**Oczami Seraphiny**
Mijały dni, a rada wciąż nie złapała Bianki. Zaczęłam odnosić wrażenie, że w ogóle jej nie szukali. Prawie wcale nie spałam; mój umysł mi na to nie pozwalał. Mój umysł nie dawał mi wytchnienia, pochłaniał mnie strach. Nie strach przed nią, ale strach o to, kogo mogła mi odebrać. Julian i Sebastian na zmianę chodzili do pracy, przysięgając pozostać u mojego boku, dopóki jej nie
















