James czekał na nas, gdy dotarliśmy do domu. Stał na werandzie, dłonie miał wciśnięte w kieszenie spodni, a rękawy podwinięte do łokci, odsłaniając tatuaże.
– Emmaline powitałaby was wszystkich, ale ma zły dzień – wyjaśnił. Zmarszczyłem brwi na myśl o kobiecie, o której zacząłem myśleć jak o młodszej siostrze, mającej gorszy moment. – Więc nie będę was zatrzymywał. Chcę do niej wrócić. – Skinąłem
















