PAN HARDING
Patrzę w dół na mojego słodkiego, małego zwierzaczka i uśmiecham się. Jej uda wciąż drżą w moim uścisku i wiem, że musi być w chuj obolała, ale wciąż robi wszystko, co w jej mocy, by ocierać się o mnie biodrami, błagając, bym wyruchał jej mały, dziewiczy tyłeczek. Wydaję kolejny jęk, widząc cienką smugę krwi na moim kutasie. Boże, ona jest moja. To będzie zajebiście dziwne mieć teścia
















