Z perspektywy Harrisona
Trzymałem go za rękę, gdy staliśmy przy drzwiach; wziął kilka głębokich oddechów, zanim zrobił ze mną krok naprzód i wyszedł na zewnątrz.
Widziałem, że miał co do tego mieszane uczucia. Dostrzegałem jego ekscytację z powodu pierwszego wyjścia na zewnątrz, ale widziałem też, jak bardzo się bał. Był przerażony – nigdy nie był na zewnątrz, przynajmniej nie w ten sposób.
Ows
















