Punkt widzenia Harrisona
Budzę się, czując na sobie ciężar leżącego Caleba i otwierając oczy, uśmiecham się pod nosem. Spojrzałem w dół; jego potargane, brązowe włosy łaskotały mnie po twarzy, więc objąłem go mocniej i złożyłem pocałunek na czubku jego głowy.
Gładzę go dłońmi po plecach, leżąc i rozglądając się po pokoju.
Leżąc tak, zaczynam wspominać wszystko, co wydarzyło się wczoraj i ubiegł
















