Po godzinie moczenia się w deszczu, przyklejona do krzesła i pogrążona w myślach, zdałam sobie sprawę, że Lydia mnie potrzebuje. Powiedziałam jej, że niedługo wrócę.
Smutek po stracie ukochanej osoby był o wiele bardziej bolesny. Nie da się go porównać z bólem po stracie oszukującego Iana. Ona potrzebowała mnie bardziej.
Była z Masonem przez cztery długie lata, czekając z cierpliwością i nadzieją,
















