Reszta popołudnia dłużyła się niemiłosiernie w towarzystwie sztywniaków rozprawiających o najbardziej przygnębiających banałach. Odkąd zobaczyłam, jak Ian patrzy na Catherine, miałam ściśnięty żołądek. Nawet nieustanne dostawy ciastek i słodkości, które przynoszono co godzinę, nie były w stanie mnie skusić.
Ian zaproponował wizytę w tutejszej bibliotece albo zwiedzanie miasta z Lyrą i panem Primem
















