~ Violet ~
"Dylan, mogę z tobą chwilę pogadać?" – Violet posłała Adrianowi uprzejmy uśmiech, po czym odciągnęła Dylana na bok. Odeszła wystarczająco daleko, by upewnić się, że Adrian jej nie usłyszy, zanim powiedziała: "Co tu się, do cholery, dzieje?"
"Nie wiem, Vi. Facet po prostu wyrósł spod ziemi" – wzruszył ramionami Dylan.
"Zrobiłeś coś? Albo powiedziałeś coś?" – zmrużyła oczy.
"Oczywiście, że nie" – powiedział. "Gdyby chodziło o sprawę z zeszłego tygodnia, nie czekaliby całego tygodnia, żeby mnie znaleźć."
"Więc o co chodzi?" – zapytała. "I wiesz, że nie podoba mi się, że kręcisz się wokół tych ludzi."
"Mi też się to nie podoba, ale ci ludzie dobrze nam płacą" – odparował Dylan. "I nie wiem, czy wiesz, ale naprawdę przydałaby nam się teraz dodatkowa gotówka."
Violet westchnęła. To był dobry argument.
"Co zamierzasz zrobić?" – zapytała go.
"Pójdę się z nim spotkać" – Dylan przerwał na chwilę, po czym dodał: "I może poproszę o pożyczenie pieniędzy."
"Nie możesz tego zrobić" – Violet gwałtownie potrząsnęła głową. "Pamiętasz, co się stało ostatnim razem, gdy tata pożyczył pieniądze od tych ludzi?"
"Tata poszedł do niewłaściwego gościa, zadawał się z Włochami" – westchnął Dylan. "Damon Van Zandt jest inny."
"W czym jest inny?"
"Cóż, nie jest Włochem."
"Dylan!" – Violet zgromiła brata wzrokiem. "On wciąż kieruje pieprzoną mafią!"
"Cii, ciszej, Vi. Jesteśmy w szpitalu" – zachichotał Dylan i rozejrzał się, by upewnić się, że nikt nie słucha.
"Dylan, muszę wiedzieć, że pójdziesz tam i nie zrobisz nic głupiego" – zażądała Violet.
"Dobra, nie zrobię, rany" – Dylan uniósł ręce w geście poddania. "Ale i tak pójdę się z nim zobaczyć. Muszę, wezwał mnie, a ci ludzie nie lubią, gdy się im odmawia."
Violet skinęła głową i przygryzła wargę.
"Ale czy będziesz bezpieczny?" – zapytała.
"Myślę, że tak. To znaczy, gdyby chciał mojej śmierci, już byłbym martwy" – wzruszył ramionami ponownie.
"Dylan!"
"Będzie dobrze, Vi" – Dylan uśmiechnął się uspokajająco. "Po prostu pójdę się z nim zobaczyć i może zaoferuję mu trochę moich towarów albo usług."
"Twoich towarów albo usług?" – zmrużyła oczy.
"No tak. Wiesz, rzeczy, do których mam dojścia" – Dylan zasłonił usta, mówiąc, by upewnić się, że nikt ich nie słyszy.
"Masz na myśli jak…?" – Violet nie mogła się zmusić do dokończenia zdania, ale wiedziała, co miał na myśli. Ksywka Dylana w The Union brzmiała 'Magik', ponieważ był znany jako facet, który potrafił wyczarować wszystko z powietrza. Tak, obejmowało to narkotyki, broń i dziewczyny.
"Ale wątpię, żeby czegokolwiek ode mnie chciał" – powiedział znowu Dylan, mrucząc pod nosem. "Jestem pewien, że może dostać każdy narkotyk, jaki chce, albo każdą dziewczynę, jaką chce, po prostu istniejąc."
Więc czego Damon chciałby od Dylana? pomyślała Violet.
"Hej, Dylan, mogę cię o coś zapytać?"
"O co?"
"Ile są skłonni zapłacić za, um, dziewczyny, które im sprowadzasz?" – Violet nie mogła nawet spojrzeć Dylanowi w oczy, gdy to mówiła.
"Yyy, to zależy."
"Zależy od czego?"
"Od zamówienia. Czasami chcą różnych rzeczy, wiesz?" – powiedział, pocierając głowę. "Na przykład dziewica mogłaby zostać sprzedana za jakieś dwadzieścia tysięcy, co najmniej."
Oczy Violet wystrzeliły w górę, gdy usłyszała tę kwotę. I natychmiast zamilkła, pogrążona w myślach. Dylan to zauważył i zmrużył na nią oczy.
"Dlaczego? Dlaczego mnie o to pytasz?" – zapytał.
"Cóż, nie wiem" – wzruszyła ramionami. "Po prostu pomyślałam, może… mogłabym…"
"Och, nie ma mowy!" – prawie krzyknął Dylan, a przechodzące pielęgniarki odwróciły głowy. Dylan odchrząknął i szybko ściszył głos. "Nawet o tym nie myśl, Vi!" – syknął pod nosem.
"Dlaczego nie? Dwadzieścia tysięcy bardzo by nam się teraz przydało" – argumentowała.
"Nie, Vi. Przestań być taka niedorzeczna" – Dylan zgromił ją wzrokiem. Wciąż był w szoku, że w ogóle pomyślała o czymś takim. "Słuchaj, muszę iść, facet czeka. Zostań tu z mamą. Zaraz wracam."
"Okej" – Violet skinęła głową. Dylan wypuścił kolejny głęboki oddech, po czym odwrócił się na pięcie.
"Hej Dylan" – zawołała za nim Violet, zanim odszedł za daleko. Dylan odwrócił się i czekał, aż dokończy.
Violet zerknęła na Adriana, który uśmiechał się do niej, i przeniosła wzrok z powrotem na Dylana, mrucząc: "Uważaj na siebie."
Dylan posłał jej mały uśmiech i odpowiedział: "Będę."
I z tymi słowami Dylan zniknął ze szpitala wraz z mężczyzną w czerni. Wsiedli do ciemnego SUV-a zaparkowanego na zewnątrz, a samochód odjechał, zostawiając Violet samą z jej myślami.
*
*
*
- - - - - - Ciąg dalszy nastąpi - - - - - -
















