Zmuszona do poślubienia bezwzględnego lorda mafii, którego wszyscy się bali, w wieku osiemnastu lat, Sofia nie miała innego wyboru, jak tylko postąpić zgodnie z życzeniami ojca, jak przystało na posłuszną córkę. Luca Ricci wziął żonę tylko dlatego, że nie stawał się młodszy w wieku trzydziestu trzech lat. Ona była aniołem dla jego demonów, światłem dla jego ciemności, niewinnością dla jego grzechów… Chciał ją chronić, od momentu, gdy w dniu ślubu ich spojrzenia się spotkały i zobaczył ilość strachu w nich się gotującą. Chciał ją ukształtować dla siebie, naznaczyć ją jako swoją; Posiąść ją całkowicie, owinąć dłoń wokół jej gardła i robić z jej ciałem tak wiele grzesznych rzeczy. Ale on jest lordem mafii, a niebezpieczeństwo zdaje się czaić wokół niego, gdziekolwiek idzie i cokolwiek robi. Musi chronić swoją żonę za wszelką cenę.

Pierwszy Rozdział

Punkt widzenia Sofii – Usiądź, Sofio – mruknął ojciec, wskazując miejsce naprzeciwko siebie i mamy. Opadłam na nie z gracją i podziękowałam mu, zanim zdążył kontynuować. Moje serce biło już szybko; zaczęło walić jak oszalałe w chwili, gdy nasza gosposia przyszła do mojego pokoju, by poinformować mnie, że rodzice chcą ze mną rozmawiać w tej właśnie chwili. Jakaś cząstka mnie już domyślała się, dlaczego mnie wezwali. Obawiałam się tej konkretnej „rozmowy” od dnia, w którym skończyłam osiemnaście lat, czyli dwa miesiące temu. – Czy wiesz, dlaczego kazałem cię wezwać? – zapytał ojciec, a ja natychmiast pokręciłam głową, modląc się w duchu, by nie chodziło o to, co już zaczynałam podejrzewać. Ojciec podniósł szklankę wypełnioną whisky i upił łyk, po czym odstawił ją z powrotem na stół. Matka siedziała obok niego z jak zwykle obojętną twarzą; jej włosy były upięte schludnie i ciasno, tak że ani jeden kosmyk nie miał prawa się wyślizgnąć, dopóki sama nie wyjęłaby wsuwki. – Masz już osiemnaście lat, Sofio – zaczął ojciec, a ja poczułam, jak serce gwałtownie opada mi do żołądka; to, co zamierzał powiedzieć, było już całkiem oczywiste. – Jesteś już dojrzała do małżeństwa, dlatego rozpoczęliśmy przygotowania do twojego ślubu w chwili, gdy wybiła twoja osiemnastka. Bierzesz ślub za tydzień, a wszystko, co musisz robić, to zrelaksować się i wykonywać polecenia matki oraz jej sióstr. – Co? – zapytałam nagląco, czując, jak serce ściska mi się mocno w piersi; mrugałam z niedowierzaniem, przenosząc wzrok z twarzy ojca na pozbawione wyrazu oblicze matki. Wiedziałam, że zostanę wydana za mąż za jednego z żołnierzy lub synów generałów, odkąd skończyłam trzynaście lat. Byłam tego świadoma i wychowywano mnie na dobrą, posłuszną żonę dla kogokolwiek, kto zostanie dla mnie wybrany. W naszym świecie tradycją było, że ojcowie wydawali córki za odpowiednich mężczyzn zajmujących stanowiska na tyle godne, by przynieść im taką czy inną korzyść. – Za tydzień wychodzisz za Lukę Ricciego – oświadczył ojciec, a mi natychmiast opadła szczęka. Luca? Pan Luca Ricci? – Um, pan Luca? Szef mafii? – wyszeptałam z szeroko otwartymi oczami i sercem obijającym się dziko o żebra. Moje dłonie zaczynały drżeć z powodu tego, jak bliska byłam utraty panowania nad emocjami; zacisnęłam je i wciągnęłam głęboki oddech najciszej, jak potrafiłam. – Tak, Sofio. Pan Luca Ricci poprosił o twoją rękę i od tamtej pory trwają przygotowania. Powinnaś czuć się naprawdę zaszczycona, że ktoś tak potężny jak on chciał wżenić się w naszą rodzinę, mimo faktu, że są wyżsi rangą generałowie z córkami, spośród których mógłby wybierać – odezwała się w końcu matka po raz pierwszy, odkąd weszłam do gabinetu. Zamrugałam, patrząc na nią, a łzy zapiekły mnie pod powiekami. – Ale on jest o wiele starszy ode mnie – próbowałam negocjować zduszonym szeptem, a mój głos łamał się bezwstydnie; czułam się słaba i bezsilna jak nigdy dotąd. Co mogłam zrobić? Czy on nie miał jakoś pięćdziesiątki? – Wiek to tylko liczba, a poza tym jest od ciebie starszy tylko o osiemnaście lat – ojciec natychmiast zbył mój protest, biorąc kolejny łyk whisky. – Nie chcę za niego wychodzić, ojcze – zaczęłam, wiedząc, że kopię sobie własny grób, wypowiadając na głos własne myśli, ale nie miałam innego wyboru. – Ktokolwiek, byle nie on, ojcze. On jest przerażający i bezwzględny, sam mówiłeś to niezliczoną ilość razy. Słyszałam o nim tak wiele plotek, przerażających szczegółów. Proszę, ojcze... – Sofio! – warknął ojciec, a ja podskoczyłam i przełknęłam ślinę, wiercąc się na krześle i wpatrując wymownie w swoje drżące dłonie na udach. Proszę, tylko nie on. Proszę. – To tylko plotki, a od kiedy zaczęłaś wierzyć we wszystko, co słyszysz, bez wystarczających dowodów? – warknął ojciec, a ja znów przełknęłam ślinę, starając się ze wszystkich sił mruganiem powstrzymać łzy. – Jest bezwzględny, bo jako szef mafii musi taki być, a ty nauczysz się być nieustępliwa jak on, gdy zostaniesz jego żoną. Nic ci się nie stanie, jeśli będziesz spełniać jego żądania tak szybko, jak to możliwe, bez zadawania pytań. Luca nienawidzi głupich pytań, a wy, kobiety, macie do nich skłonność, zamiast posłusznie i natychmiast robić to, co wam kazano. – Więc on chce niewolnicy, a nie żony? O to chodzi? Mam po prostu stać się jego niewolnicą? – zapytałam wzburzona, zanim zdążyłam się powstrzymać. Ojciec natychmiast zerwał się na równe nogi i cisnął szklanką, w połowie wypełnioną whisky, o ścianę dokładnie w miejscu, gdzie sekundę wcześniej znajdowała się moja głowa, gdybym nie uchyliła się natychmiast z panicznym krzykiem. Zerwałam się błyskawicznie i pobiegłam do drzwi z łzami spływającymi po policzkach; matka również wstała, załamując ręce, ale jak zwykle nie interweniowała. – Właśnie dlatego wy, kobiety, potrzebujecie męża z żelazną ręką, kogoś, kto was zdyscyplinuje, dopóki nie nauczycie się być posłuszne temu, co wam kazano, bez głupich, niepotrzebnych pytań! – krzyczał na mnie ojciec ze złością, celując palcem w moim kierunku, a ja płakałam coraz mocniej. – Znając Lukę, jestem pewien, że on, w przeciwieństwie do mnie, będzie potrafił zmusić cię do posłuszeństwa bez pytań już dzień po ślubie. Mnie zajęło lata wytresowanie twojej matki na posłuszną żonę, bo była dokładnie taka jak ty teraz: uparta, lekceważąca i nieposłuszna. Pokręciłam głową, a łzy wciąż spływały mi po policzkach. Nie chciałam skończyć jak matka, nie chciałam żyć tak jak ona, nie chciałam zgadzać się na wszystko, co powie mąż, bez zadawania pytań. Nie chciałam żyć w małżeństwie jak niewolnica, tak jak matka żyła od chwili ślubu z ojcem. Nigdy nie spodziewałam się wyjść za mąż z miłości ani nie myślałam, że poślubię kogoś z własnego wyboru. Ale miałam nadzieję, że wyjdę za kogoś w moim przedziale wiekowym, kto jest otwarty i nie chce żyć przeszłością, tak jak ludzie z minionych pokoleń. Ale zamiast tego miałam zostać oddana komuś o prawie dwie dekady starszemu ode mnie, i to nie byle komu, ale Luce. Luce Ricciemu. Najgorszemu koszmarowi wszystkich. Wszyscy się go bali, łącznie z moim ojcem. – Wracaj do swojego pokoju w tej chwili i nie wychodź, dopóki cię nie zawołają – rozkazał, po czym odwrócił się i ruszył w stronę barku wiszącego na ścianie w jego gabinecie, by nalać sobie kolejnego drinka. Pozostałam w swojej pozycji, wiedząc, że głupotą było wciąż mieć nadzieję, że zmieni zdanie. Odwrócił się z kolejną szklanką whisky, a ja zauważyłam, jak jego nozdrza rozszerzyły się gniewnie w chwili, gdy jego wzrok padł na mnie. Spojrzałam bezradnie na matkę, mając nadzieję, że choć raz mnie poprze, ale ona tylko pokręciła głową i odwróciła wzrok. Z kolejnym nieposłusznym szlochem wzbierającym w gardle, odwróciłam się gwałtownie i uciekłam z jego gabinetu, gdy zaczął iść w moją stronę. Pobiegłam po schodach z łzami spływającymi po twarzy, mijając rząd drzwi na piętrze prowadzących do mojego pokoju. Nie zatrzymałam się, by zwrócić uwagę na mojego młodszego brata, który stał pod drzwiami swojej sypialni i obserwował mnie w milczeniu. Zatrzasnęłam drzwi swojego pokoju w chwili, gdy znalazłam się w środku. Przekręciłam klucz w zamku, mimo świadomości, że ojciec ma zapasowe klucze i może otworzyć drzwi, kiedy tylko zechce. Zsunęłam się po nich na podłogę i ukryłam twarz w dłoniach; popłynęło więcej łez, a ja nie kłopotałam się, by je powstrzymać, pozwalając im zamiast tego płynąć w ciszy. Za tydzień miałam być identyfikowana jako pani Ricci... Sama ta myśl wystarczyła, bym zaszlochała jeszcze głośniej, nienawidząc życia i moich rodziców z tak wielką pasją, jak nigdy dotąd.

Odkryj więcej niesamowitych treści