logo

beletrystyka

Kupiona przez Króla Mafii

Kupiona przez Króla Mafii

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 7 Posterunek policji
Autor: Aeliana Thorne
25 sty 2026
~ Violet ~ – Panie władzo, to tylko nieporozumienie! Violet powtarzała te same słowa w kółko podczas przesłuchania na komisariacie. Kiedy policja wpadła do The Union, znaleźli tylko puste butelki po whisky, nieprzytomnego Dylana i Violet stojącą w pokoju socjalnym. Nawet wszystkie striptizerki zniknęły bez śladu. Violet musiała przyznać, że były bardzo dobrze wyszkolone. – Dostaliśmy cynk, że w barze spotykają się członkowie gangu. Nie widziała pani żadnego z nich? – zapytał ponownie policjant. – Nie, powtarzam po raz ostatni: zamykałam bar, a mój brat zemdlał, bo za dużo wypił. Byliśmy tam sami – powiedziała Violet uspokajającym tonem. – Jeśli mi nie wierzycie, sprawdźcie kasę. Zamknęłam księgi i szykowałam się do wyjścia, a pół godziny później wpadliście wy. Policjant westchnął i osunął się na krześle. Obserwował wyraz twarzy Violet jak jastrząb, ale ona nie zdradzała żadnych emocji. Jasne, spędzanie sobotniego poranka w policyjnym pokoju przesłuchań nie było czymś, na co miała ochotę, ale w tym tempie wszystko na to wskazywało. – Proszę pana, z całym szacunkiem, ale myślę, że dziewczyna mówi prawdę – wtrącił nagle inny gliniarz. Był młodszy i prawdopodobnie niższy stopniem. Stał z tyłu pokoju i nosił czapkę. Violet zaczęła mu się przyglądać; jego twarz wydawała się znajoma. – Co tam, Miller? – zapytał starszy policjant. – Znam ją. I znam jej brata. To dobra dziewczyna, nie z tych, co kłamią. Violet wtedy uświadomiła sobie, że ten facet to Jesse Miller. Był kilka lat starszy od Dylana i kiedyś mieszkał na tej samej ulicy co ona. Jesse był typem wzorowego amerykańskiego chłopaka: wysoki, blondyn, przystojny. Nie byli zbyt blisko, ale chodzili do tego samego liceum. – Ręczysz za nią? – zapytał ponownie starszy gliniarz. – Tak jest – powiedział stanowczo Jesse. – No dobra – starszy policjant wydał z siebie ostatnie westchnienie. – Nie mamy żadnych dowodów. Niewinna, dopóki nie udowodni się winy, co? – Czy to oznacza, że mogę iść? – zapytała z nadzieją Violet. – Tak – odpowiedział Jesse. – A mój brat? – On też. Violet odetchnęła z ogromną ulgą, gdy inni policjanci zaczęli opuszczać pokój. Jesse został z nią sam na sam i posłał jej pokrzepiający uśmiech. – Dzięki, Jesse – szepnęła Violet. – Podrzucę was do domu – skinął głową. * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * Kiedy Violet została w końcu zwolniona z komisariatu, było już widno. Dochodziła dziesiąta rano, a Dylan wciąż spał jak zabity na tylnym siedzeniu samochodu. Jesse prowadził, a Violet siedziała na miejscu pasażera. Jesse i Violet ucięli sobie miłą pogawędkę w drodze powrotnej. Violet opowiedziała mu o sytuacji z mamą, a Jesse mówił o tym, co robił po liceum i o wstąpieniu do akademii policyjnej. Violet naprawdę cieszyła się tą rozmową. Jesse był zabawny i łatwo się z nim rozmawiało; to było jak nadrabianie zaległości ze starym przyjacielem. Gdyby spotkali się w lepszych okolicznościach, Violet mogłaby cieszyć się tym jeszcze bardziej. I tak, oczywiście, Violet zauważyła, jak przystojny jest Jesse. Był dobrze zbudowany, miał wspaniałe niebieskie oczy i uroczy uśmiech. Czasami nawet przyłapywała go na patrzeniu w jej stronę, ale Violet nie chciała sobie niczego roić. Założyła po prostu, że próbował spojrzeć w boczne lusterko. Po około pół godzinie jazdy samochód zatrzymał się przed budynkiem, w którym mieszkała Violet. Odpięła pas i spojrzała na śpiącego Dylana. – Pomóc ci go wnieść? – zapytał Jesse, jakby czytał jej w myślach. – O nie, i tak już dużo dla nas zrobiłeś – powiedziała uprzejmie Violet. – Robiłam to wiele razy, poradzę sobie. – No dobra – Jesse skinął głową. Violet wysiadła z samochodu i wyciągnęła Dylana, chwytając go za ramiona. Był gdzieś pomiędzy jawą a snem. Violet zarzuciła sobie jego ręce na szyję i powlokła go na chodnik. – Dziękuję za podwózkę – powiedziała Violet, gdy Jesse opuścił szybę. – I dzięki jeszcze raz za to, co zrobiłeś. – Nie ma sprawy, wiem, że jesteście niewinni – powiedział Jesse, robiąc krótką pauzę, po czym dodał: – Cóż, przynajmniej ty. Violet uśmiechnęła się lekko. Następnie odwróciła się na pięcie i miała już wejść po schodach, gdy Jesse zawołał ją ponownie. – Hej, Violet. – Tak? Violet gwałtownie odwróciła głowę i patrzyła, jak Jesse wierci się nieswojo w fotelu. – Wiem, że to może brzmieć dziwnie czy coś, ale może chciałabyś kiedyś wyskoczyć ze mną na kolację? – zapytał. Violet zupełnie się tego nie spodziewała. Kiedy dorastali, Jesse był od niej o jakieś pięć czy sześć lat starszy. Nigdy nie sądziła, że zobaczy w niej kogoś więcej niż tylko małą dziewczynkę mieszkającą ulicę dalej. Czy on zaprasza mnie na randkę? Violet pomyślała o zadaniu tego pytania, ale jakoś sprawiło to, że poczuła się zawstydzona. To mogła być po prostu zwykła kolacja. Może chciał po prostu pogadać i kontynuować rozmowę, którą prowadzili w samochodzie? * * * - - - - - Ciąg dalszy nastąpi - - - - -

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Posterunek policji – Kupiona przez Króla Mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka