~ Violet ~
Violet chwyciła najdroższą butelkę whisky, jaką mogła znaleźć, 30-letnią Macallan, której cena detaliczna wynosiła około 1600 dolarów. Przyniosła butelkę do ich stolika i postawiła ją na samym środku. Myślała, że będą pod wrażeniem, gdy zobaczą butelkę – taka była reakcja większości ludzi – ale faceci po prostu spojrzeli na nią znudzonym wzrokiem.
"Ta, będziemy potrzebować więcej niż jednej butelki, skarbie," zachichotał facet siedzący obok Damona.
"J-już się robi," powiedziała Violet i odwróciła się na pięcie.
Nie wiedziała, dlaczego się jąkała. Przez całe życie podawała drinki klientom, nie musiała się tak zacinać. Violet pomyślała, że może zdenerwowanie wynikało z faktu, że król mafii wpatrywał się w nią jak jastrząb. Nie wiedziała, co zrobiła źle, ale Damon Van Zandt piorunował ją wzrokiem, odkąd tylko tu wszedł.
Violet była zajęta wyciąganiem kolejnych butelek The Macallan z baru, kiedy usłyszała, jak inny facet mówi do Dylana: "Słyszałem, że masz tu jakieś ładne dziewczyny?"
"No właśnie, gdzie są laski?" zaśmiał się inny facet.
"Chcecie je teraz?" zapytał Dylan.
"Dlaczego nie teraz?"
"No dobra," Dylan wstał i ruszył do swojego biura.
Violet przewróciła oczami do samej siebie, bo wiedziała, co będzie dalej. To nie był pierwszy raz, kiedy Dylan urządzał 'prywatną' imprezę dla gości specjalnych. Danny, właściciel baru, nigdy nie przepadał za takimi rzeczami, więc Dylan musiał robić to na lewo. To był ryzykowny interes, ale Dylanowi zawsze sowicie płacono, więc ryzyko się opłacało.
"No, witajcie chłopcy."
Grupa striptizerek wyłoniła się z biura Dylana. Wszystkie były ubrane w wyzywającą koronkową odzież. A właściwie, nazwijmy rzeczy po imieniu, były ubrane w bieliznę.
Faceci wiwatowali i uśmiechali się, gdy dołączyła do nich grupa dziewczyn. Dylan poszedł na całość. Wybrał na to wydarzenie tylko najlepsze i najładniejsze dziewczyny. Violet przyniosła jeszcze pięć butelek The Macallan i postawiła je na stole. Musiała manewrować przez grupę tańczących dziewczyn, żeby tam dotrzeć, ale poradziła sobie bez problemu.
Gdy postawiła drinki, Violet odczekała chwilę, by sprawdzić, czy poproszą o coś jeszcze, ale faceci byli zbyt zajęci tańcem erotycznym dziewczyn na ich kolanach. Wzruszając ramionami do samej siebie, Violet wróciła do baru, by zamknąć kasę. Co jakiś czas podnosiła wzrok znad kasy i patrzyła, jak Dylan rozdaje facetom torebki z białym proszkiem. Pokręciła głową i kontynuowała liczenie kasy. Potem znów na chwilę podniosła wzrok i tym razem jej oczy spotkały się z oczami Damona.
Oczy Damona były ciemne i tajemnicze. Violet nie mogła odczytać, o czym myślał. Wszyscy inni wydawali się świetnie bawić, ale Damon wyglądał na niemal znudzonego.
"Mówiłem ci, żebyś stąd spadała, Vi," głos Dylana wyrwał ją z zamyślenia. Violet gwałtownie odwróciła głowę i zobaczyła Dylana opierającego się o bar.
"Muszę najpierw zamknąć kasę, głuptasie," odpowiedziała.
"Ja to mogę zrobić," syknął.
"Tak jak zrobiłeś to ostatnim razem, gdy urządziłeś prywatną imprezę?"
Za każdym razem, gdy Dylan organizował prywatną imprezę, zawsze kończyło się to urwanym filmem. Zapominał zamknąć kasę i następnego dnia miał kłopoty u Danny'ego. Violet po prostu o niego dbała.
"Słuszna uwaga," westchnął Dylan. "Ale zabieraj tyłek stąd, jak tylko skończysz," pogroził jej palcem. Dylan wiedział, jak hałaśliwe mogą być te imprezy, a tym razem mieli do czynienia z mafią. Nie podobało mu się, że jego młodsza siostra przebywa w towarzystwie takich ludzi.
"Nie martw się, nie mam zamiaru zostać ani sekundy dłużej," odpowiedziała Violet i kontynuowała liczenie.
"Ej, Dylan!" wrzasnął jeden z facetów.
"Tak? Co mogę dla was zrobić, chłopaki?" Dylan wrócił do stolika z fałszywym uśmiechem na twarzy.
"Nasi goście przyjeżdżają, będziemy potrzebować więcej butelek."
"Jasne, stary. Załatwione," Dylan kiwnął głową.
Jak na zawołanie, drzwi wejściowe otworzyły się i weszła grupa starszych facetów. Oni również byli ostro ubrani w czarne garnitury. Gdyby nie wiedziała lepiej, Violet pomyślałaby, że właśnie weszli na pogrzeb.
Grupa mężczyzn powitała się nawzajem, a Damon wstał, by uścisnąć dłoń jednemu ze starszych facetów. Tymczasem na drugim końcu stołu Violet zobaczyła, jak jedna ze striptizerek robi jednemu z facetów laskę.
Co za widok.
Violet zarumieniła się, będąc całkowicie zaskoczoną. Nie była nawet typem, który ogląda porno, a jedno działo się właśnie na jej oczach. Prawie straciła rachubę, ale na szczęście kalkulator pokazywał właściwe liczby.
Po zakończeniu zamykania kasy, Violet rzuciła ostatnie spojrzenie na Dylana. Faceci dzielili się z nim swoimi białymi proszkami i był teraz kompletnie odurzony. Violet westchnęła i odwróciła się. To był kolejny widok, którego nie chciała oglądać.
Pomiędzy hałaśliwymi facetami a tańczącymi dziewczynami Violet zdołała wymknąć się cicho z sali. Zabrała swoje rzeczy z pokoju socjalnego, po czym skierowała się na zewnątrz na parking. Ale zanim zdążyła dotrzeć do tylnych drzwi, skręciła za róg i zastała kogoś stojącego przed nią. Korytarz był ciasny, a wysoki mężczyzna całkowicie blokował jej drogę.
"Przepraszam," powiedziała z irytacją, ale mężczyzna ani drgnął.
"Tak szybko wychodzisz?" powiedział niskim, zachrypniętym głosem. Mężczyzna podniósł twarz i Violet mogła zobaczyć, kim był. To był Damon. Jego ciemnobrązowe oczy wwiercały się w jej oczy, a Violet przełknęła ciężko ślinę.
"Nudzimy cię?" powiedział ponownie. Jedną ręką trzymał ścianę przed sobą, odchylając się do tyłu. Violet nie miała drogi ucieczki.
"N-nie, moja zmiana się skończyła," wydukała.
Usta Damona wykrzywiły się w uśmiechu. Potem przechylił głowę na bok i obserwował ją, jakby była cudem do podziwiania.
"Jak masz na imię?" zapytał.
"Violet."
"Miło cię poznać, Violet."
*
*
*
- - - - - Ciąg dalszy nastąpi - - - - -
















