logo

beletrystyka

Kupiona przez Króla Mafii

Kupiona przez Króla Mafii

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 4 Król mafii
Autor: Aeliana Thorne
24 sty 2026
~ Damon ~ Damon próbował wytrzeć krew z mankietów, ale na próżno. Było za dużo rozbryzgów i teraz jego garnitur był zrujnowany. Wszedł po schodach z irytacją i zastał Adriana czekającego na niego pod drzwiami. "Zrobione," oznajmił Damon. "Szybko poszło," Adrian podążył za nim, gdy Damon szedł dalej. "Nie ma jeszcze nawet popołudnia, a ja już zniszczyłem garnitur," westchnął Damon. "Jak na kogoś, kto nie jest Włochem, mówisz jak prawdziwy Włoch," zachichotał Adrian. "Właśnie zabił człowieka, ale martwi się o garnitur." "Cóż mogę powiedzieć? Śmierć to po prostu naturalny ludzki proces. Prawda, Adrian?" Damon posłał Adrianowi znaczące spojrzenie. "Prawda," uśmiech Adriana zbladł. Damon zatrzymał się w drzwiach swojego gabinetu, a Adrian również stanął. Adrian otworzył usta i wyglądało na to, że zamierza coś powiedzieć, ale nie był wystarczająco szybki. "Robię sobie krótką przerwę. Przyślij moją jedynkę," powiedział szybko Damon. Nie czekał na odpowiedź Adriana i po prostu wyszedł, znikając z powrotem w swoim gabinecie. Gdy tylko znalazł się w środku, Damon wypuścił długie westchnienie i zdjął zakrwawioną marynarkę oraz koszulę. Jego wyrzeźbione ciało składało się z samych mięśni, pokrytych śladami i bliznami. Były to blizny bojowe, które zgromadził przez te wszystkie lata. Damon podszedł do biurka i wpatrzył się w stos akt przed sobą. Miał obsesję na punkcie wyeliminowania rodziny Maranzano, która była największą rodziną mafijną w Nowym Jorku i odwiecznym wrogiem rodziny Luciano. Akta przed nim zawierały dane o firmach Maranzano, a także o ich kluczowych graczach. Dwaj faceci na dole byli tylko pionkami w jego partii szachów. Damon potrzebował ich tylko po to, by wysłać wiadomość do ich króla, Victora Maranzano, że dni chwały jego rodziny dobiegają końca. * Puk * Puk * Odgłos pukania wyrwał Damona z zamyślenia i spojrzał na drzwi. Drzwi skrzypnęły i do środka weszła kobieta. To była Sabrina, towarzyszka numer jeden Damona w tym tygodniu. Od czasów Isabelli Damon nigdy nie oddał serca nikomu innemu, a dziewczyny były tylko środkiem do celu. Sabrina była młoda i chętna, by zadowalać. Miała na sobie seksowny lateksowy strój, który niewiele pozostawiał wyobraźni. Figlarny uśmiech rozciągnął się na jej twarzy, gdy podeszła do biurka Damona. "Czekałam na twój telefon cały dzień," szepnęła uwodzicielsko. "Miałem rano parę spraw do załatwienia," powiedział Damon, wstając. "Słyszałam," Sabrina stanęła tuż przed nim i położyła dłonie na jego szerokiej klatce piersiowej. "Tak ciężko pracowałeś, panie. Pozwól, że dla odmiany ja zajmę się tobą." Sabrina pchnęła Damona, aż usiadł z powrotem na krześle. Uśmiech na jej twarzy powiększał się, gdy wspięła się na niego okrakiem. Jej usta celowały w jego szyję, a dłoń Damona powoli powędrowała w górę do jej gardła. "Ty," syknął Damon, gdy jego dłoń zacisnęła się na szyi dziewczyny. Sapnęła z szoku, nie mogąc oddychać. "Ty nie mówisz mi, co mam robić," rozkazał, a ona kiwnęła głową. Damon zwolnił uścisk i Sabrina cofnęła się chwiejnie. Jej dłonie powędrowały do szyi, która była teraz posiniaczona i sina. "Na kolana, kurwa." Damon wstał i rozpiął pasek. Przełykając ciężko ślinę, Sabrina szybko posłuchała swojego pana. To był jej pierwszy tydzień bycia "jedynką" Damona, jako że znudziła mu się poprzednia dziewczyna. Damon zazwyczaj nigdy nie spędzał więcej niż kilka tygodni z tą samą dziewczyną, ale Sabrina była zdeterminowana, by to zmienić. Pochodziła z gorszej dzielnicy i bycie dziewczyną numer jeden króla mafii było najlepszą rzeczą, do jakiej mogła aspirować. * PLASK! * Dźwięk skórzanego paska Damona uderzającego w jej skórę posłał dreszcze wzdłuż jej kręgosłupa. "Ała!" krzyknęła z bólu, ale to tylko sprawiło, że stał się bardziej brutalny i uderzył ją mocniej. * PLASK! * * PLASK! * * PLASK! * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * Gdy popołudnie dobiegło końca i słońce zaszło nad miastem, Damon wiedział, że nadszedł czas na kolejną noc pracy. Dziś wieczorem on i jego chłopcy odwiedzali lokalny bar w Jersey City o nazwie The Union, aby zawrzeć umowy z innymi rodzinami z okolicy. Damon musiał upewnić się, że zdoła utrzymać spokój na własnym terytorium, jeśli miałby toczyć wojnę z pobliską rodziną Maranzano. Noc zaczęła się jak każda inna. Po zostawieniu poturbowanej Sabriny na podłodze gabinetu, Damon założył świeży garnitur i wyszedł za drzwi. Przed posiadłością czekały już na niego trzy zaparkowane czarne SUV-y. Liam i jego ludzie byli w pierwszym samochodzie, ostatni samochód był wypełniony ochroniarzami, a drugi przeznaczony był dla niego i Adriana. Adrian pocałował swoją żonę, Talię, na pożegnanie, po czym wsiadł za Damonem do samochodu. Talia pomachała ręką i uśmiechnęła się, zarówno do Damona, jak i do swojego męża. Damon odpowiedział oszczędnym machnięciem, gdy samochody wyjeżdżały z bramy. Po około dwudziestu minutach jazdy samochody zatrzymały się przed The Union. Upewniwszy się, że miejsce jest bezpieczne, Damon wysiadł z samochodu i wszedł do budynku. Liam i inni ochroniarze byli już przed nim. Liam szepnął coś do ucha menedżera baru i w ciągu następnych pięciu minut wszyscy, którzy nie byli niezbędni, opuszczali lokal, w tym kelnerki i barmani. Damon usiadł w sekcji VIP ze swoimi ludźmi, czekając na przybycie innych rodzin. Bar był teraz prawie pusty, z wyjątkiem menedżera i jednej barmanki, która wciąż była przy barze. "Co się stało? Gdzie wszyscy idą?" zapytała dziewczyna. "Musimy wszystkich wyprosić. To oficjalna sprawa Van Zandtów. Ty też, Vi, musisz iść," powiedział menedżer. "Co? Myślałam, że wrócę z tobą do domu." "Nie dzisiaj. Masz, weź mój samochód, ja znajdę sposób na powrót," menedżer podał jej kluczyki do samochodu, a ona wzięła je niechętnie. "Dylan?" zapytała. "Nie martw się, po prostu idź," rozkazał. Damon pochylił się i szepnął coś do ucha Liama. Liam wstał i podszedł bliżej baru. "Dylan!" krzyknął. "Tak?" menedżer odwrócił się. "Szef chce twoją najlepszą szkocką," powiedział Liam. "Dobra, pójdę po nią." "Nie, potrzebujemy cię tam. Niech dziewczyna ją przyniesie." Liam nie czekał na odpowiedź Dylana i odwrócił się z powrotem do sekcji VIP. Dziewczyna i menedżer wymienili zaniepokojone spojrzenia. "Po prostu weź alkohol, daj mu go i idź prosto do domu. Rozumiesz?" syknął menedżer. Dziewczyna szybko kiwnęła głową. Dylan dołączył teraz do armii Van Zandtów w sekcji VIP. Liam mówił mu, co ma robić i czego się spodziewać, gdy zbiorą się wszystkie rodziny. Tymczasem oczy Damona powędrowały z powrotem do baru i przyłapał się na obserwowaniu dziewczyny. Chwyciła butelkę szkockiej i kilka szklanek, po czym przyniosła je do ich stolika. Damon patrzył, jak dziewczyna podchodzi coraz bliżej, wchodząc w jego pole widzenia. Miała długie brązowe włosy i oczy błękitne jak ocean z zaledwie nutą fioletu. Jej skóra była gładka jak porcelana, a policzki przybrały lekki odcień różu, gdy tylko zobaczyła, że ją obserwuje. I to był pierwszy raz, kiedy Damon zobaczył ją osobiście – anioła wcielonego, Violet Rose Carvey. * * * - - - - - Ciąg dalszy nastąpi - - - - -

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Król mafii – Kupiona przez Króla Mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka