~ Damon ~
To był kolejny długi dzień pracy dla Damona Van Zandta. Zawsze było coś więcej do zrobienia, a praca nigdy się nie kończyła. Damon wrócił do posiadłości w okolicach pory kolacji, ale nawet nie zatrzymał się, by zjeść. Elena, główna pokojówka, przygotowała pełny trzydaniowy posiłek na marne. Damon minął jadalnię i poszedł prosto do swojego gabinetu, by kontynuować pracę.
* Puk * Puk *
Damon nie zdawał sobie sprawy, jak długo pracował, dopóki nie usłyszał pukania do drzwi. Sprawdził zegar; była prawie 21:00, ale Damon nie miał zamiaru przerywać.
"Wejść" – powiedział, nie podnosząc wzroku znad biurka.
Adrian pchnął drzwi i stanął przed nim.
"Damonie, Dylan Carvey jest tutaj, by się z tobą zobaczyć" – oznajmił.
Damon złapał się na tym, że podniósł wzrok.
"Wprowadź go."
Najwyższy czas, pomyślał Damon.
Niewielki uśmiech błąkał się po twarzy Damona, gdy Adrian odsunął się na bok i po kilku sekundach do środka wszedł Dylan Carvey.
"Panie Van Zandt" – przywitał go ostrożnie Dylan. Rozejrzał się po gabinecie Damona, zanim powoli wszedł głębiej. Damon wskazał gestem krzesło przed biurkiem i Dylan usiadł.
"Proszę, mów mi Damon" – Damon uprzątnął biurko i podszedł do barku za sobą. "Napijesz się czegoś?"
"Um, jasne."
Damon wrócił z butelką szkockiej i dwiema szklankami. Damon zachowywał się miło i przyjaźnie, ale to tylko sprawiało, że Dylan był jeszcze bardziej niespokojny. Dylan wiercił się, a Damon niespiesznie nalewał trunki.
"Dziękuję" – powiedział Dylan, gdy otrzymał swoją szklankę. Damon obserwował go uważnie, a Dylan nerwowo przełknął drinka.
Następnie Damon otworzył pierwszą szufladę swojego biurka i wyciągnął teczkę. Dylan nie widział, co czyta, ale w rzeczywistości były to akta, które ludzie Damona zebrali na temat rodziny Carvey. A dokładnie o Dylanie i Violet Carvey.
"Damonie, to, uh, spora niespodzianka, że chciałeś się ze mną widzieć" – zachichotał nerwowo Dylan, przerywając ciszę w pokoju. "Czy jest coś, czego ode mnie chcesz?"
Oczywiście, że jest. Dojdziemy do tego.
Damon tylko się uśmiechnął. Przewrócił kolejną stronę w swoich aktach i zaczął czytać na głos: "Dylan Anderson Carvey. Dwadzieścia jeden lat. Syn Jamesa i Barbary Carvey. Rzuciłeś Fordham w zeszłym roku, po czym wróciłeś do rodziny. Dlaczego?"
"Nie za bardzo mnie na to stać" – powiedział po prostu Dylan. Zmrużył oczy, patrząc na akta w dłoni Damona.
"Tak, widziałem, że twój ojciec zmarł, zostawiając rodzinę ze sporym długiem" – kontynuował Damon, nie odrywając oczu od papieru. "Musi ci być trudno, będąc najstarszym synem i w ogóle."
"Jest w porządku, daję radę" – wzruszył ramionami Dylan.
"Czy w The Union dobrze ci płacą?"
"Nie tak dobrze jak ty."
Damon uśmiechnął się. Przewrócił kolejną stronę w aktach i przeczytał na głos.
"Masz młodszą siostrę, Violet Rose Carvey, osiemnaście lat. Właśnie ukończyła Liceum McNair i zaoferowano jej stypendium na Harvardzie."
"To prawda" – przytaknął Dylan.
"Musi być bardzo bystrą dziewczyną, skoro dostała pełne stypendium na Harvard."
"Jest."
"Dlaczego go nie przyjęła?"
"Ponieważ jest o wiele bardziej dobra niż bystra."
Damon uśmiechnął się ponownie. Wydało mu się to fascynującą odpowiedzią. Odłożył teczkę i po raz pierwszy tego wieczoru spojrzał Dylanowi prosto w oczy.
"Jakie to interesujące" – powiedział. "Opowiedz mi więcej."
"Um, cóż, nie wiem, co ci powiedzieć" – Dylan poruszył się niespokojnie na krześle. "Violet to dobra dziewczyna. Dużo się uczy, uwielbia czytać. Kocha swoją rodzinę. Chodzi do kościoła w niedziele…"
"Jest religijna?" – przerwał mu Damon.
"Chyba tak" – odpowiedział Dylan.
"A ty nie?"
"Ja poniekąd porzuciłem ideę istnienia Boga dawno temu" – wzruszył ramionami Dylan.
"Rozumiem" – Damon wstał z fotela i podszedł do okna przy biurku. Stał odwrócony plecami do Dylana, gdy zapytał: "Czy twoja siostra spotyka się obecnie z jakimś innym facetem?"
Dylan uznał to pytanie za dość dziwne, ale Damon był dziwnym facetem. To spotkanie w ogóle było bardzo dziwne. Został nagle wezwany do prywatnego gabinetu króla mafii, Damon miał akta na temat jego i jego siostry i wypytywał Dylana o ich prywatne sprawy. Dylan nie wiedział, dokąd to zmierza i nie wiedział, co robić, poza dalszym odpowiadaniem.
"Z tego co wiem, Violet nigdy nie była z żadnym facetem. Zawsze jest zbyt zajęta pracą i takimi tam" – odpowiedział Dylan. "Myślę, że nigdy nawet nie miała chłopaka."
Damon odwrócił głowę instynktownie. Jego oczy znów napotkały wzrok Dylana; przerwał na chwilę, zanim powiedział: "Czy sugerujesz, że jest dziewicą?"
Dylan nie wiedział, co powiedzieć. Znał odpowiedź na to pytanie, ale był zbyt zaniepokojony tym, dlaczego Damon w ogóle o to pyta.
"Odpowiedz na pytanie, Carvey" – powiedział znowu Damon. Jego ton był głęboki i wymagający, a Dylan z trudem przełknął ślinę.
"Tak, tak sądzę."
"Dobrze" – Damon uśmiechnął się, tym razem szeroko.
"A dlaczego to dobrze?" – zapytał Dylan. Atmosfera w pokoju stawała się dla niego coraz bardziej niekomfortowa.
Damon po prostu odwrócił się i podszedł z powrotem do biurka. Usiadł na krawędzi blatu, przodem do Dylana. Potem przechylił głowę na bok i powiedział: "Ponieważ mam dla ciebie propozycję, która może pomóc w sytuacji twojej rodziny."
Dylan trzymał wzrok prosto na Damonie i zapytał: "Jaką?"
Uśmiech Damona stał się szerszy i nawet nie drgnął, gdy powiedział: "Dam ci milion dolarów za dziewictwo twojej siostry."
*
*
*
- - - - - Ciąg dalszy nastąpi - - - - -
















