*Maverick*
– Pozwól mi wylecieć na dach i zrobić mały zwiad. Mogę poznać ich pozycje, prawdziwą liczebność, a potem ułożymy plan działania.
Maverick utrzymywał równy głos, omiatając wzrokiem grupę zgromadzoną wokół ciężkiego, drewnianego baru. Wszyscy przenieśli się na górę z podziemnego schronu, gdy potężne zaklęcie maskujące zostało wreszcie ukończone. Powietrze w tawernie wciąż pulsowało surową














