ELOWEN
Żałowałam, że zgodziłam się na trening. Ledwo mogłam iść prosto, tuląc do siebie mocno futrzany płaszcz, żeby nie łopotał na wszystkie strony. Zaczynało sypać i byłam pewna, że zbliża się śnieżyca. Musiałam z trudem ciągnąć nogi, by brnąć pod wściekły wiatr.
Xavian miał na sobie szary futrzany płaszcz do kolan. Sprawił on, że zmierzyłam go wzrokiem, starając się nie oblizać warg z aprobatą.
















