Kiedy Celeste Rodriguez dotarła na lotnisko w Andostanie, było już po 21:00.
Tego dnia miała urodziny. Dlatego też, gdy tylko włączyła telefon, zalała ją lawina życzeń od kolegów i przyjaciół.
Jednak od jej męża, Trevora Fleminga, nie było ani jednej wiadomości.
Uśmiech Celeste zbladł.
Zanim dotarła do willi, było już po 22:00.
Hannah Lynd, gospodyni, przestraszyła się, widząc ją. "O, pani Fleming… Co pani tu robi?"
"Gdzie są Trevor i Jo?" zapytała Celeste.
"Pan Fleming jeszcze nie wrócił, a panna Fleming jest w swoim pokoju i się bawi," odpowiedziała Hannah.
Celeste podała Hannah swój bagaż. Kiedy weszła na górę, zastała Jordyn w piżamie, siedzącą przy stole i czymś się zajmującą. Była tak skupiona, że nawet nie zauważyła, że ktoś wszedł do pokoju.
"Jo?" zawołała Celeste.
Jordyn odwróciła głowę, słysząc ją. Radosnym tonem przywitała się: "Mamo!"
Potem z powrotem skupiła się na swoim zajęciu.
Celeste podeszła i przytuliła Jordyn. Ledwo zdążyła pocałować Jordyn w policzek, a ta ją odepchnęła.
"Mamo, teraz jestem zajęta."
Minęły dwa miesiące, odkąd Celeste ostatni raz widziała Jordyn. Tak bardzo za nią tęskniła, że żaden pocałunek nie wydawał się wystarczający. Chciała porozmawiać z Jordyn.
Ale widząc, jak bardzo Jordyn jest skupiona, Celeste poczuła, że nie powinna zakłócać jej entuzjazmu. "Jo, robisz naszyjnik z muszelek?"
"Yhm!" Kiedy Celeste o to zapytała, Jordyn wyraźnie się ożywiła. "Za tydzień są urodziny Wynn. To prezent urodzinowy, który przygotowujemy z tatą. Starannie wypolerowaliśmy te muszelki narzędziami. Czyż nie są piękne?"
Celeste poczuła ściskanie w gardle. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, usłyszała, jak Jordyn, wciąż odwrócona plecami, radośnie mówi: "Tata nawet przygotował spersonalizowany prezent dla Wynn. Jutro—"
Celeste poczuła ukłucie w piersi i nie mogła się już powstrzymać. "Jo… Pamiętasz, że dzisiaj są moje urodziny?"
"Co? Co?" Jordyn zerknęła na nią, a potem szybko spojrzała z powrotem na sznur koralików w swoich rękach. Poskarżyła się: "Mamo, nie rozmawiaj ze mną. Mieszasz mi kolejność koralików—"
Celeste puściła Jordyn i nic więcej nie powiedziała. Stała tam przez długi czas, ale Jordyn ani razu na nią nie spojrzała. W końcu Celeste zacisnęła usta i bez słowa wyszła z pokoju.
Kiedy Hannah ją zobaczyła, powiedziała: "Właśnie dzwoniłam do pana Fleminga. Powiedział, że ma dziś coś do zrobienia i kazał pani najpierw odpocząć."
"Rozumiem." Celeste cicho potwierdziła jej słowa.
Rozmyślając o tym, co właśnie powiedziała Jordyn, zatrzymała się na chwilę i zadzwoniła do Trevora.
Minęło dużo czasu, zanim odebrał, jego ton był obojętny jak zwykle. "Jestem zajęty. Porozmawiamy jutro—"
"Trevor, kto do ciebie dzwoni tak późno?" To był głos Wynn.
Celeste mocniej ścisnęła telefon.
"Nic ważnego," odpowiedział Trevor na pytanie Wynn.
Zanim Celeste zdążyła cokolwiek powiedzieć, Trevor już się rozłączył.
Nie widzieli się od dwóch czy trzech miesięcy, a ona w końcu dotarła do Andostanu. Nie tylko nie pospieszył do domu, żeby się z nią zobaczyć, ale nawet nie miał cierpliwości, żeby skończyć z nią jednej rozmowy telefonicznej.
Po tylu latach małżeństwa zawsze był taki - zimny, zdystansowany i niecierpliwy.
Celeste przyzwyczaiła się do tego.
W przeszłości zadzwoniłaby do niego jeszcze raz. Potem cierpliwie zapytałaby, gdzie jest i czy może wrócić do domu. Być może była dziś zbyt zmęczona. Więc nagle nie miała na to ochoty.
Następnego ranka Celeste przemyślała to i postanowiła zadzwonić do Trevora ponownie.
Między Andostanem a ich ojczyzną była różnica czasu wynosząca około 17 lub 18 godzin. W Andostanie dzisiaj były jej urodziny.
Nie przyjechała do Andostanu tylko po to, żeby zobaczyć się z Jordyn i Trevorem. Miała nadzieję, że ich trzyosobowa rodzina spędzi ten wyjątkowy dzień razem, jedząc posiłek.
To było jej urodzinowe życzenie na ten rok.
Jednak Trevor nie odebrał jej telefonu.
Po długim czasie wysłał wiadomość: "O co chodzi?"
Celeste napisała: "Masz czas w południe? Zabierzmy Jo i zjedzmy razem rodzinny obiad."
Trevor odpowiedział: "Ok. Daj mi znać adres, kiedy się zdecydujesz."
Celeste odpisała: "Dobrze."
Potem nie było od niego żadnych wiadomości. W ogóle nie pamiętał, że to jej urodziny. Chociaż Celeste była psychicznie przygotowana, nie mogła powstrzymać uczucia rozczarowania.
Właśnie miała zejść na dół po umyciu się, kiedy usłyszała rozmowę Jordyn i Hannah.
"Czy nie cieszysz się, że pani Fleming tu jest, panno Fleming?" zapytała Hannah.
Jordyn powiedziała: "Tata i ja już obiecaliśmy zabrać jutro Wynn na plażę. Jeśli mama pójdzie z nami, będzie niezręcznie. A mama jest taka zła. Zawsze jest niemiła dla Wynn—"
"Panno Fleming, pani Fleming jest twoją matką. Nie powinnaś tak mówić. Wiesz, że zranisz jej uczucia?"
"Wiem, ale tata i ja bardziej lubimy Wynn. Czy Wynn nie może być moją mamą?"
Hannah nie wiedziała, co na to powiedzieć.
Cokolwiek powiedziała później, Celeste już tego nie słyszała.
Sama wychowała Jordyn. Ale w ciągu ostatnich dwóch lat, im więcej czasu Jordyn spędzała z Trevorem, tym bardziej się do niego przywiązywała. Kiedy Trevor przyjechał do Andostanu, żeby rozwinąć swój biznes w zeszłym roku, Jordyn nalegała, żeby pojechać z nim.
Celeste niechętnie się zgodziła i miała nadzieję, że Jordyn zostanie u jej boku. Ale nie mogła znieść widoku Jordyn w smutku, więc się zgodziła.
Nie spodziewała się tego.
Celeste stała zamrożona w miejscu, z bladą twarzą. Nie mogła się ruszyć przez długi czas. Pomyśleć, że odłożyła na bok pracę, żeby przyjechać do Andostanu z zamiarem spędzenia więcej czasu z Jordyn.
Teraz wydawało się to niepotrzebne.
Wróciła do swojego pokoju. Potem przepakowała prezenty, które przywiozła z domu i włożyła je z powrotem do walizki.
Później Hannah zadzwoniła, żeby powiedzieć, że zabrała Jordyn na spacer i żeby się z nią skontaktować, jeśli coś się stanie.
Celeste usiadła na łóżku, czując się pusta i zagubiona w środku. Porzuciła pracę i odbyła tę podróż tylko po to, żeby odkryć, że nikt jej tu nie chce.
Jej przyjazd był niczym innym jak żartem.
Po długim czasie opuściła willę. Bez celu wędrowała po tym obcym, ale znajomym kraju.
W południe przypomniała sobie, że planowała zjeść obiad z Trevorem i Jordyn. Wspominając to, co podsłuchała rano, wahała się, czy wrócić do domu i odebrać Jordyn.
Wtedy nagle otrzymała wiadomość od Trevora o treści: "Coś wypadło w południe. Obiad odwołany."
Celeste wpatrywała się w wiadomość, nie zaskoczona.
Była do tego przyzwyczajona. W świecie Trevora praca, przyjaciele i wszystko inne było ważniejsze niż ona, jego żona. Plany robione z nią zawsze były odwoływane z jego kaprysu, bez względu na jej uczucia.
Czy była rozczarowana? Być może byłaby w przeszłości. Teraz czuła tylko otępienie i nic więcej.
Celeste była w całkowitej rozsypce. Przyjechała tu tak podekscytowana tylko po to, żeby spotkać się z obojętnością zarówno Trevora, jak i Jordyn.
Zanim się zorientowała, podjechała do restauracji, którą często odwiedzała z Trevorem. Właśnie miała wejść, kiedy zobaczyła Trevora, Wynn i Jordyn siedzących razem w środku.
Wynn siedziała blisko Jordyn po tej samej stronie. Rozmawiała z Trevorem, jednocześnie żartobliwie bawiąc się z Jordyn. Jordyn, machając radośnie nogami, bawiła się z Wynn i nawet pochyliła się, żeby zjeść ciastka, które Wynn ugryzła.
Trevor uśmiechał się, podając im jedzenie. Jego wzrok nigdy nie opuszczał Wynn, jakby była jedyną osobą, którą widział w swoich oczach.
Więc to miał na myśli Trevor, kiedy powiedział, że coś wypadło. To była córka, którą nosiła w swoim łonie przez dziesięć miesięcy i prawie straciła życie, żeby sprowadzić ją na ten świat.
Celeste zaśmiała się bez humoru. Stała tam i obserwowała przez długi czas. W końcu odwróciła się i wyszła.
Po powrocie do willi Celeste przygotowała pozew o rozwód.
Trevor był jej nastoletnim marzeniem, ale nigdy jej naprawdę nie widział ani nie zwracał na nią uwagi.
Gdyby nie ta przypadkowa noc i presja ze strony jego dziadka, Arnolda Fleminga, Trevor nie poślubiłby jej.
W przeszłości naiwnie wierzyła, że jeśli będzie wystarczająco ciężko pracować, w końcu ją dostrzeże i zobaczy.
Niestety, rzeczywistość była brutalna i zadała jej okrutny cios.
Minęło prawie siedem lat, więc nadszedł czas, żeby się obudzić.
Po umieszczeniu pozwu o rozwód w kopercie i poinstruowaniu Hannah, żeby przekazała go Trevorowi, Celeste zaciągnęła swoją walizkę do samochodu i powiedziała do kierowcy: "Na lotnisko."