Celeste Rodriguez i Trevor Fleming są małżeństwem od siedmiu lat. On traktuje ją chłodno przez całe małżeństwo, ale ona znosi to z uśmiechem, ponieważ głęboko go kocha. Wierzy również, że pewnego dnia zdoła roztopić jego serce. Jednak wszystko, co dostaje, to wiadomość, że on zakochał się w innej kobiecie od pierwszego wejrzenia. On obdarza ją całą swoją troską i zainteresowaniem, ale Celeste trzyma się mocno. W dniu swoich urodzin leci za granicę, aby być z Trevorem i ich córką, Jordyn Fleming. Ku jej rozpaczy, Trevor przyprowadza Jordyn, aby poznała jego prawdziwą miłość. Zostawiają Celeste, aby spędziła dzień samotnie. W końcu rezygnuje z niego. Nie czuje już bólu, gdy Jordyn chce, aby ta kobieta zastąpiła ją jako matka. Celeste przygotowuje umowę rozwodową i zrzeka się praw do opieki nad dzieckiem. Odchodzi, nie oglądając się za siebie, wykreślając Trevora i Jordyn ze swojego życia. Wszystko, co musi teraz zrobić, to poczekać na sfinalizowanie rozwodu. Po rezygnacji z rodziny i powrocie do pracy, z łatwością zarabia fortunę. Pokazuje ludziom, którzy kiedyś na nią patrzyli z góry, że jest lepsza, niż im się wydaje. Celeste czeka na nadejście świadectwa rozwodu, ale ono nigdy nie nadchodzi. Zauważa również, że Trevor zaczyna częściej wracać do domu, choć w przeszłości zawsze odmawiał. On też się jej czepia. Kiedy dowiaduje się, że chce rozwodu, porzuca swój zwykły chłód i przyciska ją do ściany. "Rozwód? To się nie stanie."

Pierwszy Rozdział

Kiedy Celeste Rodriguez dotarła na lotnisko w Andostanie, było już po 21:00. Tego dnia miała urodziny. Dlatego, gdy tylko włączyła telefon, zalała ją lawina życzeń od kolegów i przyjaciół. Jednak nie było ani jednej wiadomości od jej męża, Trevora Fleminga. Uśmiech Celeste zgasł. Zanim dotarła do willi, minęła już 22:00. Hannah Lynd, gospodyni, była zaskoczona, gdy ją zobaczyła. "Och, pani Fleming… Co panią tu sprowadza?" "Gdzie są Trevor i Jo?" – zapytała Celeste. "Pan Fleming jeszcze nie wrócił, a panna Fleming jest w swoim pokoju i się bawi" – odparła Hannah. Celeste podała Hannah swój bagaż. Kiedy weszła na górę, zastała Jordyn w piżamie, siedzącą przy stole i czymś zajętą. Była tak skupiona, że nawet nie zauważyła, że ktoś wszedł do pokoju. "Jo?" – zawołała Celeste. Jordyn odwróciła głowę, słysząc jej głos. Radosnym tonem przywitała się: "Mamo!" Po czym znowu wróciła do swojego zajęcia. Celeste podeszła i przytuliła Jordyn. Ledwo zdążyła pocałować ją w policzek, gdy dziewczynka ją odepchnęła. "Mamo, teraz jestem zajęta." Minęły dwa miesiące, odkąd Celeste ostatni raz widziała Jordyn. Tak bardzo za nią tęskniła, że żaden pocałunek nie wydawał się wystarczający. Chciała porozmawiać z Jordyn. Ale widząc, jak bardzo Jordyn jest skupiona, Celeste poczuła, że nie powinna przeszkadzać jej w tym entuzjazmie. "Jo, robisz naszyjnik z muszelek?" "Mm-hm!" Kiedy Celeste o to zapytała, Jordyn wyraźnie się ożywiła. "Za tydzień Wynn ma urodziny. To prezent urodzinowy, który przygotowujemy z tatą. Ostrożnie wypolerowaliśmy te muszelki narzędziami. Czyż nie są śliczne?" Celeste poczuła ucisk w gardle. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, usłyszała, jak Jordyn, wciąż odwrócona plecami, radośnie mówi: "Tata nawet przygotował specjalny prezent dla Wynn. Jutro…" Celeste poczuła ukłucie w piersi i nie mogła się już powstrzymać. "Jo… Pamiętasz, że dzisiaj są moje urodziny?" "Co? Co?" Jordyn zerknęła na nią, po czym szybko spojrzała z powrotem na sznur koralików w swoich rękach. Poskarżyła się: "Mamo, nie rozmawiaj ze mną. Mieszasz mi kolejność koralików…" Celeste puściła Jordyn i nic więcej nie powiedziała. Stała tam przez długi czas, ale Jordyn ani razu na nią nie spojrzała. W końcu Celeste zacisnęła usta i bez słowa wyszła z pokoju. Kiedy Hannah ją zobaczyła, powiedziała: "Właśnie dzwoniłam do pana Fleminga. Powiedział, że ma dziś coś do zrobienia i kazał pani najpierw odpocząć." "Rozumiem" – odparła cicho Celeste. Rozmyślając o tym, co Jordyn właśnie powiedziała, zatrzymała się na chwilę i zadzwoniła do Trevora. Minęło sporo czasu, zanim odebrał, jego ton był jak zwykle obojętny. "Jestem zajęty. Porozmawiamy jutro…" "Trevor, kto do ciebie dzwoni tak późno?" To był głos Wynn. Celeste mocniej zacisnęła dłoń na telefonie. "Nic ważnego" – odpowiedział Trevor na pytanie Wynn. Zanim Celeste zdążyła cokolwiek powiedzieć, Trevor już się rozłączył. Nie widzieli się od dwóch czy trzech miesięcy, a ona w końcu dotarła do Andostanu. Nie tylko nie pospieszył do domu, żeby się z nią zobaczyć, ale nawet nie miał cierpliwości, żeby dokończyć z nią jednej rozmowy telefonicznej. Po tylu latach małżeństwa zawsze taki był – zimny, zdystansowany i niecierpliwy. Celeste przywykła do tego. W przeszłości zadzwoniłaby do niego ponownie. Potem cierpliwie zapytałaby, gdzie jest i czy może wrócić do domu. Być może tej nocy była zbyt zmęczona. Więc nagle nie miała na to ochoty. Następnego ranka Celeste przemyślała to i postanowiła zadzwonić do Trevora ponownie. Między Andostanem a ich krajem ojczystym była różnica czasu wynosząca około 17 lub 18 godzin. W Andostanie dzisiaj były jej prawdziwe urodziny. Nie przyjechała do Andostanu tylko po to, żeby zobaczyć Jordyn i Trevora. Miała nadzieję, że ich trzyosobowa rodzina spędzi ten wyjątkowy dzień razem, jedząc posiłek. To było jej urodzinowe życzenie na ten rok. Jednak Trevor nie odebrał jej telefonu. Długo później wysłał wiadomość: "O co chodzi?" Celeste napisała: "Masz czas w południe? Zabierzmy Jo i zjedzmy razem rodzinny obiad." Trevor odpisał: "OK. Daj znać adres, kiedy zostanie ustalony." Celeste odpisała: "Dobrze." Potem nie było od niego żadnej wiadomości. W ogóle nie pamiętał, że to jej urodziny. Chociaż Celeste była psychicznie przygotowana, nie mogła powstrzymać ukłucia rozczarowania. Właśnie miała zejść na dół po umyciu się, kiedy usłyszała rozmowę Jordyn i Hannah. "Czy nie cieszysz się, że pani Fleming tu jest, panno Fleming?" – zapytała Hannah. Jordyn powiedziała: "Tata i ja już obiecaliśmy zabrać jutro Wynn na plażę. Jeśli mama pójdzie z nami, będzie niezręcznie. A mama jest taka zła. Zawsze jest niemiła dla Wynn…" "Panno Fleming, pani Fleming jest twoją mamą. Nie powinnaś tak mówić. Wiesz, że zranisz jej uczucia?" "Wiem, ale tata i ja bardziej lubimy Wynn. Czy Wynn nie może być moją mamą?" Hannah nie wiedziała, co na to powiedzieć. Czegokolwiek powiedziała potem, Celeste już tego nie słyszała. Sama wychowała Jordyn. Ale przez ostatnie dwa lata, im więcej czasu Jordyn spędzała z Trevorem, tym bardziej się do niego przywiązywała. Kiedy Trevor przyjechał do Andostanu, żeby rozwinąć swój biznes w zeszłym roku, Jordyn nalegała, żeby pojechać z nim. Celeste niechętnie się na to zgodziła i miała nadzieję, że Jordyn zostanie u jej boku. Ale nie mogła znieść widoku Jordyn w stanie przygnębienia, więc się zgodziła. Nie spodziewała się tego. Celeste stała zamarła w miejscu, z bladą twarzą. Nie mogła się ruszyć przez długi czas. Pomyśleć, że odłożyła swoją pracę na bok, żeby przyjechać do Andostanu z zamiarem spędzenia więcej czasu z Jordyn. Teraz wydawało się to niepotrzebne. Wróciła do swojego pokoju. Następnie przepakowała prezenty, które przywiozła z domu i włożyła je z powrotem do walizki. Później Hannah zadzwoniła, żeby powiedzieć, że zabrała Jordyn na spacer i żeby się z nią skontaktować, gdyby coś się stało. Celeste siedziała na łóżku, czując pustkę i zagubienie w środku. Porzuciła swoją pracę i odbyła tę podróż, tylko po to, żeby odkryć, że nikt jej tu nie chce. Jej przyjazd był niczym innym jak żartem. Po długim czasie wyszła z willi. Bez celu wędrowała po tym obcym, a zarazem znajomym kraju. W południe przypomniała sobie, że planowała zjeść lunch z Trevorem i Jordyn. Przypominając sobie to, co podsłyszała rano, wahała się, czy wrócić do domu i odebrać Jordyn. Wtedy nagle otrzymała wiadomość od Trevora o treści: "Coś wypadło w południe. Lunch odwołany." Celeste wpatrywała się w wiadomość, nie zaskoczona. Przywykła do tego. W świecie Trevora praca, przyjaciele i wszystko inne było ważniejsze niż ona, jego żona. Plany z nią zawsze były odwoływane z jego kaprysu, bez względu na jej uczucia. Czy była rozczarowana? Być może w przeszłości by była. Teraz czuła tylko otępienie i nie mogła nic poczuć. Celeste była kompletnie zagubiona. Przyjechała z taką radością, tylko po to, żeby spotkać się z obojętnością zarówno ze strony Trevora, jak i Jordyn. Zanim się zorientowała, podjechała do restauracji, którą kiedyś często odwiedzała z Trevorem. Właśnie miała wejść do środka, kiedy zobaczyła Trevora, Wynn i Jordyn siedzących razem w środku. Wynn siedziała blisko Jordyn po tej samej stronie. Rozmawiała z Trevorem, jednocześnie żartobliwie wchodząc w interakcje z Jordyn. Jordyn, machając radośnie nogami, bawiła się z Wynn, a nawet pochyliła się, żeby zjeść ciastka, które Wynn nadgryzła. Trevor uśmiechał się, podając im jedzenie. Jego wzrok ani na chwilę nie opuszczał Wynn, jakby tylko ją widział w swoich oczach. Więc to miał Trevor na myśli, kiedy mówił, że coś wypadło. To była córka, którą nosiła w swoim łonie przez dziesięć miesięcy i prawie straciła życie, żeby sprowadzić ją na ten świat. Celeste zaśmiała się bez humoru. Stała tam i obserwowała przez długi czas. W końcu odwróciła się i odeszła. Po powrocie do willi Celeste przygotowała pozew o rozwód. Trevor był jej młodzieńczą miłością, ale nigdy jej tak naprawdę nie widział ani nie zwracał na nią uwagi. Gdyby nie ta przypadkowa noc i nacisk ze strony jego dziadka, Arnolda Fleminga, Trevor nie ożeniłby się z nią. W przeszłości naiwnie wierzyła, że jeśli będzie wystarczająco ciężko pracować, w końcu ją uzna i zobaczy. Niestety, rzeczywistość była surowa i zadała jej okrutny cios. Minęło prawie siedem lat, więc nadszedł czas, żeby się obudzić. Po włożeniu pozwu o rozwód do koperty i poleceniu Hannah, żeby wręczyła go Trevorowi, Celeste zaciągnęła walizkę do samochodu i powiedziała do kierowcy: "Na lotnisko."

Odkryj więcej niesamowitych treści