— Elara, jesteś pewna, że chcesz, bym przygotowała projekt umowy rozwodowej? — Głos Cassandry w słuchawce brzmiał niewyraźnie, pełen wahania i troski. — Przemyśl to. Gdy tylko to podpiszesz, ty i Julian nie będziecie mieć ze sobą nic wspólnego.
Elara wpatrywała się w bursztynowy płyn w szklance. Whiskey parzyła ją w gardło, ale nic nie mogło wypalić obrazów z ostatniej nocy. Jej palce mocniej zacisnęły się na telefonie.
— Tak — powiedziała w końcu. — Odchodzę od niego.
— Dlaczego? — Dezorientacja Cassandry była wyczuwalna nawet przez głośnik. — Julian był dla ciebie taki dobry. Tak bardzo cię kocha...
Elara niemal się zaśmiała. Miłość. Co za żart. Zacisnęła usta, tłumiąc gorzki posmak podchodzący jej do gardła.
Po odłożeniu słuchawki Elara wyjrzała przez okno. Na ogromnym ekranie LED na wieżowcu po drugiej stronie ulicy wciąż wyświetlano tę przeklętą konferencję prasową. Julian stał tam w swoim idealnie dopasowanym garniturze, prezentując ten niedorzeczny element biżuterii.
Używając najwspanialszych diamentów i kamieni szlachetnych na świecie, stworzył jedyne w swoim rodzaju dzieło dla swojej żony.
Nazwano je „Love Elara”.
Nadał mu imię Elary, ogłaszając całemu światu swoją wieczną miłość do niej. Zaraz po premierze „Love Elara” natychmiast stało się gorącym tematem dyskusji w mediach społecznościowych.
Świat huczał o ich godnej pozazdroszczenia miłości.
Na zewnątrz ekrany LED wciąż powtarzały nagranie, a Elara zaśmiała się z autoironią.
— Kocha mnie? — mruknęła do siebie. — Kocha mnie na tyle, by sypiać z inną kobietą w noc naszej rocznicy?
Wczoraj przypadała ich trzecia rocznica ślubu. Julian powiedział, że chce zrobić jej niespodziankę i poprosił, by czekała na niego w domu. Elara założyła ulubioną białą sukienkę Juliana, zapaliła świece i przygotowała jego ulubioną kolację, czekając niecierpliwie do późnej nocy.
Czekała. I czekała. Północ minęła.
O pierwszej w nocy jej telefon nagle zawibrował – powiadomienie o zaproszeniu do znajomych na Facebooku. Dziwne zdjęcie profilowe z notatką: „Niespodzianka dla ciebie”.
Elara miała zamiar natychmiast odrzucić wiadomość, ale wtedy ta osoba wysłała kolejną: [Wciąż nie śpisz? Czy to dlatego, że nie ma przy tobie męża?]
W głowie Elary zapaliła się ostrzegawcza lampka. Skąd ta osoba wiedziała, że Juliana nie ma w domu? Nie zaakceptowała zaproszenia, ale wiadomości spływały dalej: [Przestań udawać, wiem, że to czytasz.]
[Twój mąż jest teraz ze mną.]
[Bałam się grzmotów, więc martwił się o mnie i przyjechał dotrzymać mi towarzystwa.]
[Co za dobry człowiek, ale szkoda, że nie jest dobry tylko dla ciebie.]
Każda wiadomość uderzała w Elarę niczym nóż w serce. Ręce jej drżały. Rozum podpowiadał, że to może być żart, ale głęboko w środku jakiś głos rozpaczliwie w to wątpił.
Ostatnia wiadomość ostatecznie przełamała jej mechanizmy obronne: [Jeśli mi nie wierzysz, wyślę ci adres. Kod do drzwi to data waszej rocznicy ślubu.]
Elara nie mogła już usiedzieć na miejscu. Drżącymi palcami zaakceptowała zaproszenie. Druga strona natychmiast wysłała adres i hasło: 0823. To rzeczywiście była ich rocznica.
Elara wypadła z domu jak szalona i pojechała pod wskazany adres. To był ekskluzywny apartament. Stanęła przed drzwiami, z palcem zawieszonym nad zamkiem szyfrowym i walącym sercem.
Wpisała 0823; zamek kliknął i drzwi się otworzyły.
Męska marynarka leżała porzucona w przedpokoju. Rozpoznała w niej prezent na trzecią rocznicę, który dała Julianowi i który miał na sobie, wychodząc rano.
Para czarnych koronkowych majtek leżała na sofie w salonie, a na stoliku kawowym stał kieliszek do wina ze śladem kobiecej szminki.
Od przedpokoju aż po sypialnię wszędzie rozrzucone były męskie i damskie ubrania. Najbardziej rzucała się w oczy czerwona koronkowa koszula nocna, potargana w strzępy, leżąca przy drzwiach sypialni.
Nogi Elary były tak słabe, że ledwo mogła stać, ale mimo to drżąc pchnęła uchylone drzwi do sypialni. Na łóżku nagi Julian obejmował inną kobietę. Kobieta klęczała na łóżku, z głową między nogami Juliana, liżąc jego penisa.
Julian miał zamknięte oczy, na twarzy wyraz rozkoszy, i jęczał: — Tak, właśnie tak, wspaniale...
Kobieta zapytała dumnie: — Jestem lepsza, czy Elara jest lepsza?
Julian odpowiedział: — Myślisz, że możesz się równać z Elarą, ty mała dziwko?
Potem obrócił kobietę, chwycił ją za biodra od tyłu i zaczął gwałtownie pchnąć. Jęki kobiety mieszały się z ciężkim oddechem Juliana.
Ten widok całkowicie zdruzgotał Elarę.
Minęło osiem lat, od ich niewinnego studenckiego romansu po obecne małżeństwo. Wszyscy zazdrościli im miłości, mówiąc, że są dla siebie stworzeni. Ale teraz to wszystko wydawało się tak absurdalne. Zakryła usta, powstrzymując odruch wymiotny, i uciekła z tego budzącego obrzydzenie miejsca.
Pojechała do baru w centrum i usiadła sama w kącie, pijąc zachłannie. Ostry smak whiskey ranił jej gardło, ale nie mógł znieczulić bólu w sercu. Gdy Cassandra odebrała jej telefon i przybiegła do baru, Elara była już kompletnie pijana.
— Elara! — Głos Cassandry wyrwał ją ze wspomnień, gdy przyjaciółka wsunęła się do loży naprzeciwko niej z twarzą naznaczoną troską. — Dlaczego jesteś taka pijana? Co się stało? Czy Julian cię zdenerwował?
Pijana Elara spojrzała na nią zaczerwienionymi oczami. — Val, nie chcę teraz słyszeć tego imienia.
Elara wzięła kolejny łyk whiskey, czując w ustach gorycz. — Val, widziałam, jak gździł się z tamtą kobietą prosto przed moimi oczami. To na pewno nie jest nieporozumienie.
Cassandra widząc cierpienie przyjaciółki, ujęła jej dłoń ze współczuciem. — Elara, może moglibyście to wyjaśnić...
— Nie ma o czym rozmawiać — przerwała Elara zdecydowanie. — Rozwód. Za każdym razem, gdy myślę o nim z tamtą kobietą, robi mi się niedobrze.