To właśnie szara, chorobliwie blada skóra wokół rany i czarne, nabrzmiałe żyły pulsujące wokół niej sprawiły, że Avery poczuła ucisk w żołądku. Srebro, pomyślała i musiała walczyć ze sobą, by stłumić szloch.
To nie był czas na płacz. Musiała wyciągnąć kulę. Im szybciej, tym lepiej. Jeśli rana by się zamknęła, usunięcie pocisku byłoby bolesne.
– Avie? – zapytał Kace.
– Tak mi przykro, Kace – powied
















