Asystentka wykonawcza Alfy

Asystentka wykonawcza Alfy

Autor: Aeliana Moreaux

Zalety jego partnera
Autor: Aeliana Moreaux
23 cze 2026
Kace krążył po pokoju hotelowym, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu dłużej niż kilka minut. Był niespokojny. – Na litość bogini, przestań. Przez ciebie sam dostanę załamania nerwowego – poskarżył się Kade. Kace tylko posłał mu zirytowane spojrzenie i dalej chodził w kółko. Pokój hotelowy był ładny i duży. Składał się z przestronnego pomieszczenia z wielkim łóżkiem, dwiema sofami i telewizorem. Przy jednej ze ścian stało małe biurko. Łazienka również była spora, wyposażona zarówno w kabinę prysznicową, jak i wannę. Podobnie jak wszystko inne na tym szczycie, warunki znacznie przewyższały jego oczekiwania. Kade miał nieco mniejszy pokój, ale o równie wysokim standardzie, a pięciu wojowników dzieliło dwa pokoje. Wszystkie cztery pomieszczenia znajdowały się obok siebie. Kace zastanawiał się, w jakim stopniu była to zasługa Avery; czy to ona odpowiadała za rezerwację hoteli dla wszystkich uczestników? – Skoro nie możesz usiedzieć spokojnie, zrób przynajmniej coś pożytecznego, na przykład zadzwoń do Bastiana Lune’a i sprawdź, co u nich – westchnął Kade. Kace pomyślał, że to wcale nie jest głupi pomysł. Bastian Lune był jego Betą i wraz z ojcem Kace'a odpowiadał za watahę podczas ich nieobecności. Powinien sprawdzić sytuację i powiedzieć im o odnalezieniu towarzyszki. Wyciągnął telefon, uśmiechając się na wspomnienie rozmowy z Avery. – Już się za dobrze bawisz, szefie? Zaczynałem myśleć, że o nas zapomniałeś – odebrał Bastian Lune. – Nastąpiły pewne nieoczekiwane zwroty akcji – powiedział Kace. – Czy mój ojciec tam jest? – Tak, przełączę na głośnomówiący. – Witaj synu, jak się sprawy mają? – usłyszał głos ojca, gdy Bastian wykonał polecenie. – Zaraz do tego przejdziemy. Najpierw powiedzcie, co u was. Jakieś znaki aktywności renegatów? – zapytał. – Nie, przynajmniej na razie. Wszystko po staremu. Zaczynamy przyjmować zakłady, kiedy urodzi się szczenię Miki; minęły już trzy dni od terminu – odpowiedział Bastian Lune. – Thorne pewnie odchodzi od zmysłów – zaśmiał się Kace, myśląc o swojej kuzynce i jej partnerze. – Tak, niewiele mu brakuje – zaśmiał się jego ojciec. – Więc chcesz nam powiedzieć, co się dzieje u ciebie? Brzmisz na nieco spiętego. – Dotarliśmy na miejsce w dobrym stanie; powitanie i organizacja przerosły nasze oczekiwania – zaczął Kace. W tym momencie Kade wybuchnął śmiechem. – Czy to Kael się śmieje? – zapytał Bastian Lune. – Tak, nie zwracaj na niego uwagi. Najważniejsze jest to, że odnalazłem swoją towarzyszkę i zabiorę ją ze sobą do domu po zakończeniu szczytu. – Synu, gratulacje! Najwyższy czas, byś odnalazł swoją Lunę – powiedział ojciec. – Gratulacje szefie, dopilnujemy, żeby wszystko było na jej przyjazd gotowe – Bastian brzmiał na szczerze podekscytowanego. – Bastian, trzymaj Lottie z daleka od moich kwater – ostrzegł Kace. Wiedział, że gdy tylko jego siostra dowie się, że sprowadza towarzyszkę, będzie chciała urządzić mu mieszkanie w bardziej kobiecym stylu. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował, był powrót do eksplozji różowych kwiatów czy czegoś w tym rodzaju. – Zrobię co w mojej mocy, szefie, ale sam wiesz, jaka ona jest. – To twoja towarzyszka, oczekuję, że będziesz nad nią panował. Jeśli ktokolwiek ma urządzać mieszkanie na nowo, to tylko Avery – stwierdził Kace. – Luna Avery, to brzmi dumnie – powiedział ojciec, brzmiąc na zadowolonego. Kace się zgadzał. – Opowiedz nam o niej – poprosił ojciec. Kace opowiedział im to niewiele, co już o niej wiedział. Wyjaśnił też, dlaczego nie ma jej w tej chwili przy nim. – Jesteś prawdziwym szczęściarzem, synu. Być związanym z omegą, która jest przyzwyczajona do organizowania pracy w wielomilionowej firmie i blisko współpracowała ze swoją parą Alf... Nie mogłeś prosić o więcej – stwierdził jego ojciec. – Masz rację – przyznał z uśmiechem Kace. – To też wyjaśnia, dlaczego brzmisz na spiętego. Godziny pracy dobiegają końca; mam nadzieję, że niedługo do ciebie zadzwoni. Musisz nas informować na bieżąco. Kace poczuł niemal panikę, gdy uświadomił sobie, która jest godzina; nie chciał przegapić telefonu od Avery. – Będę. Trzymajcie tam rękę na pulsie, a gdyby coś szło nie tak lub wydawało się podejrzane, dajcie znać – powiedział, chcąc jak najszybciej zakończyć rozmowę. – I Bastian, pilnuj Charlotte, bo inaczej spędzisz tydzień w lochu o czerstwym chlebie i wodzie. – Tak jest, Alfo. – Trzymaj się, synu. Kace zakończył połączenie i znów zaczął krążyć po pokoju. – Rozumiem, że byli podekscytowani? – zagadnął Kade. – Byli – potwierdził Kace, spoglądając na niego. Kade czytał właśnie teczkę z procedurami bezpieczeństwa, którą otrzymali. – Coś, czym powinniśmy się martwić? – zapytał Kace, bardziej by odciągnąć myśli od telefonu, na który zerkał co dziesięć sekund, niż z rzeczywistego zainteresowania. – Nie, wydają się wiedzieć, co robią. To Luna Avery to przygotowała, prawda? – zapytał Kade. – Tak powiedzieli – potwierdził Kace. Kade gwizdnął z uznaniem. – Imponujące – stwierdził, na co Kace posłał mu pytające spojrzenie. – Jeszcze tego nie czytałeś? – Miałem inne rzeczy na głowie – odparł Kace. – Przejrzyj to, zobaczysz o czym mówię. Kace wziął swój egzemplarz i zaczął go przeglądać. Faktycznie zrozumiał, co Kade miał na myśli. Informacje były wyczerpujące, szczegółowe i zorganizowane w sposób ułatwiający lekturę i zrozumienie. Gdyby nie powiedziano mu, że to Avery – jego towarzyszka – wszystko przygotowała, założyłby, że zrobił to jakiś Gamma lub Beta. Zrozumienie kwestii bezpieczeństwa i planowania potrzebne do stworzenia czegoś takiego było czymś, czego nie spodziewał się po omedze. – Jest niesamowita, prawda? – To było bardziej stwierdzenie niż pytanie. – Myślę, że trafia nam się fantastyczna Luna – zgodził się Kade. Telefon Kace'a zadzwonił, a on uśmiechnął się, widząc na ekranie imię swojej wybranki. – Cześć – powiedział. – Cześć – odrzekła Avery; Kace słyszał w jej głosie uśmiech. – Będę gotowa do wyjścia za jakieś dziesięć minut – poinformowała go. – Wychodzę w tej chwili, czekaj na mnie – odparł. – Myślisz, że trafisz pieszo? – zapytała, a jego pierwszym odruchem było prychnięcie na tak absurdalne pytanie. Dopóki nie zdał sobie sprawy, że wcale nie jest tego taki pewien. – Tak mi się wydaje – powiedział. – Tak będzie szybciej. Korki w mieście o tej porze są niedorzeczne. Powinnam o tym pomyśleć i zadzwonić wcześniej. Przepraszam – powiedziała. – Nie, w porządku. Przejdę się. Nie mam nic przeciwko. Po prostu nigdzie się nie ruszaj. – Nie ruszam się. Do zobaczenia. – Do zobaczenia. Zakończył połączenie i wpisał adres siedziby VGE do GPS-a w telefonie. – Wychodzę. Nie wiem, kiedy wrócę, ale odezwę się za godzinę – powiedział Kade'owi. Kade wstał, by wrócić do swojego pokoju. – Baw się dobrze i pozdrów od mnie Lunę – rzucił do Kace'a.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Zalety jego partnera – Asystentka wykonawcza Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka