— Nie, kochanie. Jesteśmy w domu. Jesteśmy bezpieczni — powiedział, całując ją. Skinęła głową, wtulając się głębiej w jego uścisk, i odpłynęła w sen.
Avery obudziła się sama. Żaden alarm jej nie wyrwał ze snu, nikt jej nie budził. Obudziła się, bo czuła się wypoczęta; zanurzyła się głębiej w materac, by nacieszyć się tą chwilą. Pokój był zalany słońcem, a na jej twarzy pojawił się uśmiech, gdy uśw
















