Paul nie mógł czekać. Zadzwonił do swojego starszego brata, Patricka Cartera, w godzinach pracy i natychmiast podzielił się najnowszymi wiadomościami. Jego głos drżał, gdy mówił.
– Patrick, nie uwierzysz, czego się właśnie dowiedziałem. Przyjeżdżaj do szpitala, natychmiast! Ty i twoja żona! To pilne, stary! Znalazłem moją siostrzenicę! Jest tutaj, w naszym szpitalu! Szybko, szybko!
Po tych słowach Paul nie mógł dłużej usiedzieć w swoim gabinecie. Musiał iść na oddział, żeby zobaczyć Rebeccę.
Z tą myślą odłożył słuchawkę i popędził w stronę sali szpitalnej.
Paul rozłączył się gwałtownie, co tylko bardziej zaniepokoiło Patricka. Zastanawiał się, czy „siostrzenica”, o której mówił Paul, to dziecko, które stracili.
Głowę Patricka wypełniały pytania, ale zanim zdążył je zadać, zdał sobie sprawę, że Paul się rozłączył!
Patrick miał ochotę przekląć, ale po drugiej stronie był jego własny brat. Wiedział, że Paul nie kłamałby, zwłaszcza w tak ważnej sprawie.
Myśląc o tym, Patrick zaczął czuć ekscytację. Nie mógł się doczekać, by wybiec z biura, dzwoniąc do żony w drodze na dół.
Debra Phillips poczuła pustkę w głowie, gdy odebrała telefon od męża. Następnie zalała ją fala ekscytacji. Wybiegła z salonu piękności, wciąż mając maseczkę na twarzy, i wskoczyła do samochodu, nakazując kierowcy jechać na lotnisko. Leciała do Maelorii!
O mój Boże, czy to naprawdę może być ich córka?
Ich cenna córeczka, słodka dziewczynka, która zaginęła ponad dwadzieścia lat temu. Czy w końcu ją znaleźli?
Siedząc w samochodzie w drodze na lotnisko, Debra była przepełniona emocjami, a łzy spływały jej po policzkach.
To była jej cenna córeczka, jej słodka dziewczynka!
Wtedy Debra nagle przypomniała sobie, że nie zmyła maseczki. Szybko chwyciła nawilżane chusteczki i butelkę wody, gorączkowo wycierając twarz. Musiała wyglądać przyzwoicie, spotykając córkę po raz pierwszy. Nie mogła jej przestraszyć!
Co więcej, Debra szybko pomyślała o swoich trzech synach i natychmiast zadzwoniła do każdego z nich, ponaglając ich, by natychmiast udali się do Maelorii. Znaleźli siostrę!
Trzej bracia Carter, znani jako trzej z czterech młodych elit Hivalis, byli zachwyceni, słysząc, że ich siostra została odnaleziona. Natychmiast rzucili wszystko i ruszyli tak szybko, jak mogli, kierując się do Maelorii.
Tymczasem w szpitalu pierwszym, który wpadł do sali, był Paul.
Paul, w okularach w złotych oprawkach i białym fartuchu, nagle wparował do środka, przestraszając wszystkich w pomieszczeniu. Instynktownie wszyscy odwrócili się, by spojrzeć na Paula.
Ale Paul nie zatrzymał się ani na chwilę, ani nie zerknął na nikogo innego. Wszedł pośpiesznie do sali, szybko omiótł wzrokiem pomieszczenie, po czym podbiegł do Rebecci.
Rebecca przestraszyła się i natychmiast zdenerwowała, a serce waliło jej w piersi. Nie mogła przestać się martwić, czy opłaciła rachunki. Ostatnią rzeczą, jakiej chciała, było zadłużenie się z powodu porodu.
Inne pacjentki i ich rodziny na sali nie mogły powstrzymać się od patrzenia, zastanawiając się, o co chodzi Paulowi.
Dopiero po wtargnięciu do sali Paul zdał sobie sprawę, że mógł przesadzić. Test na ojcostwo został przeprowadzony w tajemnicy, a jego siostrzenica wciąż nie miała o tym pojęcia, ani o ich powiązaniach.
Wziął głęboki oddech i spojrzał na dziewczynę na szpitalnym łóżku. Im dłużej patrzył, tym bardziej widział swojego brata i Debrę, zwłaszcza Debrę. Była praktycznie jej lustrzanym odbiciem, tylko młodszym.
– Becky... Nie, Rebecco... – Paul prawie użył jej zdrobnienia z rodziny Carterów, ale szybko się poprawił, ponieważ Rebecca go nie znała.
Spojrzał na Rebeccę, a jego ton był ostrożny, jakby bał się ją wystraszyć. – Jesteś Rebecca, prawda? Czy nie uważasz, że na tej sali jest trochę tłoczno? Pobyt tutaj może nie być zbyt komfortowy.
– Na górze są lepsze pokoje. Jeśli chcesz, możemy cię natychmiast przenieść do bardziej komfortowego pokoju.
Rebecco poczuła mętlik w głowie, wpatrując się w osłupieniu w ordynatora położnictwa. „Tłoczno...?”
Instynktownie rozejrzała się dookoła. W sali rzeczywiście było tłoczno, przebywało tu kilka matek i ich rodzin. Wcześniej obudziły ją ich plotki na jej temat.
Pokoje VIP były trudne do zarezerwowania i zwykle zarezerwowane dla osób o specjalnym statusie. Czy Rebecca naprawdę mogła taki dostać?
Paul zauważył wahanie Rebecci i natychmiast się rozpromienił. – Jeśli nie masz nic przeciwko, możemy cię od razu ulokować w nowym pokoju.
Mówiąc to, Paul szybko wyszedł i zawołał dwie pielęgniarki do pomocy. Pielęgniarki ostrożnie wzięły bliźnięta, podczas gdy Paul delikatnie pomógł Rebece wstać z łóżka.
Opuścili hałaśliwy, zatłoczony oddział na drugim piętrze i przenieśli się do luksusowego apartamentu VIP na czwartym piętrze.
Sala szpitalna na czwartym piętrze była zupełnie innym światem w porównaniu ze standardowymi. Był to prywatny apartament, gustownie urządzony i absurdalnie wygodny.
Co najlepsze, miał ogromne podwójne łóżko. Rebecca mogła się wyciągnąć z obojgiem dzieci tuż obok niej.
– Dziękuję, panie Carter – powiedziała Rebecca, gdy tylko się rozgościli.
Paul nie mógł oderwać wzroku od swojej ukochanej siostrzenicy, jakby nie mógł się nią nacieszyć.
Rebecca czuła się nieswojo pod jego intensywnym spojrzeniem, co sprawiało, że była niespokojna.
– Panie Carter, czy chce pan coś powiedzieć? – zapytała ostrożnie Rebecca.
Paul szybko potrząsnął głową, po czym niepewnie przytaknął. Spojrzał na nią z łagodnym, niemal przymilnym uśmiechem.
Wkrótce w końcu zdał sobie sprawę, że Rebecca wydaje się niespokojna. Poprawił postawę, odchrząknął, opanował się, a następnie ostrożnie wyjął zza pleców certyfikat testu na ojcostwo i podał go Rebece.
Rebecca była zdezorientowana, gdy ostrożnie wzięła dokument. Ale gdy go przeczytała, jej oczy rozszerzyły się w szoku!
Szybko spojrzała na Paula.
Paul nie mógł się dłużej powstrzymać. Pospiesznie się przedstawił, jąkając się. – Em... Jestem Paul Carter, młodszy brat twojego taty, twój wujek. Jestem twoją rodziną!
Oczy Rebecci rozszerzyły się jeszcze bardziej z niedowierzania.
Paul był zdenerwowany. Podekscytowany kontynuował: – Uh... Becky, nie panikuj. Twoja mama, tata i bracia są już w drodze. Są w Hivalis, ale dotarcie tutaj zajmie im około trzech godzin. Po prostu czekaj cierpliwie. Będą tu wkrótce, przysięgam.
















