logo

beletrystyka

Wszystko albo nic

Wszystko albo nic

Autor: Joooooe

6.Rozdział 6 Sam i Melissa przyjeżdżają?
Autor: Joooooe
29 gru 2025
Dotarcie do sądu i dopełnienie formalności nie stanowiło większego problemu, lecz zimowy płaszcz Rebeki przyciągał w budynku powszechną uwagę. Wiele osób zerkało na nich dyskretnie, by po chwili przenieść badawczy wzrok na Theodore'a. Debra krzątała się wokół Rebeki, upewniając się, że jest jej wygodnie. Theodore, przywykły do bycia obiektem podziwu, po raz pierwszy znalazł się w ogniu krytycznych spojrzeń. Czuł, jakby wszyscy go taksowali wzrokiem, patrząc na niego jak na drania. Sfrustrowany, warknął na urzędników: „Możecie się pospieszyć?” Pracownik rzucił mu chłodne spojrzenie, nie zmieniając jednak swojego miarowego tempa pracy. Tymczasem Rebecca sumiennie odpowiadała na każde pytanie i podpisywała dokumenty, które przed nią kładziono. Theodore miał już złożyć podpis, gdy nagle zadzwonił jego telefon. Zmarszczył brwi, odłożył długopis i wyciągnął komórkę. Gdy zobaczył ekran, zastygł w bezruchu. Odszedł kilka kroków, by odebrać połączenie. Przy ladzie Debra trzymała Rebekę za rękę, w milczeniu dodając córce otuchy. W międzyczasie wyraz twarzy Theodore'a zmienił się diametralnie po odebraniu telefonu. Wybiegł pośpiesznie za drzwi, wyglądając na zaniepokojonego i całkowicie ignorując papiery rozwodowe. Debra wpadła w panikę i rzuciła się za nim w pogoń, ale mężczyzna niemal sprintem oddalał się od budynku! Wściekła Debra przyspieszyła kroku, ale nie mogła go dogonić. – Theodore! – krzyknęła z frustracją. „Co jest nie tak z tym facetem? Nie może usiedzieć w miejscu na własnym rozwodzie? Miał właśnie podpisać, a teraz ucieka!” Nie zabiłoby go, gdyby podpisał papiery przed wyjściem. – Becky, kochanie, zostań tutaj. Mamusia za nim pobiegnie – powiedziała Debra do Rebeki głosem ściśniętym z niepokoju. – Przyprowadzę tego drania z powrotem w trzydzieści minut! I z tymi słowami Debra rzuciła się w pogoń za Theodorem. Jednak na zewnątrz Theodore zdążył już wsiąść do lśniącego, czarnego Rolls-Royce'a. Luksusowy samochód wystrzelił jak z procy, znikając, zanim Debra zdążyła choćby mrugnąć. Debra szybko zatrzymała przejeżdżający samochód, oferując kierowcy dwa tysiące dolarów za pościg za Rolls-Roycem. Kierowca miał już na nią nakrzyczeć za zajechanie drogi, ale oferowana suma była zbyt kusząca. Wrzucił bieg i ruszył z piskiem opon, goniąc oddalającego się Rolls-Royce'a. Ale dotrzymanie kroku Phantomowi nie było łatwym wyczynem. Zaledwie po dwóch minutach Rolls-Royce zniknął im z oczu. Kierowca wyglądał na zawstydzonego. – Więc ich nie dogoniliśmy. Czy nadal dostanę te dwa tysiące dolców? – zapytał ostrożnie, zerkając na Debrę siedzącą na miejscu pasażera. Debra aż kipiała ze złości, ale nie była niesprawiedliwa. Natychmiast wyciągnęła telefon i przelała kierowcy dwa tysiące dolarów! Kierowca rozpromienił się na widok pieniędzy. Pieniądz jednak przemówił. To było doprawdy imponujące. – Zabierz mnie z powrotem! – zażądała Debra. Becky wciąż była w sądzie. Debra musiała do niej wrócić. Jej córka dopiero co urodziła i potrzebowała pomocy w rekonwalescencji. Nie mogła jej tam zostawić samej. – Oczywiście, proszę pani, już się robi! – zgodził się radośnie kierowca. To były dwa tysiące dolarów! Mógłby zawieźć tę bogatą damę gdziekolwiek by zechciała, nawet poza stan, gdyby o to poprosiła. Szybko odwiózł Debrę z powrotem do sądu. Tymczasem Rebecca wciąż czekała na powrót matki. Gniew Debry stopniał w ból serca, gdy zobaczyła Rebekę, mieszając się z odrobiną poczucia winy. – Przepraszam. Nie udało mi się go dogonić – powiedziała Debra, chwytając dłoń Rebeki i pocieszając ją łagodnie. – W porządku – odparła cicho Rebecca. Debra spojrzała na córkę z troską. – Becky, może wrócimy na razie do domu? Załatwimy to innego dnia. Początkowo chciała o coś zapytać, ale widząc smutek wyryty na twarzy córki, nie mogła się do tego zmusić. Pytania sprawiłyby tylko, że Rebecca poczułaby się gorzej, więc Debra skupiła się na pocieszaniu. – Dobrze. – Rebecca skinęła głową. Debra szybko zamówiła kolejny samochód i zabrała Rebekę do domu. W domu niania zajmowała się dziećmi. Widząc wracające Rebekę i Debrę, podeszła do nich z niemowlętami. – Jak się mają dzieci? – zapytała Rebecca. – Były bardzo grzeczne, żadnego marudzenia. Właśnie zastanawiałam się, czy nie dać im trochę mleka modyfikowanego. Nie spodziewałam się was tak wcześnie – powiedziała niania z uśmiechem. Gdy tylko niania skończyła mówić, dziecko w jej ramionach wpatrzyło się intensywnie w Rebekę, wyciągając rączki, jakby prosiło o przytulenie. Serce Rebeki stopniało. Podeszła szybko i wzięła niemowlę w ramiona. W chwili, gdy dziecko znalazło się w jej objęciach, natychmiast wtuliło się w pierś Rebeki. Może była... głodna? Niania zachichotała na ten widok. – Wygląda na to, że mała chce ssać. – Lepiej połóż się do łóżka, kochanie. Tam jest cieplej – powiedziała Debra, czując większą troskę o córkę niż o niemowlęta. Rebecca posłuchała rady matki, przykryła się grubą kołdrą, a następnie wzięła oba bliźniaki do karmienia. Obserwując tę scenę, Debra czuła jeszcze większą urazę do rodzin Edwardsów i Mitchellów. Jej droga córka była tak wspaniała. Jak mogli traktować ją tak podle? – Becky, nie martw się. Gdy tylko dojdziesz do siebie, zajmiemy się tym draniem. To małżeństwo na pewno się skończy. – Debra pocieszała Rebekę, gdy ta skończyła karmić dzieci. Rebecca spojrzała na matkę i uśmiechnęła się: – Dobrze. Debra odetchnęła z ulgą. Kontynuowała: – Nie martw się rozwodem. Jeśli kiedykolwiek zechcesz wyjść za mąż ponownie, rodzina Carterów ma koneksje. Jest mnóstwo dobrych mężczyzn, z których możesz wybierać. I zaufaj mi, każdy z nich będzie o niebo lepszy od Theodore'a. Rebekę na chwilę odjęło mowę. – Mamo... Nie chcę wychodzić za mąż ponownie – powiedziała bezradnie. Sam Theodore zostawił w niej głębokie blizny. Nie chciała znowu angażować się w relacje z mężczyznami. Serce Debry bolało z powodu córki. Becky miała zaledwie dwadzieścia kilka lat, była w kwiecie wieku. Powinna być hołubiona, a nie tak głęboko ranna. – W porządku, kochanie. Będziemy robić wszystko krok po kroku. Jeśli nie znajdziesz nikogo, kto ci się spodoba, możesz po prostu cieszyć się własnym życiem. Ale jeśli kogoś znajdziesz, cała rodzina cię wesprze! – zachęcała Debra z uśmiechem. Jej mama była tak dobra... Myśląc o tym, Rebecca nie mogła się powstrzymać, by nie wyciągnąć ręki i nie przytulić matki. Po południu Theodore zadzwonił ponownie, ale tym razem powodem było przybycie jego dziadków. Mieli się u nich zatrzymać. – Rebecco, babcia ma chorobę serca. Miała dziś rano atak, gdy dowiedziała się o naszym rozwodzie. Dziadek i babcia przyjadą do ciebie dziś wieczorem. Zaopiekuj się nimi i postaraj się ich nie denerwować – przypomniał Theodore na koniec rozmowy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki