Charlie nawet się nie obejrzał. Ignorując wściekłego Theodore'a za swoimi plecami, po prostu odszedł.
Theodore był tak wściekły, że niemal zadławił się powietrzem.
Tymczasem Rebecca czekała z niepokojem. Gdy tylko zobaczyła wracającego Charliego, podbiegła do niego w popłochu.
– Bra... Jak poszło?
– Czy robił ci problemy? – zapytała, a jej oczy z troską skanowały Charliego od stóp do głów. Bała si
















