logo

beletrystyka

Wszystko albo nic

Wszystko albo nic

Autor: Joooooe

7.Rozdział 7 Przeproś
Autor: Joooooe
29 gru 2025
Gdy rozmowa dobiegła końca, Rebece huczało w głowie. Rodzice Theodore'a dowiedzieli się o tym? A jego babcia miała dziś rano atak? Nagle poczuła o nich troskę. Odkąd wyszła za Theodore'a, jego dziadkowie, Sam Edwards i Melissa Edwards, byli dla niej najlepsi, traktując ją jak rodzinę! Za każdym razem, gdy się spotykali, Sam i Melissa poświęcali jej mnóstwo uwagi. Nigdy nie mówiła im o przeszłości, ponieważ zdrowie babci było kruche i bała się, że wpłynie to na nią negatywnie. Ale teraz wiedzieli wszystko. Rebecca miała tylko nadzieję, że wszystko z nimi w porządku. – Becky, co się stało? – zapytała ostrożnie Debra, wyczuwając, że z córką jest coś nie tak. Rebecca zawahała się przez chwilę, po czym wyjaśniła Debrze, że przyjeżdżają dziadkowie Theodore'a. Debra zmarszczyła brwi, słysząc te wieści. – Theodore wybiegł dziś rano. Myślisz, że to dlatego, że jego babcia nagle zachorowała? Jej wyraz twarzy szybko zmienił się jednak w niezadowolenie. – Tak czy inaczej, Becky, nie możemy trzymać przy sobie kogoś takiego jak Theodore. Kiedy jego dziadkowie przyjadą dziś wieczorem, nie daj się im przekabacić. Nadal musimy doprowadzić rozwód do końca. Masz przed sobą całe życie. Nie pozwól, by ten drań cię blokował! Rebecca spojrzała na matkę, czując wdzięczność i szczęście, że ją ma. Miała prawdziwe szczęście, że odnalazła swoją mamę. Tego wieczoru przybyli Sam i Melissa, a wraz z nimi Theodore. Natychmiast po wejściu do pokoju spojrzeli na Rebekę. Widząc ją wciąż w płaszczu, siedzącą na łóżku z dzieckiem w ramionach, poczuli mieszankę radości i bólu serca. – Theodore, chodź tu i przeproś swoją żonę! – Melissa podeszła do łóżka i ostro skarciła wnuka. Rebecca była zaskoczona. Melissa... kazała Theodore'owi ją przeprosić? Theodore spojrzał na Rebekę, a ona odwzajemniła spojrzenie. Po chwili powiedział: – Przepraszam. Melissa niespodziewanie zamachnęła się laską, z trzaskiem uderzając Theodore'a w piszczel. – Głowa w dół! Przeprosin nie powinno się składać tak arogancko. Musiał okazać szczerość i naprawdę tego chcieć! Theodore był oszołomiony nagłym uderzeniem. Spojrzał na Melissę zszokowany. Trzymając laskę, Melissa skarciła go: – Na co się gapisz? To, że jesteś dorosłym mężczyzną, nie znaczy, że nie mogę dać ci nauczki! – A teraz przeproś żonę! – ponagliła Melissa surowym głosem. – I tym razem szczerze! Choć Theodore czuł frustrację, nie odważył się jej sprzeciwić. Odwrócił się do Rebeki, spuścił głowę i przeprosił: – Przepraszam, Rebecco. Kiedy Theodore przeprosił, Melissa w końcu chrząknęła, czując się nieco bardziej usatysfakcjonowana. Tymczasem Sam już ukradkiem zerkał na swoje prawnuki. Wyraźnie kochał te dzieci. Melissa podeszła bliżej, omiatając wzrokiem Rebekę i dzieci. Im dłużej patrzyła, tym szerszy stawał się jej uśmiech. To były jej prawnuki! – Rebecco, nie bój się go. To małżeństwo się nie kończy. Dopóki oddycham, on nawet nie pomyśli o rozwodzie! – Wyszłaś za niego, gdy był w stanie wegetatywnym, opiekowałaś się nim każdego dnia i wyciągnęłaś go znad krawędzi śmierci. Uratowałaś mu życie. Jeśli on odważy się cię zawieść, przysięgam na własne życie, że zatłukę go na śmierć. Mój wnuk lepiej niech nie będzie niewdzięcznikiem, bo przewrócę się w grobie. Melissa usiadła przy łóżku i z powagą próbowała pocieszyć Rebekę. Była tak samo opiekuńcza wobec Rebeki jak zawsze, ale stojąca w pobliżu Debra nie mogła się dłużej powstrzymać. Jak mogli nie wziąć rozwodu? Jej słodka córeczka miała przed sobą całe życie. Nie mogła być uwiązana do tego nic niewartego Theodore'a. – Proszę pani, muszę powiedzieć, że się nie zgadzam. Rebecca i Theodore są młodzi. Jeśli nie są już razem szczęśliwi, po co to wymuszać? Oboje skończą nieszczęśliwi. Nie sądzi pani? – odezwała się Debra. Słysząc to, Melissa przerwała i spojrzała na Debrę. Rebecca szybko przedstawiła: – Babciu, hm... Debra jest moją przyjaciółką. – Debro, to babcia Theodore'a, Melissa – powiedziała Rebecca, przedstawiając ją również swojej mamie. W tamtym momencie milcząco zgodziły się zachować swoje prawdziwe powiązania w tajemnicy, nie chcąc, by rodzina Edwardsów dowiedziała się, kim naprawdę dla siebie są. – Przyjaciółką? – wydukała zdezorientowana Melissa. – Rebecco, jak możecie być przyjaciółkami z tak dużą różnicą wieku? – To, że jestem starsza, nie oznacza, że nie mogę przyjaźnić się z Rebeką! Mogłabym mieć osiemdziesiąt lat, a i tak być najlepszą przyjaciółką sześciolatki! – Debra nigdy nie lubiła Edwardsów, a kwestionowanie przez Melissę jej relacji z Rebeką tylko podsyciło jej irytację. Odgryzła się bez wahania. – To się nazywa przyjaźń międzypokoleniowa! – wtrącił nagle dziadek Theodore'a. – Melisso, twój wnuk to drań. Beck... Rebecca oddała mu wszystko, a spójrz, jak on ją potraktował. – Czy naprawdę myślisz, że twój nic niewarty wnuk zasługuje na naszą Rebekę? – Jeśli chcą rozwodu, to niech tak będzie! Rebecca ma przed sobą wspaniałe życie. Dlaczego taka dobra dziewczyna miałaby marnować życie na takiego śmiecia jak on? Głos Debry ociekał sarkazmem. Wspomnienie bycia pozostawioną w sądzie wciąż było świeże. Byli tak blisko sfinalizowania rozwodu, gdy Theodore odebrał ten przeklęty telefon i zniknął, porzucając jej córkę i rujnując termin rozprawy. Była wściekła! Melissa nigdy w całym swoim życiu nie została tak znieważona, a sprawa stała się trudna, gdy okazało się, że wszystko, co usłyszała, było prawdą. Nie potrafiła nawet wykrzesać z siebie odpowiedzi. Serce waliło jej jak młotem, a twarz zbladła. Z trudem łapała powietrze, świat zaczął wirować i była bliska omdlenia! Serce Rebeki zamarło. Instynktownie wyskoczyła z łóżka, by pomóc Melissie. Theodore i Sam zareagowali błyskawicznie, łapiąc Melissę tuż przed uderzeniem o podłogę. Sam, wciąż sprawny, wyłowił z kieszeni Melissy buteleczkę z lekami, otworzył ją i pomógł jej połknąć tabletkę. Chwilę później kolory wróciły na policzki Melissy i nie wyglądała już, jakby była w niebezpieczeństwie. Twarz Theodore'a była ponura, gdy odwrócił się do Rebeki, krzycząc: – Rebecco, masz już tego dość? – Jeśli chcesz rozwodu, miejmy to już za sobą, teraz! – ryknął. Ale zanim ktokolwiek zdążył zareagować, Melissa podniosła laskę i uderzyła nią Theodore'a z całej siły. Potem nastąpiło drugie uderzenie i trzecie, niczym matka karcąca niegrzeczne dziecko, goniąc go po pokoju cios za ciosem. Melissa nie była w dobrym zdrowiu, więc Theodore nie odważył się oddać. Mógł jedynie biegać po pokoju, całkowicie upokorzony. Był zarówno zawstydzony, jak i wściekły, a wszystko to było winą Rebeki! Zaczął wątpić, czy Rebecca celowo nie powiedziała Melissie o rozwodzie, powodując u niej atak akurat wtedy, gdy podpisywali papiery w sądzie... Im więcej Theodore o tym myślał, tym bardziej był zły. Był przekonany, że Rebecca wszystko zaaranżowała. Musiała nim pogrywać, udając, że chce rozwodu, podczas gdy potajemnie przeciągała Melissę na swoją stronę! „Heh, teraz jest jeszcze bardziej irytująca niż wcześniej!”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

7.Rozdział 7 Przeproś – Wszystko albo nic | Czytaj powieści online na beletrystyka