Xyla Quest odwróciła się spokojnie. – O co chodzi?
Dawno temu ten mężczyzna był dla niej niemal jak religia. Jej serce biło mocniej, gdy tylko go widziała.
Jednak gdy Xyla patrzyła teraz na twarz Toma, nie czuła nic poza obrzydzeniem i nienawiścią.
Tom szybko podszedł do Xyli i próbował chwycić ją za rękę.
Jednak Xyla natychmiast uniknęła jego dotyku i cofnęła się o krok. – Możesz ze mną rozmawiać, ale mnie nie dotykaj. – Zmarszczyła brwi.
– Xyla, poważnie to przemyślałem. Nie obchodzi mnie, czy to ty to wszystko zrobiłaś. Jestem gotów ci wybaczyć. Nawet jeśli to zrobiłaś, uznaj to za akt zemsty za to, jak zraniłem cię w przeszłości. Wszystko w porządku. Xyla, czy dasz mi proszę drugą szansę? – Tom Sullivan brzmiał bardzo gorliwie.
Parsknięcie. „Czy ten facet może być większym dupkiem?”
– Słyszałeś o kluczu z przeceny? Nawet ty nie jesteś wart tej ceny. – Xyla spojrzała na niego chłodno, pstrykając palcami.
Tom nie był przyzwyczajony do jej zimnego odrzucenia i dumnej postawy.
– Xyla... Kiedyś taka nie byłaś. – W przeszłości Xyla wybaczyłaby mu bez względu na to, jak bardzo była zdenerwowana, pod warunkiem, że mówił do niej miło.
Jednak im bardziej Xyla zachowywała się w ten sposób, tym bardziej podobała się Tomowi i tym bardziej chciał ją zdobyć.
Teraz, gdy Xyla stała się idolką dziesiątek tysięcy ludzi, była zupełnie inną osobą niż ta otyła kobieta, którą kiedyś była.
Ludzką naturą było pragnienie tego, czego nie można było mieć.
Podczas gdy ta dwójka rozmawiała, dało się słyszeć ryk silników samochodowych.
Dziesięć luksusowych samochodów z limitowanych edycji zatrzymało się przed Xylą, wprawiając ją w konsternację.
Co się działo?
Tom wyglądał na równie zdezorientowanego.
Bardzo szybko grupa młodych mężczyzn wysiadła ze swoich samochodów z bukietami kwiatów w dłoniach.
Gdy tylko wysiedli, otoczyli Xylę i odepchnęli Toma na bok.
– Panno Quest, to kwiaty od dziedzica Logan Wine Group. Prosił, abym przekazał, że bardzo panią podziwia.
– To kwiaty od dziedzica Glorious Century Jewelry. Mówi, że bardzo panią lubi.
– To kwiaty od dziedzica Meiji Group. Mówi, że chciałby zostać pani przyjacielem.
Młodzi mężczyźni z entuzjazmem opowiadali Xyli o ludziach, którzy przysłali jej te kwiaty.
Każde z tych nazwisk należało do wpływowych ludzi w Atlantis, a właściwie w całym kraju.
Zanim Xyla zdążyła zareagować, wcisnęli jej kwiaty w ramiona.
Gdy jej ręce były już pełne, pozostałe kwiaty zostały złożone na bruku przed nią.
Następnie szybko się ulotnili, bojąc się, że może odmówić przyjęcia kwiatów.
W tamtej chwili Tom był w stanie całkowitego szoku. Większość dziedziców, którzy przysłali kwiaty, była nawet potężniejsza od niego. W rzeczywistości niektórzy z nich byli ludźmi, o zbliżeniu się do których rodzina Sullivanów mogła tylko pomarzyć.
Kobieta, którą Tom porzucił wcześniej, stała się teraz najjaśniejszą gwiazdą na niebie. Większość ludzi mogła ją podziwiać tylko z daleka.
Spojrzawszy na kwiaty w swoich rękach i te leżące na ziemi, Xyla w końcu spojrzała na twarz Toma. – Panie Sullivan, ludzie muszą teraz ustawiać się w kolejce, żeby się ze mną umówić. Poza tym, nie przyjmuję towaru z odzysku.
Emily Quest, która ukrywała się za drzwiami, widziała wszystko, co się wydarzyło.
Była zazdrosna zarówno o to, co Tom powiedział Xyli, jak i o ludzi, którzy przybyli wręczyć Xyli kwiaty.
Aby powstrzymać Toma przed kontynuowaniem rozmowy z Xylą, Emily pospiesznie podeszła do Toma. Wymusiła uśmiech na twarzy, po czym oplotła rękę wokół ramienia Toma. – Bracie Sullivan, o czym rozmawiasz z Xylą?
– To nie twoja sprawa. – Tom wyrwał rękę i wrócił do domu.
Jego chłodna postawa sprawiła, że Emily poczuła się niezwykle nieszczęśliwa. W rzeczywistości życzyła sobie, by móc obedrzeć Xylę ze skóry.
Z zaciśniętymi pięściami Emily odwróciła się, by spojrzeć na Xylę. – Ostrzegam cię, trzymaj się z dala od mojego Brata Sullivana.
Xyla nawet nie raczyła spojrzeć na Emily. Zamiast tego zwróciła się do ogrodników wokół niej. – Zabierzcie te kwiaty do środka...
Po zakończeniu zdania Xyla wsiadła do swojego Maserati i odjechała.
***
Xyla Quest pojechała swoim czerwonym Maserati prosto do raju zakupowego Atlantis, Goldfield Plaza.
Po przybyciu udała się bezpośrednio do stoiska Chanel.
Gdy tylko weszła, wzrok Xyli padł na biały płaszcz zimowy.
Po dotknięciu go, by sprawdzić materiał, miała właśnie poprosić asystentkę o podanie egzemplarza do przymierzenia, gdy inna dłoń sięgnęła po płaszcz. Paznokcie tej osoby były pomalowane grubą warstwą czerwonego lakieru.
Xyla natychmiast odwróciła się, by spojrzeć na tę osobę.
Była to nikt inny jak młodsza siostra Toma Sullivana, która była również najlepszą przyjaciółką Emily Quest i trzecią córką rodziny Sullivanów, Mary Sullivan.
Mary była również najbardziej irytującym bachorem wśród rodzeństwa.
Mówiąc łagodniej, była osobą odważną. Szczerze mówiąc, można by powiedzieć, że była bezmózga.
Ze względu na bliską relację Mary z Emily od najmłodszych lat, Xyla nigdy jej nie lubiła.
Dlatego, gdy Xyla zobaczyła teraz Mary, natychmiast poczuła irytację.
Kiedy Mary zobaczyła Xylę, wyraz jej twarzy natychmiast stał się zimny. – Jak śmiesz się tu pokazywać, kiedy postawiłaś mojego brata i Emily w tak okropnej sytuacji?
– Nie zrobiłam nic złego. Dlaczego miałabym nie przychodzić? – zapytała spokojnie Xyla.
– Wyraźnie zrobiłaś coś złego i nadal temu zaprzeczasz. Pozwól, że dam ci nauczkę w imieniu mojego brata i Emily!
– Byłaś kiedyś niezwykle brzydka. I co z tego, że mój brat cię rzucił? On jest taką wspaniałą osobą. Emily zasługuje na niego bardziej niż ty.
Mary mówiła przez zaciśnięte zęby. Wyraz jej twarzy był potworny.
Jednak Xyla nie raczyła nawet spojrzeć na Mary. Wskazała na zimowy płaszcz. – Przepraszam, czy mogłabyś podać mi ten do przymierzenia?
Mary poczuła niezwykłą złość po tym, jak została całkowicie zignorowana przez Xylę. – Jak śmiesz mnie ignorować, ty suko? Za kogo ty się, do cholery, uważasz?
Gdy tylko Mary się odezwała, podniosła rękę na twarz Xyli.
Jednak Xyla zareagowała na czas, by uniknąć policzka. W rezultacie Mary potknęła się i wpadła na stojak z ubraniami w pobliżu.
Nagle stojak przewrócił się, powodując rozsypanie ubrań po podłodze. Cała sekcja centrum handlowego całkowicie zamilkła.
Ci, którzy spacerowali spokojnie na zewnątrz, usłyszeli hałas i zaczęli gromadzić się wokół nich.
Tymczasem asystentka sklepowa z szacunkiem podała Xyli płaszcz, o który prosiła.
Gdy Xyla otrzymała płaszcz, przyłożyła go do siebie przed lustrem, po czym podała go asystentce wraz ze swoją kartą kredytową. – Może pani ściągnąć z karty.
Xyla zachowywała się tak, jakby nie widziała ani nie słyszała tego, co wydarzyło się za jej plecami.
Kiedy Mary zauważyła, że gapi się na nią mnóstwo ludzi, poczuła głęboki wstyd.
Jednak gdy zobaczyła, jak spokojna wydaje się Xyla, jej złość powróciła. Ruszyła w stronę Xyli od tyłu. – Xyla, czy ty postradałaś zmysły?
Jednak Xyla udawała, że nawet nie słyszy Mary, podchodząc do kasy i finalizując płatność.
– Xyla Quest! Jesteś głucha? – krzyknęła gniewnie Mary.
W tym momencie Stanley Batton i grupa personelu zarządzającego centrum handlowym zjeżdżali ruchomymi schodami i akurat byli świadkami tego zajścia. Twarz Stanleya stała się o kilka stopni chłodniejsza.
Część jego nadgarstka była odsłonięta, z białymi rękawami podwiniętymi do połowy, co sprawiało, że wyglądał nieco swobodnie, ale jednocześnie szlachetnie.
Tymczasem jego czarne spodnie od smokingu były pozbawione śladu zagnieceń, podkreślając jego niezwykle długie nogi.
W tamtej chwili Stanley wyglądał jak książę, który właśnie wyszedł z uczty z królem i teraz schodził na dół. Każdy, niezależnie od płci, gapił się na niego, gdy przechodził obok.
Gdy Zack Cassidy, osobisty asystent Stanleya, zobaczył tę scenę, wydawał się osłupiały. – Czy to nie...
– Nie chcę więcej widzieć tej kobiety, która wygląda jak upiór – powiedział spokojnie Stanley, patrząc chłodno na Mary.
Nie zatrzymał się jednak. Zamiast tego kontynuował zjazd schodami ruchomymi ze świtą za plecami.
Zack Cassidy natychmiast machnął ręką do dwóch ochroniarzy w pobliżu. – Chodźcie ze mną...
















