Mój mąż, sekretny prezes

Mój mąż, sekretny prezes

Autor: Joanna's Diary

Rozdział 6. Serio?
Autor: Joanna's Diary
16 wrz 2025
Emery przypomniał jej: „Daisy, pobraliśmy się”. Daisy była zdezorientowana. „I co z tego?” „Jest późno. Czas odpocząć” – powiedział spokojnie, rozpinając koszulę. Daisy w końcu zrozumiała jego zamiary. Jej oczy rozszerzyły się. „Zamierzasz tu spać?” Emery odparł: „Tu jest tylko jedno łóżko”. Serce Daisy zgubiło rytm. „Ale ja nie jestem gotowa”. Spała z nim już raz wcześniej, ale wtedy była w stanie zamglenia umysłu. Teraz nie potrafiła zmusić się do tego ponownie. Emery otworzył szafę, wyjął szlafrok i zerknął na zdenerwowaną Daisy. „Nie martw się. Do niczego cię nie zmuszę”. Był wystarczająco cierpliwy, by czekać, aż ona go zaakceptuje. Daisy zastanawiała się, czy może mu ufać. „Mężczyźni to istoty kierujące się impulsami” – pomyślała. Przeszukała dwie pozostałe sypialnie, ściskając poduszkę w ramionach. Pokój południowy był gabinetem, a północny garderobą. Mała sofa w salonie miała tylko trzy stopy długości; spanie na niej przez całą noc byłoby torturą. Zrezygnowana Daisy wróciła do sypialni w chwili, gdy Emery skończył brać prysznic. Jego wilgotne włosy opadały na czoło, emanując leniwym i zdystansowanym urokiem. Daisy poskarżyła się w duchu: „Dlaczego on wygląda tak przystojnie?”. Widząc, że się zbliża, cofnęła się nerwowo, przełykając ślinę. Emery zerknął na nią obojętnie, po czym ominął ją i położył się po jednej stronie łóżka. Z ulgą Daisy zapytała: „Gdzie spałeś, kiedy byłam chora?” „W biurze” – odpowiedział. Daisy przygryzła wargę. Nie potrafiła poprosić go, by znów spał w biurze. W końcu to był jego dom. Wzięła szlafrok i spędziła dużo czasu w łazience, zanim wyszła. Emery opierał się o wezgłowie łóżka, trzymając laptopa na kolanach. Był skupiony na ekranie, nieświadomy, że jego szlafrok odsłonił jego umięśnioną klatkę piersiową. Daisy zarumieniła się, widząc przygotowaną dla niej kołdrę, czując lekkie wzruszenie. Emery odstawił laptopa, zgasił lampkę i położył się, mówiąc: „Śpijmy”. Stojąc przez chwilę bez ruchu, Daisy w końcu zebrała się na odwagę, podeszła i uniosła kołdrę, by się położyć. Mimo dystansu między nimi, wciąż czuła jego oddech i ciepło. Ścisnęła kołdrę, a jej serce biło jak szalone. Daisy nie mogła zasnąć, dopóki nie usłyszała miarowego oddechu Emery'ego. Zerknęła ukradkiem, niemal zatracając się w jego przystojności. Szybko zamknęła oczy i odpłynęła w sen. Po tym, jak Daisy zasnęła, Emery otworzył oczy. Wyciągnął rękę i delikatnie przekręcił jej głowę, by spoczęła na jego ramieniu. Ona chętnie przytuliła się bliżej, znajdując wygodne miejsce w jego objęciach. ***** Daisy przespała noc spokojnie. Następnego dnia obudziły ją promienie słońca; przeciągnęła się leniwie. Pamiętała, że spała z bardzo wygodną poduszką w ramionach, co sprawiło, że była zrelaksowana. „Chwileczkę! Poduszką?” Daisy nagle otworzyła oczy i zobaczyła twarz Emery'ego tuż przed sobą. Jego głos był łagodny, gdy się przywitał: „Dzień dobry, Daisy”. Nie mogła powstrzymać się od spojrzenia w dół. Była zszokowana, odkrywając, że znajduje się pod jego kołdrą, a jej ręka obejmuje go w pasie. „O rany!” Daisy, zawstydzona, pognała do łazienki. Emery poprawił kołnierz, wstał i zawołał: „Daisy, przygotuję śniadanie. Nie siedź tam za długo”. Daisy, czując się zagubiona, zakryła twarz. Gdy drzwi się zamknęły, wyjrzała i zobaczyła różową sukienkę położoną przy łóżku. Wtedy dotarło do niej, że ktoś pomógł jej przebrać się podczas choroby. Oczy Daisy rozszerzyły się w jednej chwili. Wybiegła z pokoju. Jednak gdy zobaczyła Emery'ego, złagodziła ton. „Umm, kto opiekował się mną, gdy byłam chora?” „Opiekunki. Ja byłem zajęty w tamtych dniach” – odpowiedział. Daisy odetchnęła z ulgą, ciesząc się, że nie widział jej nagiej. Emery spojrzał na Daisy dziwnie, chcąc jej przypomnieć, że już widział ją nagą tamtej nocy. Martwiąc się, że może się zdenerwować, postanowił milczeć. „Nie jestem pewien, co lubisz, więc przygotowałem to, co zwykle jadam” – powiedział, wskazując na stół pełen jedzenia. Daisy, marszcząc brwi, powiedziała: „Panie Potter, nie jestem wybredna. Nie musiał pan kupować tak dużo; to marnotrawstwo”. Emery łagodnie zasugerował: „Wybierz kilka rzeczy, a resztę zabiorę, by podzielić się z kolegami”. Daisy chwyciła kanapkę i szklankę mleka. Siadając obok niej, Emery zapytał: „Jakieś plany na dziś?” „Muszę iść na uczelnię” – odpowiedziała. Profesor nalegał, by w tych dniach dokończyła swój eksperyment. Mimo że nie lubiła szkoły i swojego kierunku, czuła się zobowiązana dokończyć to, co zaczęła. „Podwiozę cię” – powiedział Emery. Daisy, z ustami pełnymi jedzenia, odparła: „Nie trzeba. Pojadę autobusem”. Zerkając na zegar, wykrzyknęła: „Jestem spóźniona. Muszę iść”. W pośpiechu wybiegła na dół, zapominając kluczy. Obserwując roztargnioną Daisy, Emery pokręcił głową i wrócił do swojego pokoju, by się przebrać. ***** Wyglądało na to, że autobusy były dzisiaj bardzo zatłoczone. Po pół godziny czekania w końcu zobaczyła autobus. Był jednak pełny i nawet nie zatrzymał się na jej przystanku. Sfrustrowana, podeszła do krawędzi drogi, by złapać taksówkę. Nagle przed nią zatrzymał się Rolls-Royce, lśniąc w słońcu aurą szlachectwa i przykuwając uwagę Daisy. Mruknęła do siebie: „Ciekawe, jaką szychę odbiera ta luksusowa fura”. — Odbiera mnie. — Znajomy głos dobiegł zza jej pleców. Daisy odwróciła się i zobaczyła Emery'ego, ubranego w czarny garnitur, idącego w jej stronę. Był na tyle wysoki, że zasłonił jej słońce. Daisy spojrzała na Emery'ego ze zdumieniem. „Poważnie?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6. Serio? – Mój mąż, sekretny prezes | Czytaj powieści online na beletrystyka