Wyraz twarzy Melissy stał się ponury. „Co cię to obchodzi, jeśli chcę wyjść?”
Jewel zerknęła na nietkniętą zastawę stołową i prychnęła. „Boisz się mnie, prawda? Dlatego chciałaś uciec”.
Melissa odparowała: „Jesteś tylko córką złodziejki mężów. Dlaczego miałabym się ciebie bać?”
Wyglądało na to, że Jewel nie przejęła się sarkastyczną uwagą Melissy. „Co złego jest w byciu córką złodziejki mężów? Przynajmniej mam miłość taty, w przeciwieństwie do ciebie i twojej porzuconej matki!”
Melissa piorunowała Jewel wzrokiem, a jej pierś unosiła się ciężko.
Daisy, nie mogąc znieść arogancji Jewel, zauważyła chłodno: „Wygląda na to, że jesteś bardzo dumna ze swojej matki rozbijającej rodziny, co? Gdybym była tobą, zabiłabym się”.
Jewel zapytała z wściekłością: „Kim ty, do cholery, jesteś?”
Daisy trafiła w czuły punkt, wspominając o matce Jewel. Jewel patrzyła na Daisy tak, jakby chciała ją rozerwać na miejscu.
Daisy spokojnie odparowała: „To nie ma znaczenia, ale jedno jest pewne. Jesteś suką”.
Jewel podniosła rękę, próbując uderzyć Daisy. „Kim ty myślisz, że jesteś, Daisy Cooke? Jesteś tylko wieśniaczką porzuconą przez ojca!”
Daisy złapała jej nadgarstek i zachichotała. „Masz rację, ale wiesz, mój ojciec bardzo ceni swoją reputację. Jeśli mnie uderzysz, pociągnie cię do odpowiedzialności”.
Jewel zawahała się, niepewna swojej pozycji w oczach Axtona.
Daisy nagle puściła Jewel i wzięła Melissę za rękę, mówiąc: „Chodźmy, Melisso”.
Jewel cofnęła się chwiejnie, piorunując wzrokiem oddalającą się sylwetkę Daisy, po czym wybuchnęła kpiącym śmiechem. „Daisy, dlaczego nosisz podróbkę? To takie żenujące!”
Głos Jewel przyciągnął uwagę wszystkich gości, sprawiając, że Daisy się zaczerwieniła. Widząc, że Melissa patrzy na nią z troską, Daisy przygryzła wargę, opanowała się, a następnie powiedziała pewnie do Jewel: „Skąd wiesz, że moja jest podróbką?”
Jewel skrzyżowała ramiona i oświadczyła arogancko: „Ta sukienka to edycja limitowana luksusowej marki. Jest tylko jedna, a ja nigdy nie noszę podróbek”.
Daisy odparowała: „Z pewnością stać mnie na taką sukienkę”. Założyła, że niewiele osób w restauracji potrafi odróżnić autentyczność sukienki. Dopóki sprawiała wrażenie pewnej siebie, Jewel nic nie mogła zrobić.
Jewel zapytała ze znaczącym uśmiechem: „Cóż, Daisy, czy wiesz, kto kupił mi tę sukienkę?”
Daisy miała co do tego złe przeczucia. Wtedy usłyszała, jak Jewel mówi: „To był prezent urodzinowy od twojej siostry, Jade. Sugerujesz, że spadkobierczyni Cooke Group dała mi podróbkę?”
Jewel cmoknęła z dezaprobatą i dodała: „Więc Jade kupiła mi luksusową sukienkę, podczas gdy ty musisz nosić podróbkę. Wygląda na to, że twoja siostra również patrzy na ciebie z góry. Ale to ma sens. Jesteś tylko ignorantką i wieśniaczką. I właśnie dlatego trzyma się od ciebie z daleka”.
Kpiny Jewel przeszyły serce Daisy jak ostry nóż, utrudniając jej oddychanie. Nie mogła już znieść zadowolonego uśmiechu Jewel i próbowała odejść, ale ktoś złapał ją za nadgarstek, zanim zdążyła zrobić krok.
„Hej, co robisz?” Daisy próbowała strząsnąć rękę, ale napotkała parę współczujących oczu.
Była to kobieta po czterdziestce, o gładkich, krótkich włosach i eleganckiej postawie. Zmierzyła Daisy wzrokiem od stóp do głów i skinęła głową z satysfakcją, mówiąc: „Myślę, że ta sukienka wygląda bardziej jak oryginał”.
Jewel prychnęła i powiedziała: „Co za ignorantka!”
Kobieta uśmiechnęła się i wyjaśniła łagodnym tonem: „Motywem przewodnim tej sukienki są »romantyczne kwiaty«, stąd kwiatowe wzory. Użyto w niej różowych, złotych i srebrnych nici zamiast diamentów, by stworzyć efekt lśnienia w świetle”.
Uwaga wszystkich skupiła się na sukienkach, które miały na sobie Daisy i Jewel. Piękne kwiatowe wzory na sukience Daisy były dokładnie takie, jak opisała kobieta.
Z drugiej strony sukienka Jewel była ozdobiona mnóstwem diamentów i wyglądała krzykliwie.
Jewel nie chciała uwierzyć kobiecie i kłóciła się: „To niemożliwe. Ta sukienka nie może być podróbką”.
Wiedząc, że sukienka została kupiona przez Jade, ludzie patrzyli na kobietę, której ton stał się chłodniejszy, gdy powiedziała: „To nie jest podróbka, ale kopia innej marki. Zamierzam ich pozwać”.
Tłum zawrzał.
Jewel ścisnęła rąbek swojej sukienki, nie chcąc tego zaakceptować. „To nie może być podróbka!” – powiedziała.
Oczy Daisy rozbłysły, gdy spojrzała na kobietę i zapytała: „Czy jest pani Cassidy Horn, projektantką tej marki?”
Cassidy skinęła głową i powiedziała: „Ta sukienka bardzo do ciebie pasuje. Wydobywa twoje unikalne piękno”.
Daisy odpowiedziała nieśmiało: „To dlatego, że sukienka jest piękna”.
„Nie do końca, nawet najpiękniejsza sukienka potrzebuje odpowiedniej osoby, która ją nosi” – zauważyła Cassidy, robiąc aluzję do Jewel.
Melissa wykorzystała okazję, by dokuczyć Jewel. „Okazuje się, że to ty nosisz podróbkę! Co za żart! No dalej. Projektantka tu jest. Po prostu się przyznaj!”
Te słowa sprawiły, że Jewel poczuła się potwornie zawstydzona. Jej twarz wykrzywiła się z zażenowania, gdy wybiegła z tłumu, zostawiając swoich przyjaciół.
Daisy spojrzała na Cassidy z wdzięcznością. „Dziękuję za pomoc”.
„Moja praca została znieważona, więc musiałam stanąć w swojej obronie, ale...” Cassidy przerwała, po czym kontynuowała z uśmiechem: „Powiedziano mi, żebym tu przyszła”.
















