Zara nienawidzi Harpera, bo to egocentryczny gracz, śpi z każdą dziewczyną i złamał serce jej siostrze. Ona całe życie miała zaplanowane. Na razie planuje przeżyć ostatni rok liceum z dwójką swoich najlepszych przyjaciół. Ale wszystkie jej plany zdają się iść na marne, kiedy nagle, pewnego dnia, Harper zauważa Zarę. Zara zostaje wrzucona w świat, o którego istnieniu nie miała pojęcia i teraz musi toczyć bitwy, które od samego początku nie miały być jej udziałem.

Pierwszy Rozdział

Rozdział pierwszy: Ludzie nie chcą otwierać drzwi i wchodzić prosto na sesję porno na żywo. O cholera! Mój ostatni rok w Ridgeback High nie mógł się zacząć lepiej. No po prostu nie mógł. Wszystko szło absolutnie dobrze. Nawet idealnie. Byłam mniej niezgrabna. To znaczy, ani razu się nie potknęłam o powietrze, a to dla mnie niemałe osiągnięcie. A przynajmniej do teraz. Wpatrywałam się z przerażeniem w Melanie, której całe ubranie było teraz przemoczone moim sokiem pomarańczowym. Nawet nie wiem, jak ten cholerny karton soku wyleciał mi z ręki i wylądował jej na głowie, mocząc ją od stóp do głów. Na całej stołówce zapadła cisza i wszyscy wpatrywali się w nas w oczekiwaniu na nadchodzący dramat. Ci ludzie naprawdę potrzebują sobie znaleźć jakieś zajęcie. Melanie, żądna władzy królowa zołz, patrzyła na mnie spode łba. Warknęła na mnie. "Ty pieprzona szmato!" - wykrzyknęła, a jej przenikliwy głos rozległ się po ścianach stołówki. W pewnym sensie byłam wdzięczna losowi, że to Melanie, a nie Amanda miała wziąć kąpiel w moim soku. Amanda, samozwańcza królowa Ridgeback High School, jest bardziej szalona niż ktokolwiek, kogo znałam. Zanim Melanie zdążyła na mnie skoczyć, dwie ręce złapały ją w talii i odciągnęły ode mnie. Drew robił wszystko, co w jego mocy, żeby powstrzymać Melanie przed podrapaniem mnie i za to byłam mu wdzięczna. Z paznokciami tak długimi jak jej, na pewno byłaby w stanie zdrapać mi skórę. Drew był chłopakiem Melanie, choć co on w niej widział, to było dla mnie zagadką. Był też bratem mojej najlepszej przyjaciółki, Natalii. Drew i ja znaliśmy się od zawsze, ale nie byliśmy jakoś szczególnie blisko. Po prostu chodziliśmy razem na kilka zajęć. I nie, nie podkochiwałam się w nim. Jasne, był słodki, miał orzechowe oczy, czarne włosy i dołeczki po obu stronach policzków, ale nie był w moim typie. Melanie zawsze była puszczalska i nie, nie oceniałam jej tutaj. Przespała się z prawie każdym facetem w szkole. Ale wszystko się zmieniło po jej osiemnastych urodzinach, dokładnie wtedy, kiedy związała się z Drew. To było siedem miesięcy temu i jakoś zmieniła swoje postępowanie. To było tak, jakby pewnego dnia zdecydowała, że już wystarczająco się naspała i chce się ustatkować, a kto byłby lepszy niż Drew, cichy i atrakcyjny facet. Co się zmieniło, nadal nie jestem pewna. Melanie była wredna zarówno dla mnie, jak i dla moich najlepszych przyjaciółek, odkąd pamiętam. Tylko nie nazywajcie nas trzema muszkieterami. Wszystko, tylko nie to! "Co się tu dzieje?" Ach! Dyrektor Powers. Ten człowiek zawsze miał nienaganne wyczucie czasu. To tak, jakby miał radar na trwające nastoletnie dramaty. "Hej, Melanie, kochanie. Uspokój się." - gruchał Drew do ucha Melanie. "Uspokoić się?! Jak mam się kurwa uspokoić, skoro ta szmata specjalnie mnie oblała?" - warknęła, wskazując na mnie swoim wypielęgnowanym palcem. "Język, panno Simpson." - Dyrektor Powers zmierzył Melanie wzrokiem. "No już, Melanie. Jestem całkiem pewien, że nie zrobiła tego celowo." - Drew próbował załagodzić sytuację. Melanie usiłowała wyrwać się z uścisku Drew. "Zabiję cię" - krzyknęła. "Puść mnie, Drew." Wszyscy wyjęli telefony komórkowe i nagrywali tę scenę i byłam pewna, że zostanie ona opublikowana we wszystkich serwisach społecznościowych przed zakończeniem przerwy na lunch. Czy wspominałam, że nienawidzę uwagi?! A gdzie są twoje najlepsze przyjaciółki, kiedy ich potrzebujesz?! Drew zacisnął uścisk na Melanie i wyszeptał jej coś do ucha. Zesztywniała, a jej policzki oblał rumieniec. Opadła bezwładnie w jego ramiona i oparła się o niego. Nie wiedziałam, że Drew ma taką władzę nad Melanie. Co on właściwie powiedział? "Panno Melanie Simpson, czy zechce pani wyjaśnić, co się tu stało?" - Pan Powers przesunął się ze swojego stanowiska przy wejściu do stołówki i stanął obok nas. "Panie Powers, Zara celowo oblała mnie swoim sokiem pomarańczowym." Mam już dość jej oskarżeń. "Wiesz, Melanie, gdybym miała cię oblać celowo, to na pewno nie moim sokiem pomarańczowym. W stołówce są bardziej obrzydliwe rzeczy." - prychnęłam. I zgodnie z oczekiwaniami, po stołówce rozległy się szepty. "Ty szmato..." - warknęła Melanie i znowu próbowała na mnie skoczyć. "Dobrze by ci zrobiło, gdybyś kontrolowała swój język, panno Simpson. Wciąż jesteś w szkole!" - powiedział dyrektor Powers. "Masz okres, kurwa? To nawet nie była dobra riposta." - zachichotałam. Nigdy tak nie odpowiadałam, co we mnie wstąpiło i to jeszcze przed dyrektorem. I sądząc po wyrazach twarzy innych uczniów, oni też się nad tym zastanawiali. Nawet Melanie była zaskoczona. "Dziewczyny, dość!" - westchnął pan Powers. "Panie Drew Jenson, proponuję zabrać swoją dziewczynę stąd i przebrać ją w suche ubrania. A co do ciebie, panno Zara Hemming, posprzątasz bałagan, który narobiłaś." Posprzątać bałagan, który narobiłam? Chyba mogę to zrobić. Było tam tylko trochę soku pomarańczowego, który mogłam łatwo zetrzeć. Lepiej ustąpić, niż kłócić się z dyrektorem i dostać szlaban. "Dobrze, panie dyrektorze Powers." - przyjęłam to z niechęcią. "Dobrze." - Dyrektor Powers obdarzył nas obu znaczącym spojrzeniem i wyszedł ze stołówki. Melanie uśmiechnęła się do mnie złośliwie, podniosła swoją tacę i upuściła ją na podłogę. "Och, chyba będziesz musiała posprzątać też mój bałagan" - zadrwiła ze mnie słodkim głosem. Cała jej świta wstała od stołu i jeden po drugim wszyscy upuszczali swoje talerze i śmiali się. Wow, co za jedność. Drew spojrzał na mnie przepraszająco i wyciągnął Melanie, która, byłam pewna, miała mi jeszcze dużo do powiedzenia. Jej świta koleżanek cheerleaderek wyszła ze stołówki, kołysząc biodrami, a ich spódniczki ledwo zakrywały im tyłki, dokładnie w momencie, gdy zadzwonił dzwonek oznaczający koniec przerwy na lunch. Moje ręce zacisnęły się w pięści. Nie mogłam uwierzyć, że to zrobili. Nie byłam osobą, którą można pomiatać, ale stołówka była już pusta i nie sądzę, żeby pójście do pana Powers i narzekanie jak dziecko przyniosło mi cokolwiek dobrego. Westchnęłam i potarłam skronie. Zabiję Natalię i Samanthę za to, że zostawiły mnie samą i dostały szlaban za spóźnienie. Wszyscy pewnie są już w drodze do swoich szafek, żeby iść na zajęcia, a ja będę tutaj sprzątać bałagan, który "rzekomo" narobiłam. Mogłam po prostu zostawić cały bałagan, który narobiła Melanie i jej zwolenniczki, ale nie chciałam dawać im kolejnego powodu, żeby mi dokuczać i dostać szlaban. Westchnęłam i wyszłam ze stołówki. Zamiast iść w kierunku mojej następnej klasy, tak jak chciałam, poszłam w kierunku szafy woźnego. Słynnej szafy woźnego, w której połowa dziwek w naszej szkole straciła dziewictwo. Słyszałam stamtąd jęki i stękania. Po prostu mam szczęście! Żadna niespodzianka. Powinni wysterylizować każdą powierzchnię w tej szafie. Biedny pan woźny, który musi codziennie dotykać tych przyborów. Spieszyłam się na zajęcia, a w każdym razie na to, co z nich zostało i naprawdę nie obchodziło mnie, komu przeszkadzam w robieniu dzieci. Po wzięciu głębokiego oddechu przekręciłam gałkę i otworzyłam drzwi, a w środku znalazłam Harpera Caina, który obściskiwał się ze swoją dziewczyną na tydzień. Albo na dzień. Albo na godzinę. Harper Cain, nieznośnie przystojny playboy szkoły. Z zielonymi oczami, miękkimi brązowymi włosami i wzrostem 190 cm był marzeniem każdej dziewczyny. Jedyny problem polegał na tym, że wiedział, jaki jest cholernie seksowny i w pełni to wykorzystywał. Prawie 80% dziewczyn straciło z nim dziewictwo. Co za absolutny banał, zły chłopak, który nigdy nie wiąże się z jedną dziewczyną, łamie serca wszystkim swoim zdobyczom, a dziewczyny wciąż za nim tęsknią. I z tempem, w jakim to robił, byłam pewna, że wkrótce zabraknie mu dziewczyn do seksu. Ale tak, niedaleko stąd była jeszcze jedna szkoła średnia, więc nie sądzę, żeby się tym zbytnio przejmował. Fuj. Och, i nienawidzę go. Szok! Gdyby tylko mógł bardziej szanować dziewczyny i nie traktować ich jak gówno. Przespał się z moją siostrą dwa lata temu, kiedy była w ostatniej klasie, a my byłyśmy w drugiej. Nie miał nawet przyzwoitości, żeby zostać do rana po seksie. Jak on w ogóle zdołał poderwać starszą? Najwyraźniej dla wszechmocnego Caina nic nie jest niemożliwe. Harper nie miał nawet przyzwoitości, żeby zamknąć drzwi i nawet mnie nie zauważyli. To znaczy, halo, ludzie nie chcą otwierać drzwi i wchodzić prosto na sesję porno na żywo. Ofiarą tygodnia była Maria Wilson, która miała być grzeczną kujonką. Znowu, nikogo nie oceniam, po prostu mówię, co widzę. Czy nie ma końca urokowi Harpera?! Najwyraźniej nie. Jego ciało było dziełem sztuki, gdyby tylko jego ego nie było zbyt duże. Jego ciało było szczupłe i muskularne, jakby robił tylko ćwiczenia z ciężarami. I widziałam też sześciopak. Czy on bierze sterydy? To znaczy, czy siedemnastolatkowie w ogóle mogą mieć tak wyrzeźbione ciała? Jego penis wciąż był w niej i kołysał biodrami nader delikatnie. Maria krzyczała i jęczała z przyjemnością przy każdym pchnięciu. Jej plecy były wygięte, a oczy zamknięte. Ściskał ją tak mocno za tyłek, że byłam pewna, że zostaną na nim odciski jego rąk. Drugą ręką podtrzymywał ją, chwytając za dolną część pleców. Mięśnie brzucha napinały się przy każdym pchnięciu. Miałam pełny widok na tył Marii i to był widok, którego nigdy nie zapomnę. Jestem dosłownie naznaczona na całe życie. Na sekundę zapomniałam, po co tu jestem i zastanawiałam się, jak by to było trzymać Harpera za ramiona, kiedy napinały się, kiedy był we mnie i jęczałam z przyjemnością. Czekaj, co? Potrząsnęłam głową, żeby pozbyć się tych myśli. Musiałam kontrolować te zdradzieckie hormony dziwki. Ssał jej pierś, jakby miała z niej wyciekać ambrozja bogów. Ugryzł jej już różowy sutek, co sprawiło, że jęknęła tak głośno, że bałam się, że wyciągnie to wszystkich z klas, żeby sprawdzić źródło dźwięku. Niezręcznie. Odkaslnęłam, ale nie otrzymałam odpowiedzi. Wciąż robili to jak króliki. Obrzydliwe. Odkaslnęłam z większą siłą. Harper otworzył jedno oko i spojrzał na mnie. Wciąż nie puścił jej sutka. Uniósł brew, ale nie przestał się poruszać. O Boże! "Ja, ehm, t-tylko s-szukałam środków czystości." Nie przestał, zamiast tego po prostu złapał Marię i owinął jej nogi wokół swojej talii. Okej?! Maria wciąż była w swojej własnej błogości. Nie sądzę, żeby nawet wiedziała, że przerwa na lunch się skończyła i musi iść na zajęcia. Zwalniając jej sutek, warknął i spojrzał na mnie. "Na co kurwa czekasz? Weź, co ci trzeba." I wrócił do ssania jej drugiej piersi. Świetnie! Po prostu kurwa świetnie! Ostrożnie weszłam do już i tak ciasnej szafy i wzięłam, co było mi potrzebne do umycia podłogi w stołówce. Nie przestali ani razu i wpadałam na nich tyle razy. Zastanawiałam się, czy nie zaraziłam się chorobą weneryczną tylko dlatego, że byłam w tym samym pomieszczeniu co Harper Cain. Zebrałam wszystkie przybory, zachowując jak największy dystans od napalonej pary. "Wynoś się stąd. I zamknij te cholerne drzwi." - warknął Harper. Wow, Harper nie mógł być większym idiotą. Gdybym nie była tak wytrącona z równowagi, rzuciłabym mu jakąś błyskotliwą ripostę. Zamiast tego po prostu złapałam środki czystości i zamknęłam cholerne drzwi. Jeśli to było możliwe, jęki Marii stały się jeszcze głośniejsze. Jakim cudem nikt jej jeszcze nie usłyszał? Jeśli jęki Marii były czymś, z czego mogłam wyciągnąć wniosek, to byłam pewna, że teraz wiem, dlaczego dziewczyny tęsknią za nim, nawet po tym, jak je zostawił na lodzie. Skrzywiłam się na swoją myśl. Facet, który wygląda jak grecki bóg i pieprzy się jak jeden z nich. Ach, stołówko, nadchodzę. Moje życie i tak jest lepsze niż Harpera Caina. Nie.

Odkryj więcej niesamowitych treści