Moje sny, jego rzeczywistość

Moje sny, jego rzeczywistość

Autor: cumin

ROZDZIAŁ PIĄTY
Autor: cumin
1 wrz 2025
Rozdział Piąty: Nie miałam serca mówić jej, że chcę się rozejrzeć i sprawdzić, gdzie jest Harper. Byłam jak sparaliżowana. Po prostu kompletnie i doszczętnie oszołomiona. Mój mózg potrzebował mnóstwa czasu, żeby przetrawić to, co się właśnie odwaliło. Przez całą drogę do domu odtwarzałam w myślach te pocałunki w kółko i w kółko. Jakie były w dotyku i jak doprowadzały mnie do szczytów pożądania i ekstazy. Kiedy dotarłam do domu, poszłam jak robot do swojego pokoju, ignorując po drodze rodziców i brata. Opadłam na łóżko i wtedy to do mnie dotarło. HARPER CAIN MNIE POCAŁOWAŁ! I JA GO ODDAŁAM! I PODOBAŁO MI SIĘ TO! Dwa razy, jeśli liczyć ten ostatni całus. Po półgodzinnym szaleństwie doszłam do wniosku, że potrzebuję opinii eksperta w tej sprawie i dlatego zadzwoniłam do moich dwóch najlepszych przyjaciółek na telekonferencję i opowiedziałam im wszystko. Po ich stronie przez kilka sekund panowała cisza, a potem zaczęły krzyczeć. Czułam, jak na ścianach mojego pokoju zaczynają tworzyć się pęknięcia, a moje bębenki pękają. Aż tak głośno krzyczały. Chichotały przez jakiś czas, dużo ekscytowały się jak fanki i kłóciły o to, która z nich będzie moją druhną na ślubie z Harperem. Przepowiedziały nawet imiona naszych dzieci, bo według nich "jesteśmy sobie pisani". Przesadzone, nie? Przewróciłam oczami na ich dziecinne zachowanie. To było miłe rozproszenie. Ich chichoty i "ochy" oraz "achy" z pewnością wprawiły mnie w lepszy nastrój. To znaczy, on po prostu zaprosił mnie na imprezę. To nawet nie była randka. A wcześniej nie zamieniliśmy ze sobą nawet dwóch słów (jeśli nie liczyć krótkiej rozmowy w schowku woźnego). Więc o co tyle szumu? Ale mimo to pozwoliłam im na tę chwilę, bo czemu nie. Bawiło mnie to bez końca i odwracało moją uwagę. Jedyną rozsądną decyzją, na jaką wpadły moje dwie najlepsze przyjaciółki, była pomoc w przygotowaniach do dzisiejszej imprezy urodzinowej Harpera. Więc dokładnie o siódmej wpadły do mojego domu i mnie wystroiły. Nakręciły moje proste włosy w miękkie fale. Kazały mi założyć obcisłą czarną sukienkę bez ramiączek, która kończyła się tuż nad kolanami i podkreślała moje kształty. Potem dały mi czarne czółenka na czterocalowych obcasach i dzięki nim miałam teraz 175 cm wzrostu. Makijaż był lekki, ale moje oczy zostały podkreślone smoky eyes, co wyglądało bardzo atrakcyjnie. Odmieniły mnie! Po poświęceniu mi godziny, obie pracowały bardzo szybko i były gotowe w zaledwie pół godziny. To było najszybsze tempo, w jakim kiedykolwiek widziałam je się przygotowywać. Przysięgam, były bardziej podekscytowane tą imprezą niż ja. I dlatego właśnie siedziałam teraz na tylnym siedzeniu samochodu Samanthy, z Natalie siedzącą z przodu, wypełniona nerwowym oczekiwaniem. Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałam, dlaczego się denerwuję. To znaczy, jak już wcześniej mówiłam, to tylko impreza. Nic poważnego. I to nie tak, że nigdy nie byłam na imprezach. Byłam na wielu imprezach, upijałam się, tańczyłam jak szalona, popełniałam pijackie błędy, których później żałowałam, i budziłam się rano z zabójczym kacem. Jak już mówiłam, imprezy nie były dla mnie niczym nowym. Więc nie miałam najmniejszego pojęcia, dlaczego się denerwuję. Zaciskając ręce w pięści, wzięłam głęboki oddech i spróbowałam opanować swój niepokój. "Jesteśmy na miejscu" - powiedziała Samantha. Harper mieszkał w bogatszej części miasta. Szalenie bogata część miasta znajdowała się dokładnie naprzeciwko mojej. Nie mówię, że byłam biedna czy coś w tym stylu. Nikt nie był naprawdę biedny w naszym małym miasteczku, ale Harper był szalenie bogaty. Społeczność, w której mieszkał, uwielbiała strażników i wszelkiego rodzaju systemy bezpieczeństwa. W normalny dzień normalni ludzie, tacy jak ja, nie byliby w stanie wejść na teren osiedla. Zezwolono nam na wejście tylko dlatego, że Harper urządzał imprezę. Można powiedzieć, że to królewskie traktowanie! Nie miałam pojęcia, jak jego ojciec stał się człowiekiem o tak dużym znaczeniu. Natalie mieszkała w tej części miasta, a jej rodzice też byli bardzo bogaci. Samantha mieszkała tuż za osiedlem i dzięki temu ich domy były blisko siebie. To pomagało, kiedy musiałyśmy się wymykać w środku nocy, żeby pójść do siebie nawzajem. Dom Harpera był po prostu przepiękny. To znaczy, po co komuś tyle przestrzeni? Miał sześć pięter. Budynek, który miałam przed sobą, był stylizowany na rezydencję z epoki wiktoriańskiej i wyglądał jak pięciogwiazdkowy hotel. Ile pokoi było w tym domu?! Światła na parterze i pierwszym piętrze były włączone. Muzyka dudniła i zastanawiałam się, dlaczego jego sąsiedzi nie dzwonią na policję. Kręciło się tam mnóstwo ludzi, pijani nastolatkowie palili na zadbanym trawniku przed domem, a w środku widziałam sylwetki nastolatków tańczących w rytm szalonej muzyki. Rozpoznałam wiele osób z mojej szkoły, Ridgeback High, i wiele innych z Cormack High. Wbrew nastoletnim powieściowym schematom, między naszymi szkołami nie było żadnej wrogości. W mieście były dwie szkoły tylko dlatego, że było zbyt wielu nastolatków, żeby pomieścić ich w jednym budynku. Wysiadłyśmy z samochodu Sam i skierowałyśmy się w stronę drzwi wejściowych. Kiedy Natalie otworzyła drzwi, uderzył nas z pełną mocą bas muzyki. Ziemia trzęsła się od dudnienia basu i widziałam, jak niektóre meble wibrują w swoich miejscach na podłodze, ale nie sądzę, żeby komukolwiek przeszkadzało ogłuchnięcie w tak młodym wieku, ponieważ wszyscy już tańczyli jak szaleni. Ciała ocierały się o siebie. Czerwone kubki walały się wszędzie. Ludzie przypominający zombie leżeli na kanapach i podłodze, nieprzytomni z powodu upojenia alkoholowego, a nie było nawet 22:00. Samantha złapała mnie za rękę i zaczęła prowadzić w kierunku kuchni. Skąd wiedziała, gdzie jest kuchnia, nie miałam pojęcia! Kiedy szłyśmy, czułam na sobie spojrzenia kilku par oczu, które nas obserwowały. Niektórzy nawet pogwizdywali. Zarumieniłam się od tej uwagi. Kiedy dotarłyśmy do kuchni, Natalie podała mi butelkę piwa i wypiłyśmy nasze pierwsze drinki tej nocy. Moje oczy wędrowały po całym miejscu w poszukiwaniu pewnej osoby, która zaprosiła mnie na tę imprezę, ale nigdzie nie można go było znaleźć. Lekko rozczarowana, sięgnęłam po kolejnego drinka i wypiłam go w kilka sekund. Natalie złapała nas za ręce i poprowadziła na prowizoryczny parkiet. Była najbardziej szaloną i spontaniczną osobą w naszej grupie. Nie miałam serca mówić jej, że chcę się rozejrzeć i sprawdzić, gdzie jest Harper. Ukrywając swoje rozczarowanie brakiem spotkania z Harperem, próbowałam przynajmniej cieszyć się imprezą. Poruszałam biodrami w rytm muzyki. Leciało Swedish House Mafia, a tłum oszalał i zaczął skakać i tańczyć z większą energią. Bawiłam się tak dobrze, że prawie zapomniałam o Harperze. Prawie. Po około godzinie tańca krzyknęłam Natalie do ucha, że idę do kuchni po kolejnego drinka. Ona tylko skinęła głową i wróciła do swojego uwodzicielskiego tańca. Dostałam się do kuchni z dużo większym trudem niż wcześniej. Wyglądało na to, że do imprezy dołączyło więcej osób i jeszcze więcej z nich zemdlało, jakby to był ich własny dom. Ledwo było miejsce, żeby się poruszać. W kuchni było stosunkowo ciszej, a muzyka była stłumiona. Sięgnęłam po piwo i wypiłam kilka łyków. Znalazłam się sama w kuchni z pustymi butelkami po piwie i mnóstwem śmieci i byłam wdzięczna za trochę ciszy, bo w końcu mogłam usłyszeć swoje myśli. Wtedy do kuchni wszedł Aiden Knight. Aiden Knight był najlepszym przyjacielem Harpera. Był szalenie przystojny i też był playboyem. Dlaczego przystojni faceci są playboyami? To cholernie niesprawiedliwe. Z piaskowymi blond włosami i brązowymi oczami dziewczyny padały mu do stóp i go uwielbiały, ale nie był dokładnie taki jak Harper. Przynajmniej traktował dziewczyny z szacunkiem i miał przyzwoitość zaproponować im filiżankę kawy po tym, jak wyrzucił je po one-night stand. Niemniej jednak on również wykorzystywał dziewczyny, żeby dostać to, czego chciał, czyli głównie przysług seksualnych. O ile wiem, on też nigdy nie miał dziewczyny, tylko jakieś przelotne romanse. Teraz, kiedy o tym myślę, zawsze byłam w tej samej szkole z tymi samymi ludźmi przez tak wiele lat i nigdy z nimi nie rozmawiałam. Aiden uśmiechnął się i puścił do mnie oko. "Więc Zara, prawda?" Wiedział, że mam na imię Zara, co było nowością. Byłam jak szara myszka. Nie miałam zamiaru wychodzić na światło dzienne i być tematem zainteresowania wszystkich. On po prostu próbuje nawiązać rozmowę, przypomniałam sobie. Zobaczymy, czy mu pomogę, czy zachowam się jak suka? Po prostu skinęłam głową. Oparł się o ladę, w rozsądnej odległości, całym ciałem zwrócony w moją stronę. "Więc dobrze się bawisz na imprezie?" Uśmiechnęłam się. "Tak" i uniosłam swój czerwony kubek w górę w uniwersalnym geście "na zdrowie". Nagle wstał i pokonał dzielącą nas odległość w dwóch krótkich krokach. Jakoś po prostu wiedziałam, że on nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Nic romantycznego ani seksualnego, mam na myśli. W ogóle nie podnieciła mnie nasza bliskość. W przeciwieństwie do Harpera. Po prostu pochylił się i wyszeptał: "Jeśli szukasz Harpera, jest na pierwszym piętrze. Na balkonie. Ostatnie drzwi po lewej stronie". Odchylił się, puścił do mnie oko, a potem zostawił mnie bez słowa. To było dziwne. Wątpię, żeby to było przypadkowe! Świetnie, teraz ja też wariuję! Skąd mógł wiedzieć, że szukam Harpera? To nie tak, że szukałam go na innych imprezach! A może po prostu myślał, że jestem kolejną z jego zdobyczy, która czepia się go w nadziei na związek i zadowoli się szybkim numerkiem. Parsknęłam na tę myśl. Skończyłam piwo, postawiłam pustą butelkę na ladzie i skierowałam się w stronę schodów. Poszłam za wskazówkami Aidena i dotarłam na pierwsze piętro. Skręciłam w lewo i szłam prosto, aż poczułam delikatny powiew wiatru, który mógł pochodzić tylko z otwartych drzwi balkonu. Przesuwane szklane drzwi na balkon były otwarte. Zasłony, które zakrywały drzwi, trzepotały na wietrze. Podeszłam do szklanych drzwi, złapałam zasłony i odsunęłam je, żeby spojrzeć na balkon i tam był. Harper. Jedyny problem polegał na tym, że nie był sam. W jego ramionach była dziewczyna. Nie mogłam jednak stwierdzić, kim ona jest. Ale ten szczegół był nieistotny. Ważne było to, że oboje się całowali, i to całkiem namiętnie. Po prostu wrosłam w ziemię. Nie wiedziałam, co robić, bo ze wszystkich scenariuszy, na które się przygotowywałam, nie myślałam o tym. Moje serce runęło na ziemię i zrobiło mi się niedobrze. Zbierając się w sobie, po prostu odwróciłam się i uciekłam z tego miejsca. Zbiegłam po schodach i zaczekałam chwilę, żeby złapać oddech. Czułam się niesamowicie głupio. Czego ja w ogóle od niego oczekiwałam? Czy myślałam, że kilka skradzionych pocałunków zmieni go i uczyni go mniej dupkiem?! Myślę, że na chwilę zapomniałam, o kim mówię. Faceci tacy jak Harper Cain nigdy się nie zmieniają. Był playboyem i nie dbał o nikogo. Łamał wszystkim serca i nie będę następna w kolejce do zdeptania, obiecałam sobie. Przyklejając uśmiech do twarzy, dołączyłam do moich przyjaciółek. Nie pytały o moje przedłużające się zniknięcie, z czego byłam zadowolona. Zaczęłam znów kołysać biodrami w rytm energicznego numeru Katy Perry i zatraciłam się w muzyce. Po pewnym czasie poczułam, jak para rąk obejmuje mnie w talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Harpera wpatrującego się we mnie z uwielbieniem i pożądaniem. Nie dam się znowu nabrać. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale nie usunęłam jego rąk z mojego ciała. Zamiast tego zachichotałam, objęłam go ramionami za szyję i tańczyłam z nim przez chwilę. Kołysałam swoim ciałem w rytm muzyki, a ręce Harpera paliły moje ciało. Po piosence Harper przestał się ruszać. Ja też przestałam i spojrzałam na niego, cicho pytając, dlaczego przestał. Złapał mnie za nadgarstek, ściągnął z parkietu i wciągnął na górę po schodach. Jeśli ktokolwiek widział, jak Harper mnie ciągnie, nikt go nie zatrzymał. Gdzie są twoi przyjaciele, kiedy ich potrzebujesz? Byłam zbyt pijana, żeby mu się opierać. Nie byłam pewna, czy pijana ja chce mu się opierać i to był duży problem. Jego kroki były długie i zdecydowane, a ja potykałam się za nim, rozpaczliwie starając się nie upaść. Zaciągnął mnie na ten sam balkon, na którym wcześniej znalazłam go całującego się z jakąś dziewczyną. Mój nastrój natychmiast spadł, kiedy te obrazy przemknęły mi przez głowę. Szarpałam się w jego uścisku, rozpaczliwie próbując się od niego uwolnić, ale on nie chciał mnie puścić. Zamiast tego wpił się w moje usta. Wcześniej tego dnia, kiedy mnie pocałował, były fajerwerki, była pasja i uwielbiałam to. Ale teraz nie chciałam tego wcale. Te obrazy wciąż migały mi w głowie, a brutalny sposób, w jaki mnie tu zaciągnął, dał mi wystarczająco dużo motywacji, żeby mu się oprzeć. Zaczęłam go odpychać, ale moje działania były już nieskoordynowane z powodu alkoholu, który spożyłam. Jego uścisk na moim ciele był mocny. Było jasne, że nie chce mnie jeszcze puścić. Jego usta poruszały się gwałtownie po moich i nieustannie domagały się wejścia. Moje usta będą po tym posiniaczone. Próbowałam go odepchnąć. Próbowałam uderzyć go w ramiona i odepchnąć, ale nasze ciała były tak mocno dociśnięte do siebie, że nie było miejsca, a moje pijane ciało odmawiało współpracy ze mną. I wtedy wpadłam na pomysł. Dałam mu wejście na sekundę i zanim mogłam zapomnieć o powodach, dla których musiałam się od niego uwolnić, ugryzłam go mocno w wargę. Od razu poczułam smak krwi. Myślę, że ugryzłam trochę za mocno. Ups. No cóż, zasłużył na to! Odsunął się ode mnie w szoku i niedowierzaniu. Wykorzystując jego zszokowany stan, popchnęłam go w klatkę piersiową, jego uścisk na mnie poluzował się i zatoczył się do tyłu z szeroko otwartymi oczami i krwią na dolnej wardze. Spojrzał na mnie z bólem w oczach, ale nie obchodziło mnie to. Nie całujesz dziewczyny na siłę, a potem nie oczekujesz, że będzie ci współczuć, kiedy kopniesz ją w jaja. Gdy tylko uwolniłam się z jego uścisku, zamachnęłam się i spoliczkowałam go tak mocno, jak tylko potrafiłam. Jeśli wcześniej był zszokowany, to teraz był bardziej niż oszołomiony. Był całkowicie oniemiały. Jego policzek był czerwony z czerwonym odciskiem mojej dłoni na policzku i uśmiechnęłam się w duchu z zadowoleniem z mojego arcydzieła. "Za kogo ty mnie masz?" - wrzasnęłam. "Nie jestem jedną z twoich dziwek!" Z każdą sekundą byłam coraz bardziej wściekła. Jak śmiał to zrobić! Za kogo mnie uważa? "C-co?" - wyjąkał. "Widziałam, jak całujesz się z jakąś dziewczyną w tym samym miejscu dwie godziny temu. A teraz przyprowadzasz mnie tutaj, żeby całować się ze mną jako z jakąś pieprzoną zastępczynią." Jego oczy rozszerzyły się i miał czelność wyglądać na winnego. Nerwowo rozejrzał się i przez kilka minut nie nawiązywał ze mną kontaktu wzrokowego. Kiedy znów podniósł wzrok, widziałam na jego twarzy kilka emocji, z których najważniejsze to ból i poczucie winy. "Nie jestem jedną z twoich dziwek, Harper. Mała wiadomość i pieprz się." Aż kipiałam ze złości. Byłam wściekła. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, popchnęłam go jeszcze raz i wybiegłam z balkonu. Nie poszedł za mną. Dobrze. Nie sądzę, żeby miał na tyle tupetu. A kopnęłabym go w jaja, gdyby to zrobił. Zbiegłam po schodach i wybiegłam z domu. Zatrzymałam się dopiero, gdy zdałam sobie sprawę, że stoję na chodniku bez środka transportu w środku nocy. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że moja twarz jest poorana łzami. I to nie były łzy gniewu!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ PIĄTY – Moje sny, jego rzeczywistość | Czytaj powieści online na beletrystyka