Moje sny, jego rzeczywistość

Moje sny, jego rzeczywistość

Autor: cumin

ROZDZIAŁ TRZECI
Autor: cumin
1 wrz 2025
Rozdział Trzeci: Czasami myślę, że zapominają, jak sami byli rodzicami trójki buzujących hormonami nastolatków. Nie powiedziałabym, że miasto, w którym mieszkałam, było jakąś kwitnącą metropolią. Wręcz przeciwnie. Miasto, w którym mieszkam od urodzenia, to ciche miasteczko położone wśród wzgórz. Nie było to też jedno z tych małych i odległych miasteczek, gdzie wszyscy się znali. Arada była miastem średniej wielkości i miała dwa licea, trzy szkoły podstawowe i kilka przedszkoli. Na obrzeżach Arady znajdował się również mały, prestiżowy college, który nie przyjmował wielu zgłoszeń, a co za tym idzie, miał mniej studentów w porównaniu z jakimkolwiek dużym uniwersytetem. Aradę otaczały z trzech stron gęste lasy. Las miał kształt sierpa księżyca, gdyby patrzeć z góry, wysoko z nieba. Obfitość drzew w okolicy sprawiała, że w miasteczku było zimniej niż w innych pobliskich miastach i dość często padało. Najbliższe miasto było oddalone o prawie sześć godzin drogi i było bardziej uprzemysłowione, z wielkimi biznesmenami i budynkami oraz większą populacją. Drugie najbliższe miasto było oddalone o pół dnia drogi i było raczej cichym miasteczkiem. Jeśli przenocowałeś i podróżowałeś kolejne sześć godzin na wschód od miasta, natknąłbyś się na rozwijające się nadmorskie miasteczko, które miało najpiękniejsze plaże na świecie. Nadmorskie miasteczko, Mylta, było ulubionym miejscem wypoczynku dla nas, Aradańczyków. Wyjechałam samochodem z terenu szkoły w kierunku domu. Mój dom był oddalony o dwadzieścia minut jazdy od mojej szkoły. Podczas parkowania mojego BMW na podjeździe do domu nuciłam melodię popularnego hitu. Mój samochód był moim oczkiem w głowie, ponieważ zapłaciłam za niego sama (z małą pomocą rodziców), z wypłat, które dostawałam co tydzień po pracy w Piekarni Monique. Pracuję tam odkąd legalnie mogłam pracować, więc tak, prawie trzy lata. Wysiadłam z samochodu i otworzyłam drzwi do domu. Weszłam do dwupiętrowego, pomalowanego na jasnoniebiesko domu i skierowałam się do kuchni. I tam, oto i oni, zobaczyłam moich rodziców całujących się w najlepsze na blacie kuchennym. To widok, którego nie chcesz oglądać. Nigdy. Ohyda. Zachowywali się jak napaleni nastolatkowie. Czasami myślę, że zapominają, jak sami byli rodzicami trójki buzujących hormonami nastolatków. Moi rodzice byli szkolnymi ukochanymi i trwają w związku od czasów studiów. Kochali się tak bardzo, że czasami sprawiało to, że rodzinne obiady były nieznośne. Naprawdę nie chcesz patrzeć, jak twoi rodzice robią do siebie maślane oczy i wykonują uwodzicielskie gesty, kiedy siedzisz z bratem przy tym samym stole. Ale chyba miałam szczęście, bo miałam dwoje rodziców, którzy kochali się do końca świata. Sprawili, że uwierzyłam w miłość. Stojąc tutaj, nie mogłam powstrzymać się od życzenia, abym miała taką samą chemię i miłość z moim mężem, kiedy będę zbliżać się do czterdziestki. "Cześć", powiedziałam najgłośniejszym głosem, na jaki mogłam się zdobyć, którym z pewnością zwróciłam ich uwagę. Jak tylko to powiedziałam, oboje odskoczyli od siebie z pogniecionymi ubraniami, zarumienionymi twarzami i nerwowymi uśmiechami. Mój tata niezręcznie odchrząknął i uśmiechnął się do mnie nerwowo. "Eee, ja tylko, eee, pomagałem, yyy, twojej mamie zrobić obiad." Nie mogłam się powstrzymać, moje usta same rozciągnęły się w pełnym drwin uśmiechu. "Och, jestem pewna, tato, że dokładnie to robiłeś." Nerwowo podrapał się po karku i praktycznie wybiegł z kuchni, kaszląc. Spojrzałam na moją mamę i obie wybuchnęłyśmy śmiechem. "Musisz trochę odpuścić swojemu tacie, kochanie." "O mój Boże, ale to było takie śmieszne." Moja mama znów zachichotała. "Tak, ale nie mów twojemu tacie, że to powiedziałam." Udawałam, że ją salutuję. "Wołaj mnie, kiedy będzie pora na obiad." Skinęła głową i zaczęłam wchodzić po schodach do mojego pokoju. Po drodze zajrzałam do Cory'ego, mojego czternastoletniego brata, żeby zobaczyć, jak się ma, tylko po to, żeby zastać go śpiącego w jego pokoju. Ten chłopak śpi cały cholerny czas. Pokręciłam głową z uśmiechem. Moja rodzina była daleka od normalności, ale bardzo się kochaliśmy. Jasne, od czasu do czasu mieliśmy drobne kłótnie, ale mimo to nie zamieniłabym ich na nic innego. *** Następnego ranka obudziłam się spóźniona o czterdzieści minut. Nie zamierzam brać za to winy, to przez Netflixa. Moi rodzice wychodzą do pracy, zanim ja wychodzę do szkoły, a mój młodszy brat, Cory, był najmniej godną zaufania osobą na świecie, więc nie mogli mnie obudzić. A teraz spóźnię się i przegapię pierwszą lekcję. Absolutnie świetnie. Już miałam najlepsze pierwsze dwa dni mojego ostatniego roku! Pospiesznie wstałam z łóżka i odświeżyłam się w ciągu kilku minut. Po wzięciu prysznica i wskoczeniu w ubrania, zbiegłam po schodach i wybiegłam z domu. Wsiadłam do samochodu i wyjechałam z mojego podjazdu. Jechałam jak szalona, żeby zdążyć do szkoły przynajmniej piętnaście minut przed drugą lekcją. W rekordowym czasie zaparkowałam samochód na parkingu szkolnym. Pospiesznie wysiadłam z samochodu i pobiegłam z parkingu do drzwi wejściowych szkoły. Wpadłam przez drzwi i sprawdziłam godzinę, rozpaczliwie próbując złapać oddech. Tak! Miałam piętnaście minut przed rozpoczęciem drugiej lekcji. Zatańczyłam mały taniec radości, zanim zdałam sobie sprawę, że muszę oddychać, żeby zrekompensować cały bieg, który wykonałam. Tak, nie jestem osobą wysportowaną. Po upewnieniu się, że nie umrę z braku tlenu, powoli poszłam w kierunku mojej szafki. Korytarze były opustoszałe, ponieważ wszyscy byli na swoich lekcjach. Wykręciłam kombinację do mojej szafki i zaczęłam wszystko sortować w tej małej przestrzeni, ponieważ w zeszłym roku zrobiłam w niej niezły bałagan. Poukładałam książki i usunęłam wszystkie śmieci, których już nie potrzebowałam. Właśnie wyjmowałam książki, których będę potrzebować na następną lekcję, kiedy usłyszałam dźwięk czyichś szybkich kroków. Czy bieganie po korytarzach nie jest zabronione? Ktoś biegł, jakby od tego zależało jego życie. Wyciągnęłam szyję, żeby lepiej przyjrzeć się osobie biegnącej na oślep, jakby goniły ją ogary. Osoba zbliżała się i prawdopodobnie skończy się na tym, że wbiegnie prosto w ścianę. Na końcu korytarza w moim polu widzenia pojawił się Harper Cain i nawet nie był zadyszany. To znaczy, wiedziałam, że jest w szkolnej drużynie futbolowej i ma dobrą kondycję, ale mimo to, nawet trochę zadyszany?! Ja bym dyszała, gdybym tak biegała. Kiedy Harper się zatrzymał, po biegu jak szaleniec, po prostu stał przez jakiś czas i patrzył prosto na mnie. Nie wiem dlaczego, po prostu nie mogłam oderwać wzroku. Po prostu patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy i stał tam, wyglądając na mrocznego i ponurego. Ale jak zawsze wyglądał przystojnie. Mogę mówić, że jest playboyem i dupkiem, ale nawet ja nie mogę zaprzeczyć, jaki jest naprawdę seksowny. Ach! Ale ta jego zepsuta osobowość! Ubrany w szary dekolt w serek i niebieskie podarte dżinsy, wyglądał onieśmielająco i seksownie jak zawsze. Przez krótką chwilę zastanawiałam się, czy po prostu patrzy na kogoś za mną, ale szybko odrzuciłam tę myśl, kiedy przypomniałam sobie, że wszyscy uczniowie są jeszcze na swoich lekcjach. Zaczął iść w moją stronę miarowymi i równymi krokami. Szedł, jakby był drapieżnikiem, a ja jego ofiarą. Przełknęłam ślinę. Nie miałam absolutnie pojęcia, dlaczego Harper Cain, ze wszystkich ludzi, miałby poświęcić dwie minuty ze swojego życia playboya, żeby przyjść i porozmawiać ze mną. Zatrzymał się, gdy stanął blisko mnie. Zbyt blisko. Nasze buty się stykały, a nasze klatki piersiowe dzieliło kilka centymetrów. Okej, zdecydowanie za blisko jak na mój gust. Mimo że było zbyt blisko, po prostu nie mogłam zrobić kroku w tył, żeby zwiększyć odległość między nami. Jego miętowy oddech owiewał moją twarz. Chciałam się odsunąć. Zrobić krok w tył. Naprawdę chciałam. Ale jakoś jego oczy trzymały mnie w transie. Były magnetyczne i wymagały całej mojej uwagi. I były naprawdę piękne. Miały delikatny zielony kolor, a kiedy padało na nie światło, wyraźnie widziałam w nich złote plamki. Były więcej niż piękne, były po prostu czarujące. "Jak masz na imię?" Ochrypły głos Harpera wyrwał mnie z moich myśli. To pytanie wyrwało mnie z transu. Czy on sobie kpi?! Szczerze mówiąc, byłam urażona. Mieszkam w tym samym mieście co Harper i chodzę do tej samej szkoły podstawowej, a teraz do liceum. Nawet siedzieliśmy razem przez te wszystkie lata i robiliśmy różne zadania w drugiej klasie. Wczoraj nawet ze mną flirtował. Ale czego właściwie się spodziewałam? Że zapamięta imię każdej dziewczyny, z którą śpi i flirtuje?! Mógłby prawdopodobnie napisać własną książkę pod tytułem IMIĘ DZIEWCZYNY. Zerwałam kontakt wzrokowy, wrzuciłam książki do torby, zamknęłam szafkę i wymamrotałam pod nosem "dupek". Odwróciłam się, żeby odejść, kiedy Harper złapał mnie za nadgarstek i odwrócił twarzą do siebie. Co z nim było nie tak? "Co?" wysyczałam. "Okej, naprawdę przepraszam, że nie pamiętam twojego imienia i nie zadzwoniłem do ciebie. Ale przysięgam, podaj mi swój numer jeszcze raz, a na pewno zadzwonię." W jego głosie słychać było desperację, a jego oczy mnie błagały. Jego różowe usta były ściągnięte w uroczy grymas, który, byłam pewna, sprawiał, że dziewczyny padały mu do stóp, na lewo, na prawo i na wprost. "Co?" Okej, teraz byłam naprawdę zdezorientowana. Co się do cholery działo?! Podrapał się po karku i nerwowo się zaśmiał. "Przespałem się z tobą i nie oddzwoniłem następnego dnia. To znaczy, dlatego jesteś na mnie taka zła, prawda?" Czekaj, co? Bezczelność tego mężczyzny-dziecka! Gniew przepłynął przeze mnie z powodu jego ignoranckiej i aroganckiej postawy. "Nigdy się z tobą nie przespałam, Harper, i nigdy tego nie zrobię. Teraz najlepiej będzie, jeśli puścisz moją rękę i pozwolisz mi odejść" wysyczałam. Wyglądał na zaskoczonego i przez sekundę zastanawiałam się, co myśli. Że w szkole wciąż są jakieś dziewczyny, z którymi jeszcze się nie przespał? Albo że go odrzucę, skoro nigdy się z nim nie przespałam? Albo dlaczego go nie chcę, jak każda inna dziewczyna w tym mieście? Jego brwi zmarszczyły się w konsternacji, jakby to, co mówiłam, było zupełnie niewiarygodne. Prychnęłam. Harper był pogrążony we własnym świecie i poczułam, jak jego uścisk na mojej dłoni słabnie. Wyrwałam rękę z jego uścisku, gdy zadzwonił dzwonek i skierowałam się w stronę mojej klasy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ TRZECI – Moje sny, jego rzeczywistość | Czytaj powieści online na beletrystyka