Moje sny, jego rzeczywistość

Moje sny, jego rzeczywistość

Autor: cumin

ROZDZIAŁ SZÓSTY
Autor: cumin
1 wrz 2025
Rozdział Szósty: "...Nie pozwól, żeby ci chłopcy zawrócili ci w głowie. Nie są tego warci." Kiedy stałam na chodniku, w nocy, zdałam sobie sprawę, że nie mam jak wrócić. Nie chciałam wracać do środka i stawiać czoła Natalie i Samancie z łzami spływającymi po twarzy i rozmazanym tuszem do rzęs. Więc wybrałam jedyną opcję, jaką miałam, zaczęłam iść, wściekle wycierając łzy. W tym momencie nawet nie wiedziałam, dlaczego płaczę. Czy dlatego, że Harper ukradł mi pocałunek, kiedy tego nie chciałam? Ale to nie mógł być powód, bo to już się stało dziś w szkole. Nie było to z taką samą siłą, ale jednak. Czy dlatego, że myślał, że będzie w porządku, jeśli pocałuje inną dziewczynę przede mną i myślał, że nigdy się o tym nie dowiem i że jestem tylko jedną z jego zdobyczy na jedną noc? Czy dlatego, że pocałunki, którymi się dzieliliśmy, coś dla mnie znaczyły, podczas gdy Harper myślał o mnie tylko jako o kolejnej dziewczynie, z którą mógłby uprawiać seks? Byłam tak skołowana, że nawet nie znam odpowiedzi na moje pytania, w tej chwili. I nie byłam pewna, czy chcę je znać. Usłyszałam dźwięk klaksonu samochodu obok mnie. Zignorowałam to na początku i miałam nadzieję, że osoba siedząca w środku po prostu zrozumie aluzję i pójdzie swoją drogą. Ale szczęście nie było dziś po mojej stronie. Boczna szyba opuściła się i odwróciłam się, by zobaczyć Aidena siedzącego na fotelu kierowcy z zatroskaną miną. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, co czuć! W pewnym sensie to Aiden był winny temu, że byłam na chodniku w sukience, próbując iść w tych szpilkach. W końcu to on powiedział mi, gdzie jest Harper, i wtedy zaczęła się cała drama. Wiedziałam, że jestem nieracjonalna, ale mój wyczerpany umysł nie mógł wymyślić lepszego wyjaśnienia. Czy oczekiwałam, że Harper przyjdzie po mnie i odwiezie mnie do domu?! Będzie dżentelmenem, którym wiedziałam, że nie jest?! Westchnęłam i skrzyżowałam ręce na piersi. "Czego chcesz, Aiden?" Jeśli widział moje oczy pandy, policzki poplamione łzami i drżące ramiona w ciemności, nic nie powiedział i za to byłam wdzięczna. Chciałabym zachować to, co zostało z mojej dumy. "Zara, zamierzasz iść pieszo do domu?" Zapytał mnie delikatnie. "Nie widzę, żeby to była twoja sprawa." Warknęłam i od razu pożałowałam. To nie była wina Aidena, że byłam na drodze, idąc w szpilkach i próbując uciec od imprezy i Harpera. Nie byłam suką dla przypadkowych ludzi i nie zamierzałam teraz zaczynać. Jeśli moja odpowiedź go uraziła, nic nie powiedział. "Pozwól, że cię podwiozę. Twój dom jest na drugim końcu miasta. Proszę." Miał rację. Mój dom był dosłownie na drugim końcu miasta. Nawet nie wiedziałam, jak myślałam, że będę w stanie dojść do domu. Nie wzięłam nawet pod uwagę szpilek, które miałam na sobie, i że nie miałam przy sobie żadnych pieniędzy. Mimo że miałam telefon, nie miałam zamiaru dzwonić do żadnego z moich rodziców, żeby mnie odebrali. Było prawie dwunasta i nie byłam gotowa na nawał pytań, którym musiałabym stawić czoła, gdyby kiedykolwiek zobaczyli mnie w takim stanie. "Dlaczego w ogóle to robisz?" Zapytałam cichym głosem. "Nie byłbym w stanie spać w nocy, gdybym cię tak zostawił. Samotną i nieszczęśliwą. Nie zasługujesz na to. Po prostu cieszę się, że mogę pomóc." Uśmiechnął się do mnie. Wypuszczając oddech, pogodziłam się z losem i wsiadłam do samochodu. "Dziękuję, Aiden." On tylko uśmiechnął się do mnie i skinął głową. Zastanawiałam się, dlaczego pewien chłopak o zielonych oczach nie mógłby być bardziej troskliwy. Podróż powrotna do mojego domu była wypełniona ciszą. Ciszą, której nie trzeba było wypełniać. Aiden rozumiał, że muszę pobyć sama ze swoimi myślami i odzyskać kontrolę nad swoimi emocjami. Nie pytał mnie ani nie pytał, jak się czuję, zamiast tego po prostu jechał w ciszy. Kiedy zaparkował samochód przed moim domem, posłał mi mały uśmiech. "Uważaj na siebie, Zara." Nie uszło mojej uwadze, że znał adres mojego domu, nie mówiąc mu, gdzie ma jechać. Szczerze mówiąc, byłam zbyt wyczerpana, by pytać go o jego stalkerskie skłonności. "Będę, dziękuję." Uśmiechnęłam się do niego, odpięłam pas bezpieczeństwa i wysiadłam z samochodu. Posyłając mu małe machnięcie, otworzyłam drzwi do mojego domu i weszłam do środka. Wyraźnie słyszałam dźwięk telewizora w salonie i wiedziałam, że oboje moich rodziców nie śpią i oglądają jakiś nocny program czy coś w tym stylu. Nie chciałam się z nimi teraz spotykać. Nie, kiedy mój makijaż był rozmazany i wyraźne znaki pokazywały, że niedawno płakałam. Cały sens jazdy z Aidenem polegał na uniknięciu pytań, które zadaliby mi rodzice, gdyby zobaczyli mnie w takim stanie. Planowałam po cichu wejść po schodach i udać się do mojego pokoju. Ale niespodzianka, niespodzianka, to się nie stało, ponieważ zanim jeszcze weszłam na pierwszy stopień, tata zawołał moje imię. "Zara, to ty?" "Um, tak, to ja." Po płaczu mój głos stał się ochrypły i szorstki, a moi rodzice też to wiedzieli. W minutę oboje moich rodziców stali pod łukiem salonu obok siebie z zaniepokojonymi i zatroskanymi minami. "Wszystko w porządku, Zara?" "Tak, mamo." Oczyściłam gardło, żeby był mniej szorstki. "Będę w swoim pokoju." Posłałam im mały uśmiech, który bardziej przypominał grymas. Zanim zdążyli cokolwiek powiedzieć, wbiegłam na górę, zatrzasnęłam drzwi do mojej sypialni i odetchnęłam z ulgą. Nie byłam w nastroju do składania żadnych wyjaśnień. Weszłam do mojej łazienki, żeby zmyć makijaż i się przebrać. Chciałam wziąć prysznic, żeby zmyć wszelkie pozostałości po dzisiejszej imprezie, ale nie mogłam znaleźć na to siły w tej chwili. Szybko podeszłam do mojego łóżka typu queen-size i zakopałam się pod moją bordową kołdrą. Po około dziesięciu minutach moje drzwi otworzyły się i do pokoju wdarł się skrawek światła. Tata wszedł do środka, a za nim podążał mój ulubiony zapach: gorąca czekolada. Zwykle puka przed wejściem do mojego pokoju, ale kiedy wie, że jestem zdenerwowana, po prostu wchodzi. Wie, że kiedykolwiek czuję się źle, jestem w pełni ubrana i smucę się w moim łóżku i nie otworzę drzwi. Szybko przeszedł przez pokój obliczonymi krokami i dotarł do mojego łóżka. Mój tata był wysokim mężczyzną, tak bardzo, że musiał płacić dodatkowe pieniądze, jeśli chciał wygodne miejsce podczas podróży samolotem. Mama nigdy nie omieszka go drażnić, kiedy to się zdarza. Usiadłam na łóżku, gotowa wypić gorącą czekoladę, którą dla mnie zrobił. Robi najlepsze gorące czekolady na świecie. Kiedykolwiek ktoś z nas miał zły dzień lub się zdenerwował, zawsze robił nam gorącą czekoladę. Jest taki troskliwy. Moja mama miała inne sposoby radzenia sobie z hormonalnymi i zmartwionymi członkami rodziny. Przytula ich i słucha ich cierpliwie, zanim zabierze nas na nasze ulubione smakołyki. Moja rodzina jest wspaniała pod tym względem. Wzięłam kubek z jego rąk. Zaśmiał się z mojej gorliwości. "Wszystko w porządku, Zara?" Zastanawiałam się, jak zdecydowali, które z moich rodziców przyjdzie ze mną porozmawiać. Ostatnim razem, gdy coś takiego się zdarzyło, zagrali w kamień, papier, nożyce. Ta myśl wywołała mały uśmiech na mojej twarzy. Najlepszą rzeczą w moim tacie jest to, że wie dokładnie, kiedy dać przestrzeń i jakie pytania zadać. Jego miękkie niebieskie oczy patrzyły na mnie z troską. Niebieskie oczy, które od niego odziedziczyłam. Posłałam mu kolejny mały uśmiech i skinęłam głową. "Wiesz, że jesteśmy tu dla ciebie, prawda? Cokolwiek się stanie, zawsze możesz przyjść i porozmawiać z mamą i ze mną. Nigdy cię nie ocenimy." "Wiem." Uśmiechnęłam się promiennie do mężczyzny, który był moim bohaterem, odkąd pamiętam. "Czy to był chłopak?" Zawahałam się przed odpowiedzią i spojrzałam w dół na kubek w moich rękach. Nigdy nie mogłam go okłamać. Zawsze miał niesamowitą zdolność wiedzieć, kiedy któreś z nas kłamie. Westchnął. "Nie będę dyktował twojego życia, Zara. Ale ufam, że podejmiesz właściwe decyzje dla siebie." Skinęłam głową i posłałam mu kolejny uśmiech. "Możesz mi zaufać." "Wiem, Zara. Wiem." Odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie w czoło. "Dobranoc, dzieciaku. Nie pozwól, żeby ci chłopcy zawrócili ci w głowie. Nie są tego warci." Z tym potargał mi włosy i zaśmiał się z mojej poirytowanej miny. Dając mi kolejny pocałunek w czoło, wyszedł z mojego pokoju. Co mogę powiedzieć, jestem córeczką tatusia! *** Następny dzień w szkole był całkiem nudny, jeśli mam być szczera. Dzielnie przetrwałam trzy lekcje, trzymając głowę wysoko i odpędzając wszelkie oznaki snu. Minusem ostatniej lekcji przed lunchem było to, że nie miałam na niej żadnej z moich przyjaciółek. Więc zmieniła się z nudnej w super nudną. A nauczyciel, który, byłam tego prawie pewna, przechodził kryzys wieku średniego, zanudzał bez końca o równaniach algebraicznych, na które nikt nie zwraca uwagi. Przypomnij mi, dlaczego myślałam, że wzięcie AP English na mój ostatni rok będzie miłe. Racja, dodatkowe punkty, oczywiście! Jęknęłam. Głośno. Dość głośno. Tak bardzo, że nauczyciel przestał mówić, w klasie zapanowała cisza i wszyscy patrzyli prosto na mnie. Zabij. Mnie. Teraz. Moje policzki płonęły ze wstydu z powodu nagłej uwagi i nawet usłyszałam kilka chichotów dochodzących od obiboków siedzących z tyłu. Tak bardzo chciałam na nich spojrzeć gniewnie, ale powstrzymałam się od tego, ponieważ wiedziałam, że pan Andrews ma coś do powiedzenia na temat zakłócania porządku. Świetnie. "Panno Hemming, wszystko w porządku?" Pan Andrews uniósł brew. Jeśli próbował wyglądać onieśmielająco, to muszę powiedzieć, że mu się nie udało. Mężczyzna w średnim wieku w spodniach khaki z brzuszkiem mógłby trudno wyglądać onieśmielająco z uniesioną brwią. Zamiast powiedzieć mu dokładnie to, uśmiechnęłam się w duchu, gdy w mojej głowie zaczął się tworzyć plan. Jęknęłam ponownie i złapałam się za brzuch, jakbym miała zaraz zwymiotować. "Nie, proszę pana." Dodaj trochę zacinania się, żeby było trochę bardziej wiarygodne - skurcze żołądka." Zaczerwienił się ze wstydu. Co jest z tymi facetami, którzy unikają tematu krwawienia u nas kobiet? Ale smutna część mnie cieszyła się jego dyskomfortem. Oczyścił gardło, zanim znowu się odezwał. "Czy chciałaby pani iść do gabinetu pielęgniarskiego lub może do toalety, panno Hemming?" "Tak, proszę pana. Dziękuję, proszę pana." Z tym szybko zebrałam wszystkie moje rzeczy, zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam żwawo z klasy. Podniosłam ręce w powietrze jako formę zwycięstwa nad nudnymi zajęciami, gdy drzwi klasy zamknęły się za mną. Jestem złym geniuszem. Włącz zły śmiech! Wędrowałam po szkolnych korytarzach, ostrożnie unikając dyżurnego nauczyciela szkoły. Korytarze były prawie opustoszałe, ponieważ wszyscy uczniowie byli na swoich zajęciach i nie mieli odpowiedniej motywacji, żeby je opuścić. Skierowałam się do mojej szafki, wyrzucając książki i biorąc wszystko, czego będę potrzebowała na lunch i lekcję po nim. W pewnym sensie uspokajające było znalezienie pustych korytarzy, kiedy zwykle można było zobaczyć tylko ludzi przepychających się i torujących sobie drogę w desperackiej próbie dotarcia na zajęcia. Zauważając, że wciąż mam trochę czasu, poszłam powoli w kierunku damskiej toalety. Mogłam poprawić mój bardzo podstawowy makijaż i sprawdzić moje wiadomości, kiedy tam będę. Zajęłam jedną z kabin i załatwiłam swoje sprawy. Nagle drzwi do toalety otworzyły się i ktoś wszedł. Nie słyszałam dźwięku stukotu obcasów, więc byłam prawie pewna, że to nie jakaś diwa, która zjadłaby mi mózg o jakimś nowym trendzie w modzie, o którym przeczytała gdzieś w magazynie. Dziewczyny w mojej szkole były dziwne pod tym względem. Otworzyłam drzwi kabiny i wyszłam, gotowa na trochę spokojnego czasu, wiedząc, że dziewczyna na zewnątrz, prawdopodobnie ubrana w trampki lub baleriny, nie będzie mnie męczyć bezmyślnymi pogawędkami. Ale kiedy wyszłam, zobaczyłam kogoś, z kim i tak bym nigdy nie rozmawiała i kto nie pasował. W ogóle. Przynajmniej nie w damskiej toalecie. Stałam tam z ręką wyciągniętą w kierunku kranu, żeby umyć ręce, kiedy spojrzałam w bok i zobaczyłam Harpera Caina stojącego w damskiej toalecie i patrzącego na mnie z nieodgadnioną miną. Mam dość jego intensywnych min. Wyrwana z mojego oszołomienia, spojrzałam na niego gniewnie. Wczoraj wieczorem, po płaczu z jego powodu, postanowiłam wrócić do mojej poprzedniej wersji siebie, która nie poświęciłaby Harperowi czasu. "Czy mogę ci pomóc?" Słyszałam lód w moim tonie i byłam pewna, że on też go nie przegapił. Wziął głęboki oddech, jakby chciał się uspokoić, zanim otworzył i zamknął usta kilka razy. "Słuchaj, nie obchodzą mnie twoje przeprosiny, ponieważ-" "Ja, Harper Daniel Cain, odrzucam cię, Zaro Sophia Hemming, jako moją bratnią duszę." Jego wyraz twarzy zmienił się w wyraz ogromnego bólu, gdy tylko słowa opuściły jego usta, a jego rysy wykrzywiły się w wyraz skrajnej rozpaczy. I z tym wpadł do toalety, zostawiając mnie za sobą z otwartą szczęką. Naturalnie, w mojej głowie pojawiło się kilka pytań. Skąd on w ogóle zna moje drugie imię? Jak on miał czelność wejść do damskiej toalety? Co do cholery to jest bratnia dusza? I ostatnie, ale najważniejsze pytanie w mojej głowie brzmiało, co do cholery się właśnie stało?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ SZÓSTY – Moje sny, jego rzeczywistość | Czytaj powieści online na beletrystyka