Moje sny, jego rzeczywistość

Moje sny, jego rzeczywistość

Autor: cumin

ROZDZIAŁ DRUGI
Autor: cumin
1 wrz 2025
Rozdział Drugi: "Czy możesz po prostu wrócić do ignorowania mojego istnienia, tak jak to robiłeś przez ostatnie kilka lat, Harper?" Spóźniłam się na angielski ponad dwadzieścia minut. A moja lekcja angielskiego była na drugim końcu szkoły. Świetnie. Wszechświat mnie nienawidzi! Nie zrozumcie mnie źle! Nie umierałam, żeby dostać się na zajęcia, po prostu nigdy wcześniej się nie spóźniłam i ta myśl jakoś mnie zaniepokoiła, nawet jeśli spóźnienie nie było do końca moją winą. Skreślam to! To w ogóle nie była moja wina. Biegłam ile sił w nogach, i zgadnijcie co, pani Wilson nawet tam nie było, a ja tu dyszę, żeby złapać oddech. Wow. Prawdziwa odpowiedzialność. Kiedy weszłam do klasy, rozmowy ucichły i wszyscy podnieśli wzrok. Kiedy wszyscy zdali sobie sprawę, że to tylko ja, a nie nauczycielka, skierowali uwagę na to, co robili wcześniej. Rozejrzałam się po klasie za wolnym miejscem i jedyne dostępne miejsce było przed Harperem Cainem, który zajęty był obślinianiem jakiejś dziewczyny. Ten facet ma poważne problemy hormonalne, mówię wam. Jego zachowanie zdecydowanie nie jest normalne. To nawet nie była ta sama dziewczyna, z którą widziałam go w schowku na szczotki. Jak jej było, Maria, tak? No normalnie. Co. Do. Cholery. Czy on może być jeszcze większym dupkiem?! On nawet nie całował jej subtelnie, ani nie próbował być dyskretny. On dosłownie wbijał jej język w gardło. Siedziała mu na kolanach i jęczała jego imię między pocałunkami. Już patrząc na to, byłam prawie pewna, że robi jej krzywdę, tak mocno ściskając jej cycki. Zgadnijcie co, jej to nawet nie przeszkadzało. Do czego ten świat zmierza?! To tylko ja tak mam, czy komuś jeszcze wydaje się, że tego typu zachowanie jest wysoce niestosowne w miejscu publicznym?! Czy on w ogóle potrafi oddychać bez jakiejś dziewczyny wiszącej mu na ramieniu albo przyklejonej językiem, jakby od tego zależało jej życie?! Obrzydliwe. Gdyby to zależało ode mnie, siedziałabym w drugim rogu pokoju, daleko od tego chodzącego syfa, jakim jest ten niedorozwój. Najlepiej, to trzymałabym się od niego na drugim końcu szkoły. Rzuciłam książki na ławkę i usiadłam na ostatnim wolnym miejscu, przed Harperem. Bardzo niechętnie, dodam. Będąc tak blisko, słyszałam każde westchnienie, każdy jęk i każde stęknięcie. Zabijcie mnie już. To było dawno po przekroczeniu granicy dyskomfortu. W co gra ze mną wszechświat?! Wyjęłam telefon z dżinsów, włożyłam słuchawki i puściłam muzykę na tyle głośno, żeby zagłuszyć dźwięki dochodzące zza mnie. Po dwóch piosenkach drzwi otworzyły się z hukiem i weszła zaczerwieniona pani Wilson, z pogniecioną kaszmirową bluzką, rozpiętymi guzikami i włosami sterczącymi we wszystkie strony. Czy to naprawdę ślina na jej policzku? Czy ona naprawdę spała przez cały ten czas? Ależ kurwa profesjonalne. Wciąż trochę zdyszana, poprosiła nas o otwarcie książek na stronie 320 i próbowała wygładzić zagniecenia na bluzce. Słowo klucz: próbowała. Przewróciłam oczami na to niedojrzałe zachowanie. Wyjęłam słuchawki i włożyłam telefon z powrotem do dżinsów. "Psst." "Psst." Ktoś szturchnął mnie w ramię i odwróciłam się, żeby spojrzeć na Harpera, który pochylił się do przodu na swoim miejscu, żeby ze mną porozmawiać. "Co?" wysyczałam. "Masz długopis?" Westchnęłam i stwierdziłam, że nie jest wart wysiłku związanego z kłótnią. No jasne! Czego więcej mogłam się po nim spodziewać?! Po prostu pogrzebałam w torbie i podałam mu długopis. Po około dwóch minutach jego oddech owiał moją szyję. "Psst." "Co?" zapytałam, nie odwracając się. "Cześć, jestem Harper." Wyobrażałam sobie ten jego słynny uśmieszek, który lubią nosić wszyscy bad boye. O BOŻE. Czy on kurwa żartuje? On mnie podrywa? W środku lekcji? I to zaraz po tym, jak widziałam, jak obślinił kogoś innego? "Tak, wiem." Zacisnęłam zęby. Chciałam, żeby ta rozmowa trwała jak najkrócej, jeśli w ogóle moje krótkie riposty można nazwać rozmową. Zwróciłam uwagę na przód klasy, gdzie pani Wilson właśnie ględziła o jakiejś powieści, która była w naszym programie nauczania. "Psst." Zignorowałam go. "Psst." Po prostu go zignoruj. "Psst." Szturchnął mnie w ramię. Zignorowałam go i przepisywałam to, o czym, jak mi się wydawało, mówiła pani Wilson. "Psst." Szturch. "Psst." Szturch. "Psst." Szturch. "Psst." "O co ci chodzi, Harper?" wysyczałam, starając się mówić na tyle cicho, żeby nie przyciągnąć uwagi, ale żeby to zabrzmiało jak najbardziej jadowicie. Jego usta drgnęły w uśmiechu, a w oczach błysnęło mu figlarnie. "To nie moja wina. To ty mnie ignorowałaś." Tak, dupku. Zrozum wreszcie. Ignoruję cię, bo nie chcę z tobą rozmawiać. Nie masz mózgu? "Czy możesz po prostu wrócić do ignorowania mojego istnienia, tak jak to robiłeś przez ostatnie kilka lat, Harper?" "Oj, no weź. Teraz masz moją uwagę. Nadrabiam stracony czas." Czułam jego uśmieszek, mimo że byłam odwrócona do przodu i nie patrzyłam na niego. Przewróciłam oczami i powstrzymałam się od głośnego jęknięcia. "Okej. Po pierwsze, to był najgorszy tekst na podryw w historii. Po drugie, nie jestem zainteresowana. I po trzecie, odwal się." Jego opanowanie zniknęło i wyglądał na wściekłego. Nawet wściekłego. Ojoj. Czy Śliczny Chłopczyk nigdy nie został odrzucony? Czy nadepnęłam ci na ego, ty dziwkarzu? Awww. Ale wcale mi nie przykro. Zasłużyłeś na to. Uśmiechnęłam się złośliwie. Harper otworzył usta, żeby coś powiedzieć, co na pewno nie byłoby miłe, biorąc pod uwagę jego wyraz twarzy. Ale zanim to zrobił, zadzwonił dzwonek. Zebrałam swoje rzeczy i dosłownie wybiegłam z klasy. *** Wiecie, co jest najlepsze w każdym dniu szkolnym? Dzwonek oznaczający koniec dnia. Gdybym chciała wyglądać jak obłąkana osoba na cracku, skakałabym jak szalona maniaczka i śpiewała jakąś głupią rockową piosenkę o odzyskaniu wolności przez całą drogę z mojej ostatniej klasy do szafki. Tak się czułam. Ale jako normalna osoba zadowoliłam się uśmiechem i lekkim podskokiem w kroku. Kiedy dotarłam do mojej szafki, zobaczyłam Samanthę i Natalie czekające na mnie. Ach! Moje dwie najlepsze przyjaciółki. Natalie miała truskawkowy blond włosy i niebieskie oczy, a Samantha brązowe włosy i szare oczy. Obie były naprawdę ładne i naprawdę wysokie. Podczas gdy Natalie miała dziką osobowość, Samantha była kwoką naszej grupy. Ja natomiast byłam cichą, inteligentną osobą, która miała średnią ocen 4.0 i była gotowa spróbować swojego życia w wielkim mieście. Gdzie do cholery były te dwie podczas lunchu? I o czym one rozmawiają? Dlaczego obie są takie cholernie podekscytowane? Wyprostowałam ramiona, jakbym przygotowywała się do wojny. Podeszłam do moich najlepszych przyjaciółek ze zmrużonymi oczami i najlepszym zastraszającym wyrazem twarzy, na jaki mnie stać. I oczywiście, one przejrzały to na wylot. Cholera. "Gdzie do cholery byłyście, kiedy Melanie zwariowała na mnie podczas lunchu?" Wskazałam na nie oskarżycielsko palcem. "Spóźniłyśmy się." Wzruszyły ramionami nonszalancko. Zanim zdążyłam oskarżyć je o kłamstwo, Natalie złapała mnie za ramiona i zaczęła podekscytowana opowiadać o jakiejś imprezie, która podobno ma się odbyć jutro. "Impreza? W noc szkolną?" zapytałam. "O tak. Będzie super, wiesz. Wszyscy tam będą. Jak wszyscy." Natalie zapiszczała, a Samantha tylko przewróciła oczami. Włożyłam książki do szafki i zatrzasnęłam ją. Wszystkie trzy zaczęłyśmy iść w kierunku parkingu, gdzie zaparkowane były nasze samochody. "Co jest takiego specjalnego w tej imprezie?" "Jutro Harper ma osiemnaste urodziny" - powiedziała mi Natalie śpiewnym głosem. "I? Co w tym takiego specjalnego?" "Żartujesz sobie? Jutro ma osiemnaste urodziny! Mógłby znaleźć swoją - oof" Samantha przerwała Natalie, wbijając jej łokieć w żebra w niezbyt subtelny sposób. Spojrzałam na nie obie podejrzliwie. "Co zamierzałaś powiedzieć?" Samantha zakaszlała nerwowo, a Natalie po prostu westchnęła. "Cóż, jutro może być dzień, w którym nasza szkoła straci swojego największego łamacza serc." "Dlaczego, czy Harper umrze i uczyni świat lepszym miejscem?" prychnęłam. "Nie, po prostu mówię, wiesz, może jutro kogoś znajdzie i, nie wiem, może, zechce się ustatkować." Natalie wierciła się nerwowo. Spojrzałam na nią przez kilka sekund i roześmiałam się. Głośno. Miałam problemy z oddychaniem, ale i tak nie byłam w stanie opanować śmiechu. Wzięłam głęboki oddech i roześmiałam się ponownie. "Okej, dlaczego myślisz, że jutro obudzi się innym człowiekiem i będzie miał motywację, żeby się z jakąś dziewczyną związać." Obie spojrzały na siebie nerwowo. Rozejrzałam się po parkingu w poszukiwaniu ciemnoniebieskiego BMW. Yup, to był mój samochód, kiedy moje oczy spoczęły na temacie naszej rozmowy. "Po prostu na niego spójrzcie." Obie odwróciły głowy w kierunku, w którym wskazałam, żeby spojrzeć na Harpera Caina, który znowu obściskiwał się z inną dziewczyną, opierając się o swój samochód. Macał ją po tyłku, a ona trzymała się go, jakby od tego zależało jej życie. "Dzisiaj widziałam, jak ruchał Marię w schowku na szczotki. Potem widziałam, jak obściskiwał się z jakąś inną dziewczyną w klasie angielskiego. A tutaj obściskuje się z jakąś inną brunetką. Trzy dziewczyny w ciągu jednego dnia, ludzie. I nie jestem nawet pewna, ile ich jeszcze było." "No tak. On jest... um, graczem. Nie zaprzeczamy temu" - powiedziała Samantha. Natalie skinęła głową. "Tak, to znaczy, po prostu mówię, może jakaś dziewczyna zwali go z nóg?" "O jakiej dziewczynie mówisz, Natalie? On już obściskiwał się z każdą dziewczyną w szkole?" Przewróciłam oczami na jej sugestię. "Nie wiem. Po prostu mówię, wiesz, że mógłby się zmienić." Samantha zaśmiała się nerwowo. Były po prostu takie dziwne. "Wiecie co", otworzyłam mój samochód i wrzuciłam torbę na siedzenie pasażera, "w dniu, w którym się zmieni, sama się z nim prześpię. Daję wam słowo." Zaśmiałam się, kręcąc głową z wesołością. Obie zaśmiały się nerwowo, nawiązały ze sobą jakiś dziwny kontakt wzrokowy, pomachały mi i poszły w kierunku swoich samochodów. Pokręciłam głową i zaśmiałam się pod nosem. Czy Harper Cain zmienia swoje nawyki? Mogłabym śmiać się z tego pojęcia w nieskończoność.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ DRUGI – Moje sny, jego rzeczywistość | Czytaj powieści online na beletrystyka