Słowa Tristana cięły niczym nóż.
— Nie masz pojęcia, o czym mówisz — rzucił Roman.
— Czyżby? Coś mi mówi, że twoja nowa rodzina Betów nie jest pod zbyt wielkim wrażeniem twoich popisowych zagrywek. To znaczy, spójrz na swojego brata betę. Gość ewidentnie cię nienawidzi — powiedział Tristan, zerkając na Caleba, który wciąż leżał skulony na lodzie.
Pięści Romana się zacisnęły, kłykcie zbielały, gdy
















