Trzymając Romana za rękę, weszłam za nim do budynku z bijącym sercem. Przygaszone światła i subtelny zapach potu i skóry podpowiedziały mi, gdzie się znajdujemy, zanim jeszcze dotarliśmy do głównej sali.
To była siłownia, ale nie taka zwyczajna. To był klub bokserski. Powietrze wypełniał odgłos rękawic uderzających w ciężkie worki oraz rytmiczny stukot skakanek. Wokół mnie panowała kontrolowana pr
















