Następnego dnia stanąłem przed rezydencją Sterlingów, czując, jak kłębią się we mnie niepokój i determinacja. Choć ostatnim razem opuszczałem to miejsce wściekły, obiecując sobie, że nigdy tu nie wrócę, znów tu byłem.
Zgodziłem się spotkać z Conradem, żeby go wysłuchać. Conrad dzwonił do mnie bez przerwy, prosząc o powrót, abyśmy mogli omówić zaproponowany przez niego układ. W końcu uległem.
Mimo
















