Następnego ranka obudziłam się z poczuciem determinacji, jakiego nie czułam od dawna. Mimo huraganu emocji z poprzedniej nocy, wiedziałam, że muszę skonfrontować się ze swoimi lękami.
Roman Carver był moim najwierniejszym czytelnikiem od samego początku. Wciąż nie mogłam w to uwierzyć. On był chłopakiem, wilkołakiem i to nie byle jakim. Roman Carver był alfą. Był kapitanem naszej szkolnej drużyny
















