Wyraz twarzy wilczycy szybko zmienił się z wrogości w coś bardziej wyrachowanego. Jej oczy lekko się rozszerzyły i zrobiła mały krok w tył, wyraźnie onieśmielona potężną obecnością Romana Carvera. „Hej, Roman Carver. Nie, nie ma żadnego problemu” – powiedziała nagle słodkim i fałszywym tonem. „Po prostu witam Tessę na imprezie”. Posłała mi uśmiech, który nie sięgał jej oczu.
Och, jak wygodnie.
Rom
















