Gdy kontynuowaliśmy wycie, energia przepływająca przeze mnie była zarówno upajająca, jak i przerażająca. To było tak, jakby coś starożytnego i dzikiego próbowało wyrwać się z mojego wnętrza. Stado odpowiadało na moje wycie z żarliwością, od której po plecach przebiegały mi dreszcze. To nie było zwykłe uleganie chwili — to było coś więcej. Coś prawdziwego.
Nocne powietrze było chłodne na moim futrz
















