Arthur nie czuł grama radości, ale kamień spadł mu z serca. Nikt już więcej nie zbruka jego reputacji. – Byłem zbyt dużo w rozjazdach i przymknąłem oko na jej charakter. Moja wina.
Maxwell dodał do wiadomości dział spraw studenckich i dolał Arthurowi kawy. – Niektóre dzieciaki są po prostu zepsute do szpiku kości. Nie zmienisz jej. W każdym razie w końcu wyciąłeś ten nowotwór. Krzyżyk na drogę, to














