Adrienne spuściła wzrok, walcząc z chęcią wywrócenia oczami. Już raz wybuchła w restauracji; następnym razem prawdopodobnie straci nad sobą panowanie na dobre.
– Ta, rozumiem – mruknęła z gorzkim uśmiechem. – W końcu to ja jestem tym szczurem laboratoryjnym.
Dominic wzruszył bezradnie ramionami. Kot wyciągnął łapę i poklepał ją po ramieniu jak mały metalowy kumpel. – Addie, nie jesteś byle jakim o














