Oczy Cassiana były zaszklone, wyglądał na całkowicie nieobecnego. Rozejrzał się po zebranych i po prostu wybuchnął śmiechem. – No proszę, spójrzcie na to. Wszyscy tu jesteście. Co się dzisiaj wyrabia? – rzucił żartobliwie.
Beatrice podbiegła wściekle i złapała Cassiana za ramię. Ale śmierdział alkoholem. Odór był tak silny, że Beatrice omal nie zwymiotowała. – Ile ty wypiłeś? – zażądała odpowiedzi














