Stojąc pośród gorączkowego pikania monitorów, Arthur Reed wpatrywał się w ekrany z lekko otwartymi ustami. Chaotyczne, poszarpane linie wygładziły się w zdrowe rytmy na jego oczach. Ostry zapach klinicznego antyseptyku nagle wydał się gęsty w ciasnej przestrzeni. Jego specjalistyczny, eksperymentalny lek nie wykazał żadnych pozytywnych rezultatów po agonizującym, półgodzinnym opóźnieniu. A jednak,














