Julian miał już napisany scenariusz: zgarnąć umowę z Vancroftami, stanąć na stole i ogłosić: „Serena jest autentyczna, Adrienne to tylko łowczyni wpływów”. A potem patrzeć, jak Adrienne próbuje prężyć muskuły, choć nie ma już z czym.
Serena milczała. Jasne, potrafiła zaplanować kiermasz wypieków lub poprowadzić szkolny apel, ale pełna prezentacja korporacyjna? Nie miała o tym zielonego pojęcia. Pr














