Ukrywając się przed moim przyrodnim bratem Alfą

Ukrywając się przed moim przyrodnim bratem Alfą

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 2
Autor: Aeliana Thorne
13 cze 2026
~ELARA~ W końcu tu byliśmy. Tłum był ogromny; setki wilkołaków, głodnych i zniecierpliwionych, by odnaleźć swoje drugie połówki. Wokół było kilka wilczyc w moim wieku oraz kilka starszych kobiet, prawdopodobnie pod koniec dwudziestki lub na początku trzydziestki. Byłoby cudownie, gdyby każdy tutaj mógł odnaleźć swoją parę. Chciałam, aby każda obecna osoba wyszła stąd szczęśliwa; nienawidziłam patrzeć na cudze rozczarowanie. Wiedziałam jednak, że to niemożliwe. Niestety, tak jak wcześniej wspomniała moja matka, tylko nieliczni wybrańcy losu wyjdą stąd dzisiaj ze swoimi towarzyszami. — Powodzenia — mówi mama, nachylając się, by pocałować mnie w policzek. Niestety, nad rzekę wpuszczano jedynie wilkołaki szukające swoich partnerów; wszyscy inni musieli pozostać w pojazdach na parkingu. Społeczność Silvercreek bardzo rygorystycznie przestrzegała tej zasady. Nie mogłam narzekać, bo nad brzegiem i tak był już tłok, ale potrafiłam sobie wyobrazić, o ile gorzej by to wyglądało, gdyby w takim dniu wpuszczono wszystkich wraz z rodzinami. Rozejrzałam się w tłumie za Kaelenem; powinien już tu być, skoro zawsze jeździł szybciej niż jego ojciec. Czy to możliwe, że w ogóle nie zadał sobie trudu, by przyjść? Byłby do tego zdolny. Gdy przy wejściu nie dostrzegam żadnego śladu jego obecności, nie zawracam sobie głowy czekaniem. Byłam pewna, że nawet gdyby mnie zobaczył, wolałby mnie zignorować. Takie właśnie relacje nas łączyły. Nawet w akademii zawsze mijaliśmy się bez słowa. Spoglądam na magiczną rzekę przed sobą. Nie mogę powstrzymać westchnienia zachwytu nad jej pięknem. To była doprawdy najpiękniejsza rzeka, jaką kiedykolwiek widziały moje oczy. Woda była krystaliczna i bez wątpienia niezwykle czysta. Wyglądała jak ukryty klejnot, nieskazitelny i pełen obietnic. Nie spieszę się, badając wzrokiem otoczenie. Z każdą sekundą tłum gęstniał. Widziałam, że zaraz zacznie się tu robić szaleństwo. Wyjechaliśmy z domu dokładnie siedem godzin temu i dotarliśmy akurat na rozpoczęcie ceremonii. Dokładnie o północy kilku szczęśliwców opuści to miejsce ze swoimi towarzyszami. Nie chciałam być jedną z wielu osób, które odejdą stąd we łzach. — Specjalne podziękowania dla wszystkich, którzy się dziś pojawili — mówi prowadząca, witając nas wszystkich. — Cieszę się, że widzę tu dziś jeszcze więcej uczestników niż pięć lat temu. Jesteście szczęściarzami, że zostaliście przyjęci. Chciała przez to powiedzieć, że jesteśmy tymi, którzy byli gotowi zapłacić mnóstwo pieniędzy za dostęp do rzeki. Miałam szczęście, że mój ojczym był majętny i chciał wydać te pieniądze na mnie, bym mogła tu dzisiaj być. — Ledwie panuję nad ekscytacją! — piszczy obok mnie dziewczyna w moim wieku. Wiedziałam dokładnie, co czuje. Było tu tylu mężczyzn, z których każdy mógłby być moim towarzyszem. Czułam na sobie kilka spojrzeń i zastanawiałam się, czy któryś z tych mężczyzn ma nadzieję, że to ja okażę się jego wybranką. Myśl o odnalezieniu tej jednej osoby, która jest mi przeznaczona, sprawia, że moje serce drży. To już prawie czas. Mój towarzyszu. Gdzie jesteś? Czekałam na ciebie. — Spójrz na niego! — szepcze inna dziewczyna obok mnie. — Jest obłędnie przystojny! Chcę, żeby był mój. — Tak, poproszę! — krzyczy jej koleżanka. — Niech on będzie mój. Wszystkie inne kobiety wokół zdawały się zgadzać. O co to całe zamieszanie? Kim oni wszyscy byli tak zafascynowani? Podążam za ich spojrzeniami i dostrzegam nikogo innego, jak mojego przyrodniego brata, Kaelena. Moje oczy się rozszerzają. Przez cały ten czas mówiły o nim. Zdawał się przyciągać najwięcej uwagi, nawet spośród mężczyzn. Byłam przyzwyczajona do takiego zachowania, gdy tylko pojawiał się w pobliżu. W akademii zawsze mnie to irytowało. Nie mogłam zaprzeczyć, że był najatrakcyjniejszym mężczyzną w zasięgu wzroku — z oczami w kolorze księżyca w jego najjaśniejszą noc. Prawdę mówiąc, ilekroć patrzyłam w te oczy, czułam się, jakbym wpatrywała się w sam księżyc. Do tego te blond włosy, które zawsze opadały mu na czoło w najbardziej seksowny sposób, i te idealne, różowe usta... o czym ja do cholery myślę? To mój przyrodni brat i jest całkowicie poza zasięgiem. Kaelen nie patrzy w moją stronę; pławi się w uwadze, którą otrzymuje. Jeśli nie znajdzie dziś swojej towarzyszki, jestem pewna, że wróci dziś do domu z więcej niż jedną kobietą. Przeskanowałam otoczenie — czy była tu choć jedna kobieta, która nie dała się uwieść jego urodzie? Staram się nie dopuścić do siebie tej myśli. Ilekroć Kaelen sprowadzał do domu nową kobietę, zawsze mnie to złościło. To nie była zazdrość; on po prostu irytował mnie do głębi duszy. Zastanawiałam się, czy te kobiety w ogóle wiedzą, że są tam tylko na jedną noc, o ile w ogóle tak długo. Czasami bywały w domu tylko przez kilka godzin, zanim kazał im wyjść. — Odliczanie rozpoczęte! — krzyczy prowadząca na tyle głośno, by każdy mógł ją usłyszeć. Jej słowa wystarczają, by odciągnąć mnie od myśli. Na jej słowa w tłumie zapada absolutna cisza. Czułam napięcie, gdy każdy rozglądał się za swoim towarzyszem. — Dziesięć. — Dziewięć. — Osiem. — Siedem. — Sześć. — Pięć. — Cztery. — Trzy. — Dwa... Następuje długa pauza, zanim w końcu wybrzmiewa: — JEDEN! Serce wali mi w piersi, gdy mocno ściskam w dłoni kielich. Był wypełniony świętą wodą. Z tego, co słyszałam, jeśli mój towarzysz jest tu obecny, woda wskaże jego kierunek. Moje oczy rozszerzyły się, gdy kielich zaczął drżeć. Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Woda wylewała się ze szkła i prowadziła mnie ku komuś. To działo się naprawdę. Miałam właśnie odnaleźć swojego towarzysza! Czułam, jak pulsowanie w moich uszach staje się coraz głośniejsze, gdy szłam za płynącą wodą. To było coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam: woda unosząca się w powietrzu. Nie działo się to tylko ze mną; kilka innych osób również podążało za wodnymi ścieżkami. Zatrzymuję się, gdy wpadam na kogoś, i próbuję zachować spokój, kiedy zauważam, kto to jest. Kaelen. Miałam już zaprotestować, że zasłania mi widok na tego, kto jest moim towarzyszem, gdy zauważyłam coś, co powinnam dostrzec wcześniej. Woda z mojego kielicha wskazywała na niego, krążąc wokół jego ciała tuż przede mną. Moje usta lekko się rozchylają, gdy spoglądam na siebie i uświadamiam sobie, że jego woda również krąży wokół mnie. C-co?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Ukrywając się przed moim przyrodnim bratem Alfą | Czytaj powieści online na beletrystyka