Ukrywając się przed moim przyrodnim bratem Alfą

Ukrywając się przed moim przyrodnim bratem Alfą

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 6
Autor: Aeliana Thorne
13 cze 2026
~ELARA~ — Przez cały ten czas byłaś o nie zazdrosna? — pyta mnie. — Czy to dlatego przez te wszystkie lata byłaś tak fatalnie nastawiona, kiedy je tu przyprowadzałem? O nie. Nie zdawałam sobie sprawy, że właśnie praktycznie przyznałam się do zazdrości o te kobiety. W jego spojrzeniu dostrzegam rozbawienie, gdy czeka na moją odpowiedź. Nienawidzę sposobu, w jaki na mnie patrzy. Oczywiście, że musiałam popełnić tak głupi błąd przy nim. Naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że przez cały ten czas byłam zazdrosna, aż do tej chwili. Wtedy myślałam, że po prostu irytuje mnie to, jakim jest kobieciarzem. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że byłam wściekła z zupełnie innego powodu. — Jesteś okropny — warczę, spychając go na łóżko. Moje oczy rozszerzają się, gdy potykam się o kabel na podłodze i upadam prosto na niego. To nie było to, czego spodziewałam się jeszcze kilka sekund temu. Czuję, że w tej pozycji zaczynam wpadać w panikę. Ledwo mogę oddychać. Moje dłonie spoczywały na jego nagiej klatce piersiowej, podczas gdy dół mojego ciała przylegał do jego. Czułam szybkie bicie jego serca, które groziło wyskoczeniem z piersi — zupełnie jak moje własne serce. Zaczynam się zastanawiać, czy przez cały ten czas tylko udawał, że go nie obchodzę. Dlaczego inaczej jego serce tak by pędziło? Musiał na niego wpływać ten niewidzialny sznur owijający się wokół nas, chyba że był osobą całkowicie pozbawioną serca. Jaki mate nie czułby absolutnie nic do swojej drugiej połowy? Kaelen Vane, najwyraźniej. Różnił się od innych wilkołaków; nie posiadał ani serca, ani mózgu. — Co ty wyprawiasz? — warczy. Jestem zaskoczona, że nie jest już rozbawiony, lecz wydaje się zirytowany. Jego ton mnie rani. Chciałam, żeby był dla mnie łagodniejszy. Dlaczego traktował mnie tak niesprawiedliwie? To nie tak, że celowo rzuciłam się na niego. On jednak najwyraźniej tak właśnie pomyślał. Najpierw przyznałam, że byłam zazdrosna o te wszystkie kobiety, które gościły w tym pokoju w przeszłości, a teraz w jakiś sposób zdołałam na niego upaść. To nie było dobre. Nie chciałam, żeby Kaelen myślał, że próbuję sprawić, by mnie polubił. To nie była prawda. Przyszłam tu tylko po to, by wyciągnąć od niego odpowiedzi! Szybko dociera do mnie, że żadne z nas się nie poruszyło, co wydawało mi się obłędem. Dlaczego wciąż na nim leżałam? Powinnam się już dawno odsunąć. Znałam jednak odpowiedź na to pytanie. Chciałam być blisko niego, mimo tego, jak wielkim był draniem. Więź mate przyciągała mnie do niego, błagając o jak największą intymność. Nienawidziłam tego, że nie miałam nad sobą kontroli. Gdyby ta głupia więź nigdy nie istniała, nie musiałabym znajdować się w tak skomplikowanej sytuacji. Z chęcią wróciłabym do braku jakichkolwiek kontaktów z moim bezdusznym przyrodnim bratem. — Co zamierzasz zrobić, jeśli wejdzie twoja matka i zobaczy nas w tej pozycji? — pyta mnie. Słyszę powagę w jego głosie. Naprawdę martwi się, że możemy zostać przyłapani przez któreś z rodziców. — Jestem pewien, że nie chcesz, aby to się stało. Nigdy nie byłaś typem dziewczyny, która łamie zasady. To liczy się jako coś znacznie poważniejszego niż zwykłe złamanie reguł. To całkowicie nie w twoim stylu. Twoja matka byłaby rozczarowana. Od jak dawna zwracał uwagę na to, jaką jestem dziewczyną? Z tego, co wiedziałam, prawie nigdy nie interesował się tym, co robię. Nigdy nie bywał w moim towarzystwie, zawsze trzymał dystans. Można by pomyśleć, że ma na mnie alergię, sądząc po tym, jak się zachowywał, gdy byłam w pobliżu. Prawdę mówiąc, bywały chwile, gdy moje przyjaciółki sądziły, że mną gardzi, właśnie przez to jego zachowanie. — Od kiedy to tak bardzo boisz się mojej matki? — pytam go. — Czy ty nie jesteś przyzwyczajony do łamania zasad? Dlaczego tak bardzo martwisz się o mnie? Jego oczy się zwężają. — Nikogo się nie boję. Po prostu wytykam to dla twojego dobra. Czasami potrafię mieć serce. Krzywię się. — Ach, doprawdy? — pytam, nie mogąc powstrzymać się przed wypowiedzeniem tego, co myślę. — Bo w tej chwili wyglądasz, jakbyś się bał. To największy strach, jaki kiedykolwiek widziałam w twoich oczach, co wydaje mi się dziwne, biorąc pod uwagę, z iloma kobietami byłeś. Jestem pewna, że wszystkie te kobiety, które gościły w tym pokoju, robiły znacznie więcej niż tylko leżenie na tobie; jestem przekonana, że twoje ręce błądziły po nich wszędzie. Czy tak bardzo boisz się moich małych dłoni na swojej klatce piersiowej? Czy aż tak ci to przeszkadza? Boisz się, że mógłbyś mi coś zrobić? Co jest ze mną dzisiaj nie tak? Dlaczego nie mogę po prostu zaakceptować, że Kaelen nie chce mieć ze mną nic wspólnego? Dlaczego nie mogę pogodzić się z faktem, że on po prostu chce sypiać z kim popadnie? Dlaczego w ogóle marnowałam swój czas? Czuję, jak napięcie w powietrzu rośnie i nie jestem przygotowana na chwilę, gdy przesuwa dłonie w górę moich nóg. Miałam na sobie za duży t-shirt, co oznaczało, że moje nogi były odsłonięte, a pod spodem miałam tylko stringi. Gdyby przesunął ręce wyżej, wiedziałby dokładnie, co mam na sobie. Moje policzki natychmiast płoną. Dlaczego to robił? Jasno dał mi do zrozumienia, że nie jest mną w ogóle zainteresowany. Więc dlaczego dotykał mnie w tak intymny sposób? Nienawidziłam się do tego przyznać, ale jego dotyk robił z moim ciałem dziwne rzeczy. Sprawiał, że pragnęłam czegoś, czego nigdy nie powinnam chcieć od kogoś takiego jak on. — Czy wyglądam na przestraszonego? — pyta, nadal przesuwając dłonie w górę moich nóg, cal po calu zbliżając się do tego czułego punktu. Jęczę w duchu pod wpływem ciepła jego dotyku. Moje myśli wędrują w mroczne, erotyczne rejony. Opanuj się, Elara! On robi to tylko po to, żeby z tobą pogrywać! Wcale nie chce cię dotykać; to dla niego tylko gra. Musiałam się pilnować, zanim zdradzę, jak bardzo mi się to podoba. Nie chciałam dać Kaelenowi satysfakcji, że zalazł mi za skórę. Był typem osoby, która nieustannie przypominałaby mi o czymś takim. Łapię gwałtownie powietrze, gdy jego palec zbliża się jeszcze bardziej. Nikt nigdy mnie tam nie dotykał i czułam, jak moje ciało drży w odpowiedzi. W końcu przez myśl przemknęło mi, że chcę, aby mnie tam dotknął, a ta myśl przeraziła mnie nie na żarty. Nie. Nie mogłam pozwolić, by to trwało dalej. Powinnam mieć nad sobą większą kontrolę! Szybko zsuwam się z jego ciała i odsuwam się na tak dużą odległość, jak to tylko możliwe. Czuję, że ciężko sapię w chwili, gdy w końcu znajduję się w rozsądnej odległości od niego. To wydawało się wystarczająco bezpieczne. Wszystko będzie dobrze, dopóki jego ręce nie dotykają mojej skóry. Nie rozumiałam, dlaczego moje ciało tak mnie zdradziło. Dlaczego musiałam tak silnie na niego reagować? — Co z tobą nie tak? — żądam odpowiedzi, gdy tylko odzyskuję głos. On unosi brew i uśmiecha się kpiąco. — Myślałem, że tego właśnie chciałaś? — pyta. — Sądząc po twojej wcześniejszej reakcji, jasne jest, że wydajesz się zazdrosna o te dziewczyny, których dotykałem w tym samym łóżku. Właśnie zamierzałem ci pokazać, co robiłem tu z nimi wszystkimi. Kiedy ci pokażę, nie będziesz musiała sobie wyobrażać, co się tu dzieje; będziesz mogła doświadczyć tego sama. Marszczę nos z obrzydzeniem. Dlaczego wspominał o tych innych dziewczynach w takim momencie? Na te kilka sekund zdawałam się zapomnieć, jak wielkim kobieciarzem jest mój przyrodni brat. Nienawidzę tego, że wspomniał mi o tych kobietach, wiedząc, że to mnie zaboli. Czy sprawiało mu radość niszczenie mnie? — Jesteś obrzydliwy! — syczę. Robi mi się niedobrze na samą myśl o tych wielu kobietach, które tu gościł. O wielu kobietach, z którymi sypiał. Nie chciałam myśleć o jego dłoniach zbliżających się do nich coraz bardziej, tak jak zrobił to ze mną kilka sekund temu. Chciałam wykrzyczeć na całe gardło, że go nienawidzę, ale nie chciałam dawać mu takiej satysfakcji. Nie chciałam, żeby wiedział, jak bardzo jego słowa na mnie wpłynęły. — Jeszcze kilka sekund temu te obrzydliwe palce zdawały ci się podobać — przypomina mi. — Czy może w jakiś sposób źle odczytałem twoją reakcję? Chcesz mi powiedzieć, że nienawidziłaś tego, co właśnie ci zrobiłem? Mrużę oczy. — Nic mi nie zrobiłeś. Absolutnie nic nie poczułam. Zresztą, nie jesteś pierwszym facetem, który to robił. Miałam wielu innych, którzy robili jeszcze więcej— Ledwo mogę odetchnąć, gdy on wyskakuje z łóżka i przyciska mnie do ściany. Łapię powietrze. Co on u licha wyprawia i jak znalazł się przy mnie tak szybko?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Ukrywając się przed moim przyrodnim bratem Alfą | Czytaj powieści online na beletrystyka