Jakby desperacko powstrzymywał się przed wybuchem gniewu, Vaughn mówił niezwykle szybko i przerwał Maeve: — Dobrze!
Trzasnął drzwiami i zawołał swojego asystenta, Declana Vance’a. — Sprowadź prawnika, żeby wysłuchał jej warunków!
Vaughn chciał zobaczyć, jak bardzo wykorzysta rozwód dla własnych korzyści.
Declan nie odważył się odezwać i mógł jedynie skontaktować się z prawnikiem w nocy.
W międzyczasie Vaughn wyjechał sam samochodem.
Wiedział, że Maeve nie lubi być sama, więc nigdy nie zostawiał jej w domu bez opieieki.
Oboje nigdy wcześniej nie kłócili się w ten sposób.
Dźwięk trzaskających drzwi wciąż dźwięczał w uszach Maeve. Przez chwilę była wstrząśnięta i zajęło jej trochę czasu, zanim odzyskała zmysły.
Przez moment chciała pobiec za Vaughnem. Chciała mu powiedzieć, że nie chce rozwodu… że chce zostać u jego boku. Zrozumiała jednak, że pewnych rzeczy nie da się odwrócić. Od momentu, gdy ukrył przed nią bankiet, i od jego nagłej zmiany nastawienia…
Jednak mimo wszystkiego, co straciła, nie mogła stracić godności.
Najpierw musiała wyjaśnić kilka spraw.
Co sprawiło, że żonaty mężczyzna tak szybko się zmienił?
To prawdopodobnie inna kobieta.
Kiedy dźwięk samochodu Vaughna całkowicie ucichł, twarz Maeve pobladła i włączyła w telefonie aplikację do lokalizacji partnera. Dowiedziała się o niej, gdy zaczęli być razem, i zainstalowała to oprogramowanie na ich telefonach, gdy po raz pierwszy się pobrali.
Nigdy nie używała go przez trzy lata małżeństwa, ale nie spodziewała się, że przyda się w takim momencie.
Przygryzła dolną wargę i mocno zacisnęła pięści. Wpatrując się nerwowo w ekran, chciała zobaczyć, co Vaughn zamierza zrobić po tym, jak przez cały dzień zachowywał się tak dziwnie.
Jego lokalizacja ciągle się przemieszczała, aż w końcu zatrzymał się przy kwiaciarni.
Kwiaciarnia nazywała się „Słodkie Wyznania Miłości”.
To była ulubiona kwiaciarnia Maeve, specjalizująca się w różach.
Wiedziała, że Vaughn nie podda się tak łatwo!
Rodzina Thorne’ów była wpływowa i bogata. Nawet jeśli Vaughn był zaradny, nieuniknione było, że napotka pewne problemy. Być może zbyt wiele o tym myślał i wspomniał o rozwodzie pod wpływem chwilowego impulsu.
Maeve poczuła, jak kamień spada jej z serca. Zaczęła się śmiać ze swojej nieufności wobec Vaughna.
Dotknęła podbrzusza, uśmiechając się łagodnie, gdy poczuła dziecko w brzuchu. W tej chwili wszedł Declan z prawnikiem. Maeve pośpiesznie zapytała: — Czy w Thorne Inc. dzieje się coś, co niepokoi pana Thorne’a w tych dniach?
— Nie. — Declan był zagubiony. Odwrócił się, by wpuścić prawnika. — Proszę pani, może pani zgłosić każde żądanie. Pan na pewno je spełni.
Czy w Thorne Inc. nic się nie działo?
Dzisiejszy dzień był pełen tak ekstremalnych wzlotów i upadków…
Maeve zacisnęła pięści i w końcu odnalazła przebłysk prawdy. — Boli mnie głowa.
Pomachała do Declana i dała mu znak, by najpierw wyprowadził prawnika. — Porozmawiamy o wszystkim, kiedy Vaughn wróci.
Na pewno będzie współpracować, jeśli on nadal będzie chciał rozwodu, ale co, jeśli naprawdę pojechał kupić kwiaty na przeprosiny?
Jeśli Vaughn chciałby naprawić sytuację, Maeve na pewno dałaby mu szansę.
Poza tym, nawet jeśli naprawdę chciałaby odejść, o nic by go nie prosiła.
Była zaradną kobietą, więc poradziłaby sobie dobrze nawet po opuszczeniu rodziny Thorne’ów. Nie dbała o rzeczy, które do niej nie należały.
Warunkiem, o którym nie powiedziała Vaughnowi, było to, że nie chce żadnych jego pieniędzy ani majątku. Miała po prostu nadzieję, że na razie nie rozgłosi wiadomości o ich rozwodzie.
Jednak Vaughn wyjechał zniecierpliwiony, zanim skończyła mówić.
Będzie musiała poczekać jeszcze trochę, by przekonać się, czy doczeka się jego kwiatów i przeprosin.
Declan i jego ojciec, Edgar, myśleli inaczej. Declan w rzeczywistości szanował i doceniał Maeve, ponieważ nigdy nie sprawiała żadnych kłopotów ani nie opóźniała pracy Vaughna. Dlatego zawsze odnosił się do niej z dużym szacunkiem. Nie miał serca sprzeciwić się jej prośbie, gdy go teraz o to poprosiła.
Jednak w oczach Edgara, który stał za drzwiami, pojawiła się jeszcze większa pogarda, gdy usłyszał prośbę Maeve.
Wiedział to! Ta kobieta nie rozwiedzie się tak łatwo. Zdecydowanie stosuje jakieś podstępne sztuczki, by zyskać na czasie!
Po krótkim namyśle Edgar wykorzystał moment, w którym Declan wychodził z pokoju, by wrzucić przygotowane zdjęcia do pokoju Maeve, po czym wycofał się wraz z Declanem.
Maeve była tylko marną kopią, więc był pewien, że wycofa się po zobaczeniu zdjęć Very!
Był ojcem Declana i lojalnym sługą rodziny Thorne’ów od trzech pokoleń. Nie było nic złego w tym, że przyszedł pomóc Declanowi zamknąć drzwi, więc Maeve nie myślała o tym zbyt wiele. Kiedy wyszli, wzięła ubrania i chciała iść do łazienki pod prysznic.
Miała nadzieję być w jak najlepszej formie, by powitać Vaughna, gdy wróci z kwiatami.
Tymczasem w Rezydencji Rosewood Vera, ubrana w białą sukienkę, nakrywała do stołu.
Obrus miał ciemnoszary kolor, który lubił Vaughn, a talerze były czysto białe, tak jak lubił. Białe lilie w mlecznobiałym porcelanowym wazonie były również kwiatami, które ona i Vaughn sadzili razem, gdy byli młodzi.
Kwiaty wyglądały czysto i elegancko, zupełnie jak Vera.
Kiedy Vaughn otworzył drzwi i wszedł do środka, Vera w ogóle go nie usłyszała. Była tak pochłonięta aranżacją, że odwróciła się dopiero, gdy poczuła zapach kwiatów. — Vaughn!
Vera wykrzyknęła z zaskoczeniem, a jej oczy wypełniły się łzami. Przytuliła Vaughna mocno i zawołała: — Myślałam, że nie przyjdziesz…
Mimo że była to osoba, którą Vaughn tak dobrze znał, jego ciało zesztywniało w momencie, gdy się na niego rzuciła.
Tłumaczył sobie, że to prawdopodobnie dlatego, iż nigdy nie byli tak blisko. Nie był do tego przyzwyczajony.
Choć byli przyjaciółmi z dzieciństwa, nigdy nawet nie trzymali się za ręce.
Vaughn odsunął Verę spokojnie, a kąciki jego ust powoli uniosły się do góry, gdy wręczył jej kwiaty. — Dla ciebie.
Mówiąc to, naturalnie chwycił fartuch leżący obok stołu i poszedł do kuchni gotować. — Czytałem, że pacjenci z rakiem żołądka powinni zwracać szczególną uwagę na dietę, nawet po powrocie do zdrowia. — Przygotował warzywa i patelnię, mówiąc: — Od teraz ja będę zajmował się twoimi posiłkami.
Vera była oszołomiona. — Vaughn… Nauczyłeś się gotować specjalnie dla mnie?
Vaughn był lekko zaskoczony. Niewytłumaczalnie w jego umyśle pojawił się obraz chudej sylwetki Maeve z czasu, gdy spotkał ją po raz pierwszy. Mimo to skinął głową i odpowiedział: — Tak.
Skoro zdecydował się na rozstanie, nie powinien już tęsknić za Maeve. Tak będzie najlepiej dla nich wszystkich trojga.
Po prostu przyzwyczaił się do obecności Maeve i tyle. Teraz, gdy Vera do niego wróciła, nie było potrzeby, by trzymał się materialistycznej kopii.
Vera zakrztusiła się nieco dymem w kuchni. Chciała wyjść, ale kiedy zobaczyła uroczy, domowy wygląd Vaughna, nie mogła powstrzymać się od ponownego wejścia. Powoli oplotła ramionami jego talię.
Jej działanie zaskoczyło Vaughna, a butelka z sosem wypadła mu z dłoni. Rozbiła się o podłogę z głośnym hukiem!
— Nie ruszaj się.
Odpychnął ręce Very i wyprowadził ją z kuchni. — Czekaj na zewnątrz.
Odłamki szkła mogły łatwo skaleczyć dłonie. Gdyby Vera doznała urazu, powrót do zdrowia zająłby jej wiele dni.
Niech to szlag!
Vaughn zmarszczył brwi głęboko, kucając. Dlaczego myślał o Maeve, skoro Vera była tuż przed nim?!
Co gorsza, raz po raz mylił je obie!
















