„Robię z siebie widowisko przed tobą”. Vera pośpiesznie otarła łzy i skorzystała z okazji, by schować telefon. „Zostałam adoptowana. Nie odważyłabym się wrócić, gdyby nie ty, a tym bardziej nie dowiedziałabym się, że im wciąż tak bardzo na mnie zależy”.
„Jesteś tego warta”. Vaughn nie mógł powstrzymać współczucia na myśl o tym, jak Vera wyjechała za granicę, cierpiąc na raka. Zrobiła to wszystko, by go nie martwić i uspokoić rodzinę Sterlingów, a także pozwolić Maeve poczuć rodzinne ciepło.
Dorastali razem, a Vera nawet uratowała mu życie.
Jak mógłby o nią nie dbać?
Vera zawsze zdawała się myśleć o innych. „Zastanawiam się, czy mama i reszta nie są zmęczeni po przygotowaniu tylu rzeczy”.
„Człowiek nie powinien być zbyt dobry ani nadmiernie troskliwy” – powiedział Vaughn. „Powinnaś więcej myśleć o sobie. Wszyscy będziemy szczęśliwi, dopóki ty będziesz szczęśliwa”.
„A co z moją siostrą?” – zapytała nagle Vera. „Tato i mama są dla mnie tacy dobrzy, a ty rozwodzisz się z nią przeze mnie. Czy ona nie będzie nieszczęśliwa, gdy się dowie?”
Nie czekała na odpowiedź Vaughna, lecz natychmiast podniosła rękę i przysięgła uroczyście: „Ale gwarantuję, że jeśli moja siostra będzie nieszczęśliwa i powie, że chce taty, mamy i ciebie, na pewno niczego jej nie zabiorę!”
Mówiła to z wielką powagą. „Ponieważ… czuję się tak, jakbym ją ze wszystkiego ograbiła”.
„Nie gadaj bzdur!”
Vaughn uciął: „Niezależnie od tego, czy chodzi o mnie, czy o rodzinę Sterlingów, niczego Maeve nie zabrałaś. To nie twoja wina”.
W rzeczywistości był w pełni świadomy, że jego małżeństwo z Maeve było jego błędem. To nigdy nie powinno się zacząć.
Do tego Arthur Sterling, ich ojciec, był powodem, dla którego Maeve i Vera znalazły się w tak niezręcznej sytuacji.
Ich pochodzenie było znacznie bardziej skomplikowane, niż można by przypuszczać.
W każdym razie Vera była całkowicie niewinna.
Co do Maeve…
Z jakiegoś powodu Vaughn przypomniał sobie, jak posłusznie czekała wczoraj wieczorem, aż wysuszy jej włosy…
Skarcił się w myślach i zmusił, by kilkakrotnie spojrzeć na Verę. Impuls w jego sercu powoli wygasał.
Tylko miłość mogła mu pomóc.
Vaughn założył, że powodem, dla którego tak szybko odzyskał spokój, była miłość do Very.
Jeśli chodzi o Maeve, nie było potrzeby się ograniczać. W końcu nie było w tym żadnej miłości.
Oczy Vaughna były jasne. Następnie, w obecności Very, zadzwonił do Declana, jakby chciał ją uspokoić. „Declan, czy po przebudzeniu pani omawiała warunki rozwodu z prawnikiem?”
„Jeszcze nie” – odparł Declan. „Pani powiedziała, że przedstawi swoje warunki tylko w pana obecności”.
Czy wciąż planowała prosić o niesłusznie wygórowaną kwotę pieniędzy?
Wyraz twarzy Vaughna pozostał niezmienny, ale jego niechęć do Maeve jeszcze wzrosła. Nawet scena, w której wczoraj wieczorem suszył jej włosy, napawała go teraz obrzydzeniem.
Nadszedł czas, by szybko zakończyć sprawę rozwodu. „Dobrze, powiedz jej, że wysłucham jej warunków, kiedy wrócę wieczorem”.
Chciał zobaczyć, jak wiele żądań postawi, zanim zgodzi się odejść.
Nagle przyspieszył. Vera, zaskoczona, niemal spadła z fotela pasażera. W końcu udało jej się odzyskać równowagę. Zamiast obwiniać Vaughna, powiedziała cicho: „Vaughn, czy moja siostra… odmawia odejścia?”
„Nie”. Vaughn bał się, że Vera zacznie zbyt wiele rozmyślać. „Rozwód przebiega sprawnie”.
Vera skinęła głową i nie zadawała więcej pytań. Jej policzki nadęły się, jakby zbierała w sobie dużo odwagi. Następnie delikatnie ujęła dłoń Vaughna spoczywającą na kierownicy.
Vaughn odwrócił się, by spojrzeć na Verę. Jej twarz była już mocno zaczerwieniona.
Vaughn uśmiechnął się i powiedział: „Następnym razem weźmiemy kierowcę”.
Miał na myśli, że wtedy pozwoli jej trzymać się za rękę.
Vera szybko puściła jego dłoń, ale jej twarz wydawała się jeszcze bardziej czerwona. Skinęła potulnie głową i powiedziała: „Dobrze”.
Samochód wkrótce dotarł pod Rezydencję Sterlingów.
Maeve pojawiła się niemal w tym samym momencie co oni.
Gdy tylko Maeve wysiadła z samochodu, wylano na nią miskę cuchnącej wody. „Przeklęta dziewucho! Co ty tutaj robisz?!”
Tą osobą była nie kto inny jak jej matka, Beatrice.
Nie widziały się trzy lata, ale matka wciąż jej nienawidziła!
Maeve zadrżała z gniewu, ale wytrzymała to i powiedziała: „Przyszłam tu w pewnej sprawie”.
Musiała dziś wejść do Rezydencji Sterlingów.
Jednak Beatrice nagle wpadła w panikę. Szybko podeszła do Maeve i odepchnęła ją. „Nie jesteś już częścią rodziny Sterlingów, skoro jesteś mężatką. Co ty niby masz tutaj do roboty?!”
Maeve nie rozumiała, dlaczego Beatrice potrafi być tak okrutna i bezwzględna wobec niej za każdym razem, gdy się spotykają.
Choć po drodze z lękiem myślała o tym, by nazwać Beatrice „mamą”, ostatecznie tego nie zrobiła.
Zacisnęła pięści i spojrzała na luksusowe samochody zaparkowane przed rezydencją oraz na odświętną atmosferę na dziedzińcu. Udawała, że jej to nie obchodzi, wycierając twarz i wyżymając cuchnącą wodę z ubrań. „Czy nie mogę po prostu przyjść i popatrzeć?”
„Robisz to celowo, prawda?!” Beatrice wybuchnęła płaczem. „Minęły już trzy lata! Odkąd wyszłaś za mąż do rodziny Thorne, nie wróciłaś ani razu! Twoja młodsza siostra w końcu jest dziś w domu, a ty już tu jesteś, żeby robić problemy. Czy naprawdę chcesz mojej śmierci?!”
Młodsza siostra…
Maeve była zaskoczona. „Vera wróciła?”
Beatrice skinęła głową. W jej oczach pojawiło się błaganie, gdy prosiła: „Właśnie wróciła. Błagam cię! Nie pokazuj się jej na oczy, dobrze? To dziecko ma dobre serce i jest wrażliwe, boję się, że jej myśli zaczną błądzić, jeśli cię zobaczy. Naprawdę umrę, jeśli ona znów opuści Rezydencję Sterlingów przez nieuzasadnione poczucie winy!”
Ma dobre serce i jest wrażliwa, jej myśli zaczną błądzić i poczuje nieuzasadnione poczucie winy.
To było całkowicie zbędne.
Maeve nie wiedziała, jak Beatrice połączyła te wszystkie niedorzeczne rzeczy. Vera, która została przygarnięta jako dziecko, była ewidentnie tą, która skradła wszystko, co pierwotnie należało do niej!
Jej rodziców, jej tożsamość… nawet jej życie.
Gdyby Vera naprawdę była tak dobrego serca, jak twierdzili, nie chowałaby się za plecami wszystkich, udając całkowitą ofiarę!
Zamiast tego, to Maeve stała się celem publicznej krytyki.
Ale Maeve wiedziała, że matka nigdy nie uwierzy w jej słowa. „Nie będę sprawiać kłopotów, ale muszę dziś wejść do Rezydencji Sterlingów”. Była przemoczona, lepka i śmierdziała okropnie.
Nie dbała o Verę. To, na czym jej zależało, to prawdziwy powód rozwodu jej i Vaughna.
Chciała wejść i znaleźć ślady, których desperacko potrzebowała.
Beatrice nie spodziewała się, że Maeve będzie tym razem tak zdeterminowana. Nie miała czasu na zbyt długie zwlekanie. Strasznie tęskniła za Verą i chciała jak najszybciej biec na spotkanie z nią. „Dobrze! Możesz wejść, ale nie wolno ci przeszkadzać w bankiecie powitalnym, który urządzamy dla twojej siostry”.
Maeve spojrzała na nagły wyraz radości na twarzy matki i poczuła niewyrażalne emocje wezbrane w sercu. Myślała, że skończyła już z rodziną Sterlingów.
Dlatego przez trzy lata w ogóle ich nie odwiedzała.
Nieoczekiwanie jednak ich spotkanie znów ją zraniło.
Skinęła powoli głową. „Dobrze”.
Beatrice natychmiast odetchnęła z ulgą. Następnie radośnie zawołała pokojówki i powiedziała: „Pospieszcie się i nakryjcie do stołu dla Maeve na tyłach ogrodu”.
Pokojówka zapytała: „A co z potrawami?”
„Maeve jest bardzo rozsądna. Nie musi dużo jeść, więc wystarczy jej odrobina” – odpowiedziała od niechcenia Beatrice. Kiedy zobaczyła podobieństwo między Maeve a swoim mężem, poczuła lekkie ukłucie. Zdjęła wyniośle swój płaszcz i rzuciła go Maeve. „Wytrzyj włosy. Jak możesz wyglądać tak brudno?”
Czy to nie dzięki Beatrice wyglądała tak brudno?
Opuszki palców Maeve znów zadrżały.
Nie rozumiała, jak jej matka może być dla niej tak okrutna, skoro nosiła ją w łonie przez dziewięć miesięcy. Z kolei wobec Very Beatrice była troskliwa i uważna pod każdym względem. Wyglądało to tak, jakby Maeve naprawdę powinna była zaginąć w wieku trzech lat. Taki był jej los i najlepiej byłoby dla niej, gdyby nigdy nie wróciła do rodziny Sterlingów!
Maeve pogładziła się po brzuchu i w duchu przysięgła, że nigdy nie opuści swojego dziecka, a tym bardziej nie pozwoli, by własna matka wyrządziła mu krzywdę.
Po chwili Maeve zauważyła, że nikt jej nie pilnuje, więc ostrożnie przeszła na przedni dziedziniec.
Nawet jeśli nie uda jej się poznać powodu rozwodu, wciąż chciała skorzystać z okazji i przyjrzeć się swojej „siostrze”, Verze. Verze, której nigdy nie poznała, a którą jej matka kochała na wszelkie możliwe sposoby.
















