Kiedy jej myśli błądziły chaotycznie, Maeve nagle poczuła chłód na nogach. Spuściła wzrok i zobaczyła, że to Vaughn nakłada jej maść.
Jego obojętność, z jaką wspomniał o rozwodzie, zniknęła; w zasadzie półklęczał na podłodze, by znaleźć dla niej najwygodniejszy kąt. Trudno mu było pomieścić długie nogi między podłogą a krawędzią łóżka.
A mimo to wciąż był tak elegancki jak zawsze.
Opuszki jego palców były lekko chłodne, ale czuła jego gorący oddech, gdy powiedział: — Pamiętaj, żeby w przyszłości nakładać maść trzy razy dziennie.
Nie będzie jej już w tym pomagał.
Maeve wyczuła ukryty sens jego słów, ale w tej chwili nie potrafiła stwierdzić, czy czuje radość, czy gorycz.
Szybko odwróciła wzrok, by nie zdradzić swojego żalu. Udała spokój i powiedziała: — Rozumiem.
Nie było powodu, dla którego miałaby nie robić rzeczy, które jej służą.
— Edgarze. — Vaughn odetchnął z ulgą bez wyraźnego powodu, słysząc odpowiedź Maeve. Poczuł jednak również lekkie poczucie straty.
Czy Maeve tak szybko przyzwyczaiła się do zmiany?
Wydawało się, że w ogóle go nie potrzebuje i że bez niego nadal będzie mogła wieść dobre życie.
Przez jego oczy przemknął cień niezadowolenia, sprawiając, że atmosfera stała się chłodna. Powiedział głośniejszym głosem: — Wejdź i posprzątaj jej pokój.
Maeve wydało się to dość dziwne.
Nie tylko nastrój Vaughna był dziś nieprzewidywalny, ale wydał też dziwny rozkaz — jako kamerdyner Edgar nie był zobowiązany do wykonywania tak błahych czynności, jak sprzątanie pokoju.
Edgar najwyraźniej też był zbity z tropu. Pomyślał, że się przesłyszał, więc zapytał: — Panie, czy mam zorganizować kogoś, kto przyjdzie teraz posprzątać pokój?
— Słucham? — Vaughn rzucił Edgarowi ostre spojrzenie, a jego zimny głos stał się jeszcze bardziej władczy, gdy zapytał: — Czy przemęczysz się, pozwalając ci posprzątać pokój pani?
Nigdy wcześniej nie był tak agresywny wobec Edgara.
Edgara oblał zimny pot. Spojrzał na Maeve leżącą na łóżku, a potem na Vaughna, który wciąż osobiście porządkował apteczkę. Nagle wydawało się, że zrozumiał słowa Vaughna.
— Panie…
Nie rozumiał, dlaczego Vaughn wciąż troszczy się o Maeve, skoro Vera wróciła. Vera była najwyraźniej osobą, którą Vaughn kochał.
Maeve była tylko zastępstwem.
Powinna jak najszybciej opuścić rodzinę Thorne’ów.
Vaughn powinien być z Verą, czystą dziewczyną, która wiodła proste życie.
Maeve nie była lubiana nawet przez własnych biologicznych rodziców. W ogóle nie pasowała do Vaughna.
Jednak Vaughn zbagatelizował wątpliwości Edgara.
Uciął tylko krótko: — Edgarze, musisz znać swoje miejsce, niezależnie od tego, czy weźmiemy rozwód, czy nie.
Bez względu na to, jak długo dla niego pracował, nie powinien podejmować za niego żadnych decyzji.
Poza tym Edgar nie powinien był traktować Maeve tak chłodno.
W tej chwili Edgar w końcu zrozumiał.
Mimo że wciąż uważał to za niesprawiedliwe wobec Very, spuścił głowę i powiedział: — Proszę pani, przepraszam za to, że zatrzymałem panią dzisiaj przed starą posiadłością…
Ten bankiet został wydany dla Very i uczestniczyli w nim również służący Vaughna, którzy byli przy nim i przy Verze od dzieciństwa.
Byli tam również wszyscy przyjaciele Vaughna.
Dlatego Edgar myślał, że Maeve zostanie całkowicie porzucona.
Naturalnie nie potrafił ukryć pogardy w sercu, nie chciał też, by Maeve zepsuła dobry nastrój Verze.
Nieoczekiwanie Vaughn zauważył wszystko, co zrobił.
Co więcej, Vaughn dostrzegł nawet, że Edgar nieco się ociągał, gdy przed chwilą przynosił apteczkę.
Edgar był kłębkiem nerwów. Przez chwilę nie mógł pojąć toku myśli Vaughna.
Z drugiej strony, nigdy nie potrafił odgadnąć myśli Vaughna, odkąd ten zaczął rządzić w rodzinie Thorne’ów.
Lepiej byłoby dla niego bezwzględnie słuchać wszystkich poleceń Vaughna.
Maeve poczuła się nieco nieswojo, gdy starszy człowiek przepraszał ją ze spuszczoną głową. Szybko machnęła do niego ręką, mówiąc: — To… Nic się nie stało, Edgarze…
Edgar zazwyczaj traktował ją dobrze.
Co więcej, był już staruszkiem. Nie mogła znieść myśli o zawstydzaniu go i utrudnianiu mu życia.
Cieszyło ją to, że Vaughn wciąż ją chronił. Ze słów Vaughna Maeve wywnioskowała, że nie wydał on rozkazu powstrzymania jej przed udziałem w dzisiejszym bankiecie. To Edgar pozwolił sobie na taką swobodę.
Była w siódmym niebie. Natychmiast chwyciła Vaughna za rękawy i wstawiła się za Edgarem. — Kochanie… Edgar już mnie przeprosił, więc może pozwolisz mu wrócić do pokoju i odpocząć?
Jej głos był miękki i delikatny; brzmiał tak, jakby mógł oczarować duszę każdego, kto go usłyszał.
Często tak robiła w przeszłości, gdy Vaughn był zły, i to zawsze sprawiało, że miękło mu serce.
Jednak nie podobało mu się, gdy używała tak łagodnego głosu, by wstawiać się za innymi.
— Maeve! — powiedział uroczyście. — Nigdy więcej nie mów do mnie w ten sposób w przyszłości.
Jej ręka, która ciągnęła go za rękaw, nagle znieruchomiała na chwilę.
Stłumiła smutek, uśmiechnęła się i odpowiedziała potakująco.
Jak mogła zapomnieć, że on właśnie poprosił o rozwód!
Nawet jeśli stanowczo bronił jej przed pracowitym Edgarem i nawet jeśli traktował ją tak samo jak dawniej i tak bardzo przejmował się małym siniakiem, wciąż nie mógł ukryć faktu, że zaraz wezmą rozwód.
Już jej nie chciał.
To był fakt, który musiała zaakceptować, i nie miała już prawa przymilać się do niego.
W tym momencie jej ręka opadła.
To ona przekroczyła granicę.
Vaughnowi nie podobała się już taka intymność.
Prawdopodobnie nadal traktował ją w ten sposób dzisiaj tylko ze względu na dobre maniery.
Nie miało to nic wspólnego z miłością.
Maeve poczuła ukłucia bólu w sercu.
Ale wciąż się uśmiechała, choć to, co powiedziała, było chłodne. — Kiedy załatwimy formalności w urzędzie miasta? — wydusiła.
Zdobycie się na te słowa kosztowało ją ogromną odwagę.
Skoro chciał rozwodu, będzie z nim współpracować.
Jednak Vaughn zamarł w miejscu na chwilę.
Po dłuższym czasie w końcu przyszedł do siebie.
Spojrzał na beznamiętną twarz Maeve; wyglądała tak, jakby dla niej ich małżeństwo było czymś, co można po prostu odrzucić od niechcenia.
Ta kobieta była o wiele bardziej zdecydowana, niż myślał!
Rozzłościł się jeszcze bardziej, zmarszczył brwi, wyglądając przerażająco. Utkwił wzrok w Maeve i warknął: — Już nie możesz się doczekać rozwodu, co?!
Maeve była raczej zdezorientowana.
Czy to nie on poprosił o rozwód?
Czy to było źle, że dawała mu to, czego chciał?
Maeve nie mogła pojąć, co siedzi w jego głowie. Nie chciała znów dopuścić do wahania, ani błędnie myśleć, że on wciąż ją kocha, przez co wymyślałaby wszelkiego rodzaju śmieszne wymówki, by go bronić. Dlatego zdobyła się na słowa: — Nie chcę wiele… Jeśli chcesz rozwodu, to wybiorę…
Vaughn uśmiechnął się drwiąco.
Zaczęła mu już dyktować swoje warunki?
Naprawdę ją niedocenił!
Okazało się, że on i jego małżeństwo z Maeve nie mogą się równać z warunkami rozwodu, które zaproponował!
To tylko trzydzieści milionów dolarów, a jednak potrafiły ją tak łatwo skusić. Tak bardzo zależało jej na podbiciu stawki!
Ech.
To on się pomylił. Jak taką materialistkę można było porównywać do Very?!
















