Punkt widzenia Leona Bianchiego
Siedzę w swoim gabinecie, przeglądając dokumenty dotyczące kilku dostaw, które mają nadejść za kilka dni.
Wziąłem łyk ze szklanki z brązowym, palącym płynem – tak, jestem wielbicielem koniaku.
Z pracy wyrwał mnie dzwonek telefonu; odebrałem, nie patrząc, kto dzwoni.
Leon: "Słucham?" – rzuciłem surowo.
Rozmówca: "Dzień dobry, czy rozmawiam z panem Leonem Bianchim?" –
















