Perspektywa Talii
Linda podeszła do mnie, gdy Kayden wszedł do łazienki, by się przebrać.
"Proszę, skarbie, kupiliśmy ci też trochę ubrań, jestem pewna, że będzie ci w nich wygodniej spać niż w szpitalnej koszuli" – powiedziała, uśmiechając się do mnie tak słodko.
Wzięłam telefon Kaydena i wstukałam na nim wiadomość.
'Jesteście aż nazbyt dobrzy, nie musicie się o mnie martwić'
Pokazałam jej ekran, a ona tylko pokręciła głową z uśmiechem.
"Proszę, pozwól mi się martwić, lubię cię i chcę, żebyś była szczęśliwa i czuła się komfortowo!" – powiedziała, a ja poczułam, jak do oczu napływają mi łzy.
Wzięła mnie w ramiona i przytuliła mocno, ale jednocześnie ostrożnie, by nie urazić moich żeber.
"Przygotuj się do przebrania, kiedy Kayden skończy" – dodała, a ja skinęłam głową.
Podeszłam do łazienki, czekając, aż Kayden z niej wyjdzie, a kiedy to zrobił, o mało nie opadła mi szczęka. Jak ktokolwiek może sprawiać, że spodnie dresowe wyglądają seksownie?
Uśmiechnął się do mnie i przytrzymał mi drzwi, a ja weszłam do środka i je zamknęłam.
Zdjęłam szpitalną koszulę, założyłam bieliznę, którą dała mi Linda, a następnie fioletowy stanik sportowy, fioletowe szorty od piżamy i białą, rozpinaną bluzę z kapturem.
Ubrałam się i wyszłam, zanim zdążyłam zapiąć bluzę, więc kiedy miałam to zrobić, Kayden powstrzymał moją dłoń.
Spojrzałam na niego pytająco, nie wiedząc, dlaczego mnie zatrzymał.
"Czy mogę zobaczyć twoje blizny, proszę?" – zapytał cicho, a ja usłyszałam, jak jego głos lekko się łamie, jakby sprawiało mu to ból.
Spojrzałam mu w oczy, próbując dostrzec motyw jego prośby.
Wszystko, co w nich zobaczyłam, to smutek, gniew, niepokój i... troska?
Skinęłam głową i puściłam suwak, który zdążyłam już trochę pociągnąć do góry.
Wtedy on wziął go w dłoń, rozpiął do końca i całkowicie zdjął ze mnie bluzę.
Linda i Jacob również podeszli, spoglądając na górną część mojego ciała. Wiem, że to nie jest przyjemny widok.
Mam tak wiele blizn na tułowiu, że to wręcz szaleństwo.
"Czy to rana postrzałowa?" – zapytał Jacob, dotykając jednej z blizn, a ja tylko pokiwałam głową.
"A te, czy to rany od pchnięcia nożem?" – zapytała Linda, będąc na skraju płaczu.
Spojrzałam na nią smutno, po czym skinęłam głową. "O mój boże, jak ktoś mógł komuś coś takiego zrobić!" – powiedziała i usłyszałam, że zaczyna cicho płakać.
Spojrzałam na nią, po czym wzięłam ją w ramiona i przytuliłam. "Aww, jesteś urocza, to ja powinnam pocieszać ciebie, a nie na odwrót!" – stwierdziła smutnym głosem.
Tylko uśmiechnęłam się do niej, ujęłam jej twarz w dłonie i kciukami starłam łzy z jej policzków.
Poczułam, jak ktoś dotyka jednej z moich blizn – tej, która ciągnie się niemal przez całą szerokość moich pleców.
"Tato, chcę, żeby za to zapłacili!" – powiedział Kayden z tak wielkim smutkiem w głosie, że niemal pękło mi serce.
"Zapłacą, synu! To nie pozostanie bezkarne!" – odparł Jacob, wciąż oglądając mój tułów i plecy.
Ponownie spojrzałam na nich z pytającym wyrazem twarzy, a Linda wzięła głęboki oddech.
"Skarbie, to, co ci teraz powiemy, musisz zachować w tajemnicy, ale szczerze mówiąc, wywarłaś na nas tak wielki wpływ, że chcemy poruszyć dla ciebie niebo i ziemię!" – powiedziała do mnie Linda słodkim, lecz stanowczym głosem.
Wykonałam gest 'zamykam usta na kłódkę i wyrzucam klucz', a cała trójka się roześmiała.
"Należymy do brytyjskiej mafii" – odezwał się Jacob, patrząc na mnie, najwyraźniej czekając na jakąś reakcję.
Lekko przechyliłam głowę, przypatrując się im, po czym podeszłam do łóżka i podniosłam telefon Kaydena. Zaczęłam szybko pisać.
'Czy macie jakieś powiązania z irlandzką mafią?'
Drżącymi dłońmi podałam telefon Jacobowi.
Jacob spojrzał na ekran, potem na mnie i z powrotem na ekran.
"Nie, nie znosimy irlandzkiej mafii!" – odparł stanowczo.
Wypuściłam z płuc powietrze, o którym nawet nie wiedziałam, że je wstrzymuję, i położyłam dłoń na sercu, pomagając mu się uspokoić.
"Skąd znasz irlandzką mafię, kochanie?" – zapytała Linda, patrząc na mnie ze swoim słodkim uśmiechem.
Wyciągnęłam rękę, by odzyskać telefon, a Jacob mi go oddał.
'Wiem, że Gregor należy do irlandzkiej mafii, wiele razy powtarzał, że sprzeda mnie członkom swojej organizacji'
Oddałam telefon Jacobowi, po czym spuściłam wzrok na podłogę. Nie chciałam teraz patrzeć na ich twarze.
"O mój boże!" – sapnęła Linda, a Kayden podszedł do mnie, delikatnie podłożył dwa palce pod mój podbródek i uniósł moją głowę, tak że spojrzałam mu w oczy.
"Talio... Czy... Czy on kiedykolwiek to zrobił?" – zapytał Kayden łamiącym się głosem.
Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy, więc wbiłam wzrok w ścianę po mojej prawej stronie. Poczulam, jak w oczach zbierają mi się łzy, i pokiwałam głową.
Kayden po prostu przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej i mocno przytulił.
Gładził mnie po plecach, pozwalając mi płakać i moczyć jego koszulkę. Usłyszałam, jak Jacob rozmawia przez telefon.
Jacob: "Potrzebuję, żebyście pojechali pod adres, który wam właśnie wysłałem, i schwytali ludzi, których znajdziecie w domu."
Jacob: "Tak, natychmiast, załatwcie to!" – powiedział i się rozłączył.
Kayden po prostu wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko.
Wszedł do łóżka razem ze mną, a ja ułożyłam się wpół leżąc na jego klatce piersiowej, z nogami przerzuconymi przez jego uda.
Nadal gładził mnie po plecach. "Nie martw się, teraz jesteś bezpieczna!" – wyszeptał mi do ucha niezwykle czule.
"Obejrzymy dalej nasz film, hm?" – zapytał, unosząc mój podbródek, bym mogła spojrzeć mu w oczy. Posłałam mu słodki uśmiech i skinęłam głową.
Starł moje łzy, a potem delikatnie pogładził mój policzek.
Następnie się położyliśmy. Moja głowa spoczywała na jego piersi, jego ramię oplatało moje plecy, trzymając mnie blisko. Moje nogi leżały na jego udach, a on delikatnie je gładził. Jak ktoś może być aż tak kochany?
"Hej, nie boisz się nas teraz, prawda?" – zapytał tak cicho, że ledwie go usłyszałam.
Spojrzałam na niego z miną mówiącą 'chyba żartujesz'. Zaśmiał się cicho i znów zaczął gładzić mnie po plecach.
"To dobrze" – wyszeptał, całując mnie w czubek głowy, co sprawiło, że oblałam się szalonym rumieńcem.
















